Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

piątek, 2 listopada 2012

Książę August Fryderyk d' Este

W kwietniu pisałam o świętej Ludwinie z Schiedam; kobiecie, która najprawdopodobniej była jedną z pierwszych, uwzględnionych w historii osób zmagających się z SM. Dziś postanowiłam skreślić kilka słów o kolejnej postaci. Jest to książę August Fryderyk d’Este.

Książę August d’Este (właściwie Augustus Frederick d'Este) żył w latach 1794- 1848. Jest on jedną z tych postaci historycznych, o których możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że chorowały na stwardnienie rozsiane. Skąd ta wiedza? Otóż książę pisał pamiętnik i skrupulatnie notował wszystkie objawy narastające od 1822 roku. W ten oto sposób powstał szczegółowy zapis 22 lat życia z postępującą chorobą. Ostatni wpis pochodzi z 1846 roku, a zatem niespełna dwa lata przed jego śmiercią.


August Fryderyk d’Este był synem Augusta Fryderyka, księcia Sussex i córki hrabiego Jana Dunmore- Augusty Murray oraz nigdy nie uznanym wnukiem króla Anglii Jerzego III.  Przyszedł na świat 13 stycznia 1794 roku w Londynie, zaledwie w 9 miesięcy po sekretnym ślubie rodziców.
Młody książę cieszył się wielką miłością rodziców. Odebrał staranne wykształcenie, rozpoczął służbę w armii- zdawać się mogło, że czeka go wspaniała przyszłość. Nikt nie spodziewał się, że nad jego głową zaczęły zbierać się ciemne chmury. Tymczasem, gdy miał zaledwie 28 lat tajemnicza choroba dała o sobie znać po raz pierwszy. Był grudzień 1822 roku. August opuścił wówczas Ramsgate i wyjechał do Highlands w Szkocji, gdzie pragnął odwiedzić dawno nie widzianego przyjaciela. Niestety, spóźnił się. Okazało się bowiem, iż przyjaciel zmarł. Ta wiadomość przygnębiła księcia. Postanowił pozostać i wziąć udział w pogrzebie, by choć w ten sposób się z nim pożegnać. Wkrótce po uroczystościach coś dziwnego zaczęło dziać się z jego oczami. Próbował samodzielnie czytać i pisać, lecz bez powodzenia. Nagłe pogorszenie wzroku było tak silne, że służba musiała mu odczytywać listy. Żaden z lekarzy nie potrafił znaleźć przyczyny tego stanu. Co jednak zdumiewające, zaburzenia widzenia minęły równie niespodziewanie jak się pojawiły. Wywołały także niepokój Augusta, który postanowił notować wszystkie objawy w pamiętniku.
Wkrótce wyjechał do Irlandii starając się nie myśleć o minionej przypadłości. Kłopoty ze wzrokiem powtórzyły się jednak w 1826 roku. Niespełna rok później pojawiło się podwójne widzenie i postępujące osłabienie nóg. Dla księcia był to cios, bowiem nie mógł już biegać i tańczyć, co zawsze sprawiało mu ogromną przyjemność. 1828 rok także nie przyniósł poprawy. Pojawiły się za to kolejne dziwne objawy czuciowe oraz wielkie zmęczenie, które odtąd nieustannie mu towarzyszyło. Objawy narastały dalej. Wkrótce pojawiły się problemy z nietrzymaniem moczu, niezdarność rąk, zawroty głowy, drętwienia, bolesne skurcze i depresja. Nie można było tego bagatelizować. Książę- uchodzący niegdyś za wzór sprawności stawał się coraz bardziej zależny od innych. Nie poddawał się jednak; chciał nadal uczestniczyć w życiu publicznym, działać i  wypełniać swoje obowiązki. Zaczął się więc nie mający końca zaklęty krąg opinii medycznych, prób leczenia, wyjazdów do uzdrowisk i zabