"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Życzenia


Autor: Dana
Kresu już stary rok dobiega; jeszcze kilka chwil,      a w zapomnienie odejdą 
wszelkie niespełnione cele i prześnione sny, 
wszyscy zaś spojrzymy w niebo 
z nadzieją na przyszłość.



Niech zatem ten nadchodzący nowy rok przyniesie Wam wyłącznie szczęśliwe dni, pełne radości i uśmiechu, niech dopisuje zdrowie, nie braknie sił, by realizować kolejne cele i spełniają się wszelkie marzenia. Niechaj w cień zapomnienia odejdą troski i żale, w domach zagości dostatek, a wiara, nadzieja i miłość staną się fundamentem tych nadchodzących 365 dni.
Szczęśliwego Nowego Roku!

środa, 26 grudnia 2012

Wróżby na nowy rok

Fot. A. Koprowska-Głowacka
Boże Narodzenie już niemal za nami, jednak to nie koniec świętowania. Wszak wszyscy czekamy na rozpoczęcie kolejnego roku, który jest symbolicznym początkiem nowego życia dla każdego człowieka. Nie zawsze był to wszelako 1 stycznia. Starożytni Rzymianie początek nowego roku obchodzili 1 marca. Pozostałością tego zwyczaju są nazwy miesięcy w wielu językach romańskich, np. september (wrzesień) od septem- 7, october (październik) od octo- 8, itd. Dopiero Gaius Iulius Caesar w 46 roku p.n.e. wprowadził pierwszy stycznia, jako początek nowego roku w wyniku reformy kalendarzowej. Rzymianie do tego czasu czcili w ten dzień święto Janusa, boga początku i bram. Stąd także nazwa miesiąca: Januarius, Januar. Celtowie nowy rok obchodzili według kalendarza księżycowego. Przypadał on w szóstej nocy lunacji (pierwszej kwadry), która następowała po przesileniu zimowym. Jeszcze w VII wieku w wielu częściach Francji świętowano podobnie jak w czasach rzymskich 1 marca. W czasach Karola Wielkiego było to podczas świąt Bożego Narodzenia, a za Kapetyngów w święto Wielkanocy. Wywoływało to niemałe zamieszanie, gdyż w skutek ruchomości świąt Wielkiej Nocy, długość roku była zmienna. Dopiero podczas soboru w  Reims, w 1235 roku ostatecznie ustalono 1 stycznia jako obowiązujący początek roku. Mimo to, w niektórych regionach, jeszcze w XVI wieku trzymano się dawnej tradycji: we Francji do 1564 roku, a w Anglii do 1751 roku.

czwartek, 20 grudnia 2012

Życzenia

Fot. A. Koprowska- Głowacka
Znajomym, Czytelnikom i tym wszystkim, którzy trafili tutaj tylko przypadkiem, życzę:
 nadziei na kawałek nieba, 
chwili oddechu od codzienności, 
pogody ducha w świąteczne dni, 
piękna zaklętego w płomieniu świecy i dźwięku kolęd 
                     oraz radości na te wyjątkowe dni.

Zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

Anna Koprowska- Głowacka


wtorek, 4 grudnia 2012

Wróżby na Boże Narodzenie

Fot. A. Koprowska-Głowacka
  Święta Bożego Narodzenia- któż z nas nie zna tego niezwykłego czasu pełnego rodzinnego ciepła, przystrojonej choinki, blasku świec i wspólnego kolędowania? Zachwyceni pięknem tego święta zapominamy, że jest ono niezwykle bliskie pogańskim świętom odrodzenia słońca. Za przykład posłużyć nam tu mogą słowiańskie Szczodre Gody, germański Jul, rzymskie święto Saturnaliów oraz Sol Invictus, czyli słońca niezwyciężonego utożsamianego niekiedy z perskim Mitrą.
Świętowanie właśnie w tym czasie było zaś nierozłącznie związane z przesileniem zimowym, które według dawnego kalendarza (juliańskiego) przypadało na 25 grudnia. Z jednej strony był to więc najkrótszy dzień w roku, a z drugiej stanowił zapowiedź odrodzenia słońca po czasie ciemności.

Nie powinno więc dziwić, że wiele tradycji z czasów przedchrześcijańskich wniknęło do zwyczajów Bożego Narodzenia i funkcjonują do dziś. Wróżby, które odprawiano w tym okresie uchodziły za niezwykle trafne, a zaistniałe wydarzenia mogły wpływać na cały przyszły rok.

niedziela, 2 grudnia 2012

Magia drzew

Na temat magii drzew napisano już wiele. Wszak zawsze były przedmiotem kultu; wspominają o nich wszystkie mitologie: stanowiły siedziby bóstw, łączyły ziemię i niebo, uchodziły za symbol życia i płodności, a ich owoce stanowiły największą pokusę- także dla bóstw. Często pełniły funkcję wyroczni, jak choćby święty gaj dębowy Zeusa w Dodonie, gdzie kapłani wieszczyli na podstawie szumu świętych dębów lub dźwięku poruszanych przez wiatr brązowych mis. Do drzew zwracano się również w trudnych sprawach, które wymagały rozwagi i podjęcia właściwych działań. O ich leczniczych właściwościach nie trzeba się rozpisywać. Ta wiedza przetrwała tysiąclecia, jest wciąż obecna i stosowana w tak dziś popularnym ziołolecznictwie. Trudno zresztą nie docenić także dobroczynnego wpływu drzew i zalet wypoczynku w ich cieniu. Uczynił to już Jan Kochanowski w fraszce „Na lipę”:
„Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!
Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie…”

czwartek, 29 listopada 2012

Renata L. Górska, Błędne siostry

Renata L. Górska, Błędne siostry
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
ISBN: 978-83-7839-010-7
Stron: 752

O książce:

Powieść o metamorfozie kobiety obciążonej bolesną i tajemniczą historią.
Karola jest Polką mieszkającą od wielu lat za granicą. Nękana migrenami poszukuje spokojnego miejsca, gdzie może podleczyć się i uspokoić. Od koleżanki z pracy dostaje propozycję wyjazdu do odziedziczonego przez nią domu w Karkonoszach. Ma tam w ciszy spędzić pół roku, gdyż dom stoi pusty po tragicznej śmierci rodziców koleżanki. Karola pojawia się na miejscu i szybko rozgaszcza, poznając sąsiadów i spartańskie warunki wiejskiego życia.
Ku jej zaskoczeniu, w odludnym domu któregoś wieczora pojawia się obcy mężczyzna, który, jak twierdzi, również ma spędzić tam pół roku w odosobnieniu. Konflikt narasta i jest nie do załagodzenia, gdyż okazuje się, że mężczyzna dostał analogiczną do Karoli propozycję od brata właścicielki. W niesamowitej narracji stopniującej napięcie śledzimy kolejno odsłaniane sekrety losów rodziny Karoli, osobę współlokatora – Armina, i powody, dla których się on ukrywa, oraz dzieje przyrodniej siostry bohaterki.
Wszystkiemu towarzyszy karkonoska legenda o błędnych siostrach, które wg ludowych podań posądzone o czary wyszły w góry i tam zginęły zamieniając się w sarny, które w momentach ważnych dla mieszkańców domu ukazują się im na polanie, śpiewając pieśń ostrzegawczą. Z tą legendą związana jest też historia domu i stopniowe jej odkrywanie przez Karolę i lokalnego antykwariusza dzięki listom, książkom i obrazom.
Mimo malowniczych okoliczności przyrody, w jakich dzieje się akcja, nie jest to sielska opowieść o szczęściu, a raczej przypowieść o tym, jak często to, co widzimy, nie jest obiektywnym obrazem rzeczywistości, a jedynie naszą projekcją. ukryj.
Opis: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

Renata L. Górska to autorka charakterystyczna.  Jej wcześniejsze książki: „Cztery pory lata” oraz „Za plecami anioła” łączy z „Błędnymi siostrami” fakt, iż opowiadają one o losach kobiet poszukujących własnej drogi w życiu. Dzięki temu bohaterki są nam tak bliskie- wszak każda z nas, czytelniczek, wyznacza swój własny szlak i przeżywa podobne emocje. 

niedziela, 25 listopada 2012

Spotkanie w Chojnicach

Plakat Wyd. Region

Spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnicach odbyło się 20 listopada i było połączone z promocję mojej książki „Czarownice z Pomorza i Kujaw”. Okazją ku temu była 320 rocznica jednego z najsłynniejszych procesów o czary, który odbył się w znanej chyba wszystkim miejscowości Salem. W czytelni aż zaroiło się od czarownic (bynajmniej, nie tych, które nadleciały ze wszystkich stron kraju, by urządzić tam sabat) oraz ich atrybutów. Były one elementem wystroju i stanowiły jeden z elementów wystawy pt. „Czarownice, czy feministki?”. Ba, nie zabrakło nawet chichotu jakiejś zabłąkanej wiedźmy, witającej nadchodzących gości.

sobota, 24 listopada 2012

Spotkanie w Jeżewie

Plakat: Biblioteka w Jeżewie
„Magiczny poniedziałek z….”- tak właśnie brzmiała zapowiedź spotkania zorganizowanego przez bibliotekę w Jeżewie. Okazało się, iż ów poniedziałek był rzeczywiście niepowtarzalny, pełen magii (szczególnie tej ludowej, nieświadomie kultywowanej do dziś) i opowieści z pogranicza snów i jawy.

Fot. Magda Potulska
Zgodnie z planem 19 listopada odwiedziłam Jeżewo. Jest to wyjątkowa miejscowość nieopodal Świecia. Dlaczego wyjątkowa? Otóż Jeżewo posiada coś, co trudno uchwycić gołym okiem, a mianowicie duszę. Być może na moim spojrzeniu zaważyły powiązania rodzinne- mieszkali tam bowiem najbliżsi krewni moich dziadków, być może sprawiła to wspaniała postać anioła czuwającego nad mieszkańcami, a może było to po prostu delikatne dotknięcie wciąż żywej wśród ludzi historii oraz ciągle kultywowanych tradycji. Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ale ów magiczny wieczór na długo pozostanie w mojej pamięci; tym bardziej, iż miesiąc sam w sobie jest przecież wyjątkowy. 

poniedziałek, 19 listopada 2012

Śladami naszych przodków

Dzisiaj wyjątkowo nie będę pisała o książkach, ale o pewnej stronie, która jest niezmiernie bliska mojemu sercu.

Każdy z nas zetknął się z mitologią- najczęściej grecką i rzymską, rzadziej z celtycką. Tymczasem mity leżą u źródeł przeszłości niemal każdego społeczeństwa. To właśnie w nich przedstawiony został stosunek człowieka do świata, natury i bóstw; to one tworzyły obraz sił, których człowiek nie potrafił wyjaśnić. Przykładem niech będzie tęcza. Starożytni Grecy nazwali ją Iris i uznawali za posłankę bogów. Przedstawiano ją jako piękną dziewczynę rozpinającą siedmiobarwny łuk, który łączy niebo i ziemię. W hinduizmie ten łuk należy do boga Indry. Dla Skandynawów nazywano go natomiast Bifrost i był mostem łączącym Asgard z ziemią.

W naszym obszarze kulturowym mitologia nie przetrwała w takiej formie, w jakiej zachowali ją Grecy, czy Rzymianie. Jej echa znajdujemy jednak niemal na każdym kroku: w podaniach, legendach, przysłowiach i baśniach. Wystarczy pochylić się nad nimi i poszukać tych czasami ledwo uchwytnych elementów dawnych wierzeń. 

środa, 14 listopada 2012

Dwa listopadowe spotkania

Nadchodzący tydzień to dwie okazje do spotkań z Czytelnikami.

Plakat: Biblioteka w Jeżewie
19 listopada odwiedzę Jeżewo- miejscowość nieopodal Świecia, która jest bardzo bliska mojemu sercu; stąd bowiem pochodzi część mojej rodziny. Tytuł spotkania: „Magiczny wieczór” idealnie pasuje do tematyki, gdyż w jego trakcie mowa będzie o czarownicach, zjawach, duchach i magii. Kto wie, może uwzględniając nadchodzące „Andrzejki” zabiorę ze sobą karty i przygotuję kilka gier wróżebnych? Może poza rozmową na „magiczne” tematy spróbujemy wspólnie uchylić rąbka zasłony czasu? Wszystko przed nami.


W każdym bądź razie serdecznie zapraszam do Kawiarni „Ikar” w Jeżewie
http://www.ug-jezewo.lo.pl/?cid=726

czwartek, 8 listopada 2012

Andrzejkowe wróżby

Autor: Dana, My-Kształciuchy
Listopad to miesiąc niezwykły. Jest to magiczny czas, gdy duchy tych, którzy odeszli chętniej powracają na ziemię, a długie wieczory sprzyjają magicznym rytuałom. Rozpoczyna się świętem pełnym zadumy i nostalgii; czasem poświęconym tym, którzy odeszli. Do dziś utrzymuje się wiara, iż wszystkie sny zesłane w nocy z 1 na 2 listopada są podpowiedziami zmarłych, a ich treść stanowi ostrzeżenie bądź wskazówkę dla żywych. Jest to również okres najważniejszych rytuałów magicznych. Ci, których przez cały rok trapią lęki i smutki, lub mają przeświadczenie, iż ktoś chce ich skrzywdzić właśnie w listopadzie powinni udać się wieczorem w miejsce, gdzie mgły snują się tuż nad ziemią i pozwolić, by otoczyły go kokonem bezpieczeństwa. Deszcze towarzyszące temu miesiącowi to także element dawnych tradycji, postrzegane jako dar niebios, oczyszczający ze złych wspomnień. Wystarczy zapisać na kartce słowo kojarzące się z przykrym doświadczeniem, które chce się wyrzucić z pamięci i wystawić kartkę na deszcz. Woda, będąca przecież niewyczerpaną mocą, wspomoże nas w pozbyciu się złych myśli. Koniec miesiąca, a właściwie ostatnie 10 dni sprzyja zaś wszelkim wróżbom i czarom. Na 24 listopada przypadają tzw. „katarzynki”- dzień świętej Katarzyny, kiedy to chłopcy i nieżonaci mężczyźni starali się odkryć swoją przyszłość. W kilka dni później- 29 listopada, w dzień świętego Andrzeja podobne wróżby stosowały dziewczęta. „Katarzynki” odeszły już w zapomnienie, lecz „Andrzejki” obchodzimy do dnia dzisiejszego. Wciąż funkcjonuje nawet przysłowie: „Na świętego Andrzeja, błyska pannom nadzieja”.

Moje wiersze


Arnold Böcklin, Euterpe, 1872

Drodzy Czytelnicy!

Znacie mnie głównie z tekstów prozatorskich, ale… wszystko zaczęło się od wierszy pisanych w czasach szkolnych. Od tego czasu minęło już wiele lat, lecz słabość do poezji pozostała. Nie porzuciłam więc pięknej Euterpe, nie odesłałam jej na cztery wiatry, albo jak kto woli na Olimp. Towarzyszy mi ona nieustająco i podobnie jak Klio czuwa, bym nie zaniechała tej niezwykłej dziedziny twórczości. Czasami więc spisuję to, co gra w moim sercu. W tym roku, po raz kolejny, jeden z wierszy, pt. „Dziecię marzeń” znalazł się wśród wyróżnionych w konkursie poetyckim. Zacytuję tutaj jego mały fragment:

środa, 7 listopada 2012

Lucyna Olejniczak, Jestem blisko

Lucyna Olejniczak, Jestem blisko
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
ISBN: 978-83-7839-366-5
Stron: 304

O książce:

Historia, która łączy klimat irlandzkich pubów, wietrznych i okrytych mgłą przestrzeni z magią i celtyckimi wierzeniami. 
Lucyna i Tadeusz odwiedzają znajomych w Irlandii. Tam poznają tajemnicę wynajmowanego domu, w którym mieszka ich gospodyni. Mieszkająca w nim sto lat wcześniej dziewczyna zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, po tym jak kategorycznie odmówiła ręki synowi okolicznego bogacza. Tenże został posądzony o morderstwo i na podstawie poszlak, gdyż ciała dziewczyny nigdy nie odnaleziono, skazany na śmierć. Małgosia, córka gospodyni, zaczyna się interesować sprawą i wraz ze swoim przyjacielem śledzić stare dokumenty jej dotyczące. Nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, znika i ona. Czy coś łączy oba zdarzenia?
(opis: Prószyński i S-ka)


Z prozą Lucyny Olejniczak spotkałam się już wcześniej. Jej „Wypadek na ulicy Starowiślnej” oraz „Dagerotyp. Tajemnice Chopina” pozostały w mojej pamięci jako książki, które warto przeczytać. Tym razem pochyliłam się nad kolejną powieścią: „Jestem blisko”.

Moją opinię powinnam właściwie rozpocząć od zdania: Uwielbiam Irlandię. Tak, uwielbiam jej klimat, promienie słońca przedzierające się przez pasma mgieł, tajemnicze zamczyska, niezwykłe cmentarze, fascynującą historię, dawne wierzenia, legendy i wciąż żywe tradycje. Szmaragdowa Wyspa to bowiem miejsce, w którym można zakochać się od pierwszego wejrzenia; ona przyciąga i sprawia, że nie sposób nie ulec jej magii.
Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na „Jestem blisko”. Stare, irlandzkie przysłowie mówi: "Obcy, to przyjaciel, którego dopiero spotkasz" i właśnie te słowa pasowałyby idealnie do bohaterów tej powieści. Skąd taka konkluzja?

poniedziałek, 5 listopada 2012

Podziękowanie za 1%

 Dzisiaj otrzymałam raport Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego z rozliczeniem 1% podatku należnego za rok 2011. Była to dla mnie wielka niespodzianka- niespodzianka, która umożliwi mi zakup potrzebnych leków, ułatwi funkcjonowanie i wspomoże w rehabilitacji.  

Pragnę więc gorąco podziękować tym wszystkim 82 osobom, które zechciały odpisać 1% podatku z myślą o moim leczeniu i rehabilitacji, a zarazem wspomóc mnie w ciągłej walce. Każda złotówka jest dla mnie na wagę złota.
Wierzę, że dzięki Wam będę mogła jeszcze długo dzielić się tym, co posiadam: sercem, pasją i wiedzą, a choroba choć trochę zwolni swój postęp.

piątek, 2 listopada 2012

Książę August Fryderyk d' Este

W kwietniu pisałam o świętej Ludwinie z Schiedam; kobiecie, która najprawdopodobniej była jedną z pierwszych, uwzględnionych w historii osób zmagających się z SM. Dziś postanowiłam skreślić kilka słów o kolejnej postaci. Jest to książę August Fryderyk d’Este.

Książę August d’Este (właściwie Augustus Frederick d'Este) żył w latach 1794- 1848. Jest on jedną z tych postaci historycznych, o których możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że chorowały na stwardnienie rozsiane. Skąd ta wiedza? Otóż książę pisał pamiętnik i skrupulatnie notował wszystkie objawy narastające od 1822 roku. W ten oto sposób powstał szczegółowy zapis 22 lat życia z postępującą chorobą. Ostatni wpis pochodzi z 1846 roku, a zatem niespełna dwa lata przed jego śmiercią.

wtorek, 30 października 2012

Kilka recenzji "Legend i opowieści..."

Moja ostatnia książka: „Legendy i opowieści z czasów wojen polsko- szwedzkich” jest połączeniem historii i legend. Każda z opowieści przenosi Czytelnika do XVII wieku, w czasy wojen ze Szwecją. Podczas tej wspólnej, niezwykłej podróży spotykamy rycerskich władców, bohaterskich wodzów, walecznych żołnierzy, dzielne niewiasty i przemyślnych mieszczan. Odwiedzamy wspaniałe zamki, miasta, wsie i żołnierskie obozy. Patrzymy na historyczne fakty oczyma tych, którzy w nich uczestniczyli i na swój sposób próbowali wytłumaczyć to, czego nie pojmowali.

Książka ta, będąca swoistym ukłonem w stronę naszej przeszłości, doczekała się interesujących opinii. Dla tych, którzy mają ochotę poczytać recenzje, pozostawiam tutaj kilka linków:

Spotkanie w Tymieniu

Fot. B. Wachowicz
Podczas mojego pobytu w Ustroniu Morskim, miałam okazję odwiedzić pobliską miejscowość- Tymień. 
Jakiż był powód mojej wizyty? Otóż znajduje się tam Gminna Biblioteka Publiczna- miejsce niezwykłe; takie, do którego przychodzi się z wielką przyjemnością. Jest to niewątpliwie zasługa osób tam pracujących, pełnych zaangażowania i ogromnej serdeczności. 23 października odbyło się tam moje spotkanie z młodymi Czytelnikami- uczniami miejscowej szkoły. 
Czas minął nam niezmiernie szybko na rozmowach o miejscowych legendach, dawnych demonach, bóstwach i historii. Oczywiście, nie zabrakło „strasznych” historii, które niezmiennie przykuwają uwagę i budzą wyobraźnię. Wśród postaci, o których wspomnieliśmy były duchy rycerzy szukających głowy, białe damy błąkające się po zamkach, groźne strzygi, zwodzące podróżnych błędnice, czające się zmory, snujące się po polach południce i tajemnicze matuchy. 

Wspomnienia z turnusu

Fot. A. Koprowska- Głowacka
W dniach 13-27 października przebywałam na turnusie rehabilitacyjnym w Ustroniu Morskim. 
Czas minął bardzo szybko, wpisany niejako w istny rytuał posiłków o określonej porze, spacerów nad morzem i zabiegów. Dwa tygodnie przemknęło zatem niby sen jaki złoty, pozostawiając setki wspomnień, garść znalezionego bursztynu i nadziei na kolejne dni.

Przyznam szczerze, że tego typu pobyt jest bardzo ważny. Nie chodzi tu wyłącznie o zmianę środowiska i klimatu, ale przede wszystkim o zastosowane zabiegi. Z czystym sumieniem mogę oświadczyć, że dało to wiele moim płucom i kręgosłupowi, a i eSeMek otrzymał sporą dawkę pozytywnej energii. Mam nadzieję, iż dzięki temu „wspólnie” przetrwamy najgorszy okres, a mianowicie późną jesień i zimę.

poniedziałek, 8 października 2012

Październikowe podsumowanie

Fot. Anna Koprowska-Głowacka
Już październik. Jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się ciepłem letnich dni, zwracaliśmy twarze ku słońcu i radowaliśmy oczy zielenią. Tymczasem nastała jesień- jesień pełna barw i kontrastów, niepokojąca porywami wiatru, zachwycająca kolorowymi liśćmi tańczącymi nad ziemią, przyciągająca uwagę kroplami deszczu, przesiąknięta zapachem ziemi, złocąca się w promieniach słońca. Jest to jednocześnie czas zbierania plonów, podsumowań i przygotowań do zimy. W związku z tym chciałabym podzielić się moimi zamierzeniami na przyszłe tygodnie, a może i miesiące oraz krótkim podsumowaniem.

sobota, 8 września 2012

Plany na najbliższe miesiące

Jak ten czas szybko mija. Ledwie chwil kilka temu była pełnia lata, a tutaj już za nami pierwsze wrześniowe dni. Jeszcze chwila, a jesień zacznie snuć pajęcze sieci babiego lata, nieśmiało malować liście na drzewach i  otulać świat sinymi pasmami mgieł. Wprawdzie w przyrodzie jest to czas przygotowań do nadchodzącej zimy, lecz ja bynajmniej nie zamierzam gromadzić zapasów, ani odlatywać do ciepłych krajów. Mam ogromną nadzieję, iż będzie to dla mnie czas powrotu do pracy, czyli pochylenia się nad kolejną książką. W obecnej chwili zbieram wprawdzie siły po pobycie w szpitalu, lecz już przygotowuję notatki i przymierzam się do pisania.

czwartek, 6 września 2012

Powrót do domu

Kilka dni temu wróciłam ze szpitala. Ot, nie był to jednak jak zazwyczaj pobyt na neurologii, lecz na oddziale płucnym. Tym razem bowiem do porzucenia domowych pieleszy nie zmusiło mnie nasilenie objawów neurologicznych, lecz astma. Szczęśliwie zagrożenie minęło, a oddech odzyskałam. Powoli wracam także do zwykłej aktywności. Czasami tylko z gorzkim uśmiechem myślę, iż rok bez szpitala byłby dla mnie rokiem straconym. A już cieszyłam się w duchu, że rok 2012 szczęśliwie minie bez tego typu niespodzianek.
Mimo wszystko nie mogę narzekać, bo po raz kolejny zostałam tam otoczona wielką troską i opieką . 

 W tym miejscu pragnę z całego serca podziękować wspaniałej pani doktor Beacie Doleckiej- Kuziemskiej, którą polecam każdemu pacjentowi oraz całemu Personelowi na Oddziale Chorób Płuc Nowego Szpitala w Świeciu. 



Raz jeszcze bardzo dziękuję!





niedziela, 19 sierpnia 2012

"Legendy i opowieści..." w magazynie Kontury

Z prawdziwą przyjemnością informuję, że „Legendy i opowieści z czasów wojen polsko- szwedzkich”  zostały docenione przez Magazyn „Kontury”. 27 lipca pojawiła się recenzja napisana przez redaktora naczelnego pisma. Pan Dariusz S. Jasiński pisze:
Legendy zawarte w zbiorze to ważna część zarówno naszej kultury, jak i historii i powinno nam zależeć, by poznać przeszłość, nasze dziedzictwo, z którego akurat możemy być dumni…”
Zapraszam do przeczytania.

wtorek, 7 sierpnia 2012

Alice Borchardt, Srebrna wilczyca

Alice Borchardt, Srebrna wilczyca
Wydawnictwo: Libros 2001
ISBN: 83- 7311- 044- 5
Stron: 448


O książce:
Zawiła intryga i hipnotyzującą narracja rzucają czar, któremu trudno się oprzeć. Dekadencki Rzym za czasów papieża Hadriana I popada w ruinę. Po dawnej świetności pozostało tylko wspomnienie, gdy do miasta przybywa Regeane, piękna młoda kobieta, poprzez matkę spokrewniona z Karolem Wielkim. To właśnie z powodu płynącej w jej żyłach krwi staje się mimowolnym pionkiem w politycznej rozgrywce o władzę. Jednakże ci, którzy usiłują kierować jej losem nie zdają sobie sprawy, ze odziedziczona po zamordowanym ojcu natura czyni ja kimś więcej niż tylko dzieckiem królewskiego rodu. Obdarzona ponadludzką zwinnością i siłą, obciążona prywatnymi wspomnieniami sięgającymi w przeszłość, posiadająca zmysły tak wrażliwe, że są w stanie przeniknąć nawet zasłonę śmierci, jest istotą zmiennokształtna - kobieta i wilczycą w jednym ciele. Kiedy osacza ją splot intryg, pozostaje jej tylko walczyć o godność. Na szczęście znajduje sojuszników.

 
Książka magiczna, hipnotyczna, wciągająca niczym wodne wiry- to chyba słowa, które najlepiej obrazują „Srebrną wilczycę”. Taka też jest główna bohaterka Regeane.

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Wyróżnienie w konkursie poetyckim

W czerwcu wzięłam udział w IV edycji konkursu poetyckiego  prowadzonego przez PTSR.  27 lipca odbyło się posiedzenie jury, w którym zasiadali: Andrzej Zaniewski i Dorota Ryst. To właśnie wówczas wyłoniono laureatów. 
Jakże wielką niespodzianką dla mnie była otrzymana wiadomość, iż mój wiersz: "Dziecię marzeń" otrzymał wyróżnienie.  

niedziela, 5 sierpnia 2012

Marco Salvador, Longobard

Marco Salvador, Longobard
Wydawnictwo: Mozaika 2004
ISBN: 978-83-608-9433-0
Stron: 360

O książce:

VII wiek naszej ery. Rotari jest synem księcia Bresci. Jest wspaniały, buntowniczy, pewny siebie. W jego żyłach płynie królewska krew. Ale w Italii podzielonej między Longobardów i Bizantyjczyków na drodze do korony czyha wiele zasadzek, a Rotari ma tylko jednego przyjaciela, na którego może liczyć: jest nim Stiliano, który wypędzony z Cividate za rozwiązłe prowadzenie się, zostaje najpierw nauczycielem, a następnie nieodłącznym towarzyszem swego pana. Wspólnie stawiają czoła podstępom, pełnym przygód podróżom, zemstom, intrygom oraz zdradom.

Książka wpadła w moje ręce przypadkiem. Tak, właśnie przypadkiem, bo szukałam zupełnie innej pozycji. Przyciągnęła mnie jednak i zaintrygowała. Książki, których akcja dzieje się w średniowieczu mają bowiem swój niepowtarzalny klimat. Już sama epoka stanowi wyzwanie dla autora, zaś tutaj mamy jeszcze piękną Italię, która po upadku Cesarstwa Rzymskiego rozpadła się na zwalczające się między sobą księstwa. Jak zatem mogłam przejść obok?

środa, 1 sierpnia 2012

Tanja Kinkel, Liście w księżycowym blasku

Tanja Kinkel, Liście w księżycowym blasku
Wydawnictwo: Świat Książki 1997
ISBN: 8371295057
Przekład: Ryszard Wojnakowski
Ilość stron: 590

O książce:
Pasjonująca intryga oraz psychologiczna intuicja, a przede wszystkim szczegółowa wiedza i dogłębna znajomość historycznego tła opisywanych wydarzeń - to najważniejsze cechy pisarstwa Tanji Kinkel.

Jest to powieść jedyna w swoim rodzaju, oparta na autentycznych wydarzeniach z historii Hiszpanii, a mianowicie na dziejach ostatniego emira Granady i jego najbliższych. Wszystkim wydarzeniom przyglądamy się z perspektywy Lajli- córki emira i branki  z Kastylii. Nie brakuje tutaj jednak elementów tajemniczych, pochodzących z pogranicza wierzeń i magii.

niedziela, 29 lipca 2012

Renata L. Górska, Za plecami anioła

Renata L. Górska, Za plecami anioła
Wydawnictwo Replika 2010
ISBN: 978-83-7674-056-0
Liczba stron: 540

O książce:
Pod skrzydłami anioła chowamy to, co bezcenne. Za jego plecami możemy odkryć tajemnicę... "
Znaleźć swoje miejsce na ziemi to niełatwe zadanie. Marta próbowała już wielokrotnie i po raz kolejny poniosła klęskę. W wyniku życiowych zawirowań, a niespodziewanie dla samej siebie, zamieszkuje w niemieckim Tauburgu, górskim miasteczku, w którym czas zdaje się płynąć innym rytmem. Górujący nad miastem zamek, rodowa siedziba rodziny von Tauburgów, organizuje życie mieszkańcom, którzy początkowo nieufni, stają się z czasem przyjaciółmi Marty. Ona sama, poznając członków arystokratycznego rodu, nieświadomie odkrywa mroczną, rodzinną tajemnicę. Nowo poznani ludzie kryją w sobie sekret, którego zupełnie nie potrafi pojąć; klucz do rozwiązania zagadki i, być może, klucz do jej życiowego szczęścia kryje się w umiejętności spojrzenia na wszystko  zupełnie innej perspektywy.

„Za plecami anioła” to książka wyjątkowa: intrygująca, kobieca i pełna wzruszeń.
Już tytuł fascynuje. Każdy z nas ma jakieś wyobrażenie anioła: postaci świetlistej, uskrzydlonej, przepełnionej ogromną miłością; większość z nas wychowała się w jego łagodnym blasku i świadomości nieustającej opieki. Nigdy jednak nie zastanawialiśmy się co może się stać, gdy znajdziemy się za jego plecami. Czy nas dostrzeże? Czy przejrzy nasze myśli? Odkryje tajemnice? A może zdołamy ukryć tam naszą przeszłość- tę, od której uciekamy, która kładzie się cieniem na radości życia? Renata Górska doskonale wie, że za plecami anioła zdarzyć się może wszystko.

Isabel Allende, Inés, pani mej duszy

Isabel Allende, Inés, pani mej duszy
Wydawnictwo Muza, 2008
ISBN: 978-83-7495-371-9
Liczba stron: 352

O książce:
Dumna, odważna, przebiegła Hiszpanka…
Podbój Chile… męskie porachunki
Prawdziwa historia, która stała się czarną legendą…
Namiętność, miłość i…  krew
Inés Suárez, uboga szwaczka z Estremadury, w poszukiwaniu zaginionego męża wsiada na pokład statku wyruszającego do Nowego Świata. W Ameryce Południowej musi stawić czoło wielu niebezpieczeństwom, czyhającym na samotną kobietę. Wkrótce zakochuje się w konkwistadorze Pedrze de Valdivii, który u boku słynnego Pizarra ujarzmił peruwiańskie państwo Inków. Oboje ruszają na podbój Chile, a Inés okazuje się równie waleczna i równie zdeterminowana, jak sam Pedro.

Książka ta niemal od razu przykuła moją uwagę- nie tylko ze względu na to, że bardzo lubię powieści historyczne, a czasy konkwisty to jeden z moich ulubionych tematów w historii. Powód był jeszcze jeden- otóż autorka przedstawiła podbój Chile przez pryzmat losów jednej z najbardziej niezwykłych postaci tej epoki: Inés Suárez.
Czytałam o niej już wielokrotnie, jej postać pojawia się bowiem w książkach traktujących o podboju Ameryki Południowej przez Hiszpanów, w historii Chile i w wielu innych pozycjach. Tak, Inés Suárez jest bowiem postacią historyczną. Wiedzą o tym doskonale ci wszyscy, którzy zetknęli się z tematem konkwisty.

sobota, 28 lipca 2012

"Legendy i opowieści z czasów wojen polsko-szwedzkich"

Drodzy Czytelnicy,
moja nowa książka: „Legendy i opowieści z czasów wojen polsko- szwedzkich” znajduje się już w sprzedaży. Można ją zakupić zarówno w księgarniach tradycyjnych, jak i internetowych; w tym także bezpośrednio od Wydawcy:

Cieszę się niezmiernie, że takie połączenie legend i historii spełnia swoją rolę, a poprzez niemal baśniowe wprowadzenie w świat przeszłości i autentycznych faktów, wywołuje także zainteresowanie historią. Taki właśnie był cel tej książki. 

piątek, 27 lipca 2012

Hanna Malewska, Żelazna korona

Hanna Malewska, Żelazna korona
Wydawnictwo: Mieczysław Fuksiewicz i S-ka 1948
Stron: tom I- 280, tom II-  303
O książce:

Autorka, odtwarzając z wielką historyczną erudycją bogatą i ciekawą epokę historyczną, ukazującą nam świat i ludzi ówczesnych z plastyką prawdziwej artystki, potrafiła oprócz tego przesycić swoją książkę tym czymś osobistym, co robi zawsze książkę bliską i ciepłą. Pisząc ją, patrzyła nie tylko w historyczne dokumenty, nie tylko we własną wizję, ale także i we własną duszę. W swoją historyczną książkę włożyła nie tylko to, co wiedziała jako historyczka, nie tylko to, co oglądała jako artystka, ale także to, co przemyślała i odczuła jako człowiek. (Zofia Starowieyska- Morstinowa, Twórczość, luty 1947)

Jest taka książka, która od lat znajduje się na mojej półce i mimo upływającego czasu wciąż do niej powracam- to „Żelazna korona” Hanny Malewskiej.
Książka nieco zapomniana, a przecież warta tego, by wspomnieć o niej w kilku choćby słowach.
Tytuł od razu przywołuje w pamięci diadem ze złotych płytek zdobnych klejnotami i połączonych żelazem. Stąd nazwa…  Ta niezwykła korona powstała prawdopodobnie w VIII lub IX wieku i była własnością córki Ludwika Pobożnego- Gizeli.  W czasach późniejszych powstała legenda jakoby owa żelazna obręcz łącząca złote płyty była wykuta z gwoździa z krzyża świętego.
Służyła wielokrotnie do koronacji władców rzymsko- niemieckich. Takim też władcą był bohater powieści Malewskiej- Karol V Habsburg nazywany często „ostatnim rycerzem Europy”.

Jolanta Kwiatkowska, Przewrotność dobra

Jolanta Kwiatkowska, Przewrotność dobra,
Wydawnictwo: Dobra Literatura, Słupsk 2012
ISBN: 978-83-933290-8-3
stron: 273

O książce:
Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz tylko muszę się dowiedzieć, które w danym momencie wybrać.

Osamotniona i poniżana w dzieciństwie, poddana manipulacji w imię przyszłego dobra, bohaterka uczy się, jak wyreżyserować zachowania innych i wykreować rzeczywistość wyłącznie wedle własnych zamierzeń. Wewnętrzny bunt dziewczynki owocuje własną interpretacją pojęć dobra i zła. Żelazna dyscyplina samokształcenia sprawia, że Dorota wyrasta na mistrzynię manipulacji.


To bezbronne dziecko w nas- to były chyba pierwsze słowa, które przyszły mi do głowy, gdy przeczytałam opowieść o Dorotce. Specjalnie piszę o Dorotce, bowiem nawet w dorosłej już bohaterce można znaleźć owo skrzywdzone, małe dziecko. I właśnie to dziecko tak głęboko zapadło w moją  pamięć.

„Przewrotność dobra” Jolanty Kwiatkowskiej to druga książka tej Autorki, którą miałam szczęście przeczytać. W sposób wyjątkowy przemawia ona do najgłębszych uczuć Czytelnika; porusza go; sprawia, by zadrżało serce, a myśli krążyły wokół tekstu. Już na samym początku uderzyły mnie słowa skreślone na okładce: Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz tylko muszę się dowiedzieć, które w danym momencie wybrać. Podejrzewałam, iż będzie to książka o tym, jak bardzo są one bliskie; jak łatwo jest przekroczyć tę ledwo dostrzegalną granicę pomiędzy nimi i jak trudno później odnaleźć właściwą drogę… Cóż, gdy zagłębiłam się w tekst, temat okazał się o wiele bardziej złożony i poruszający; dotykający problemu, z którym zmagają się tysiące rodzin.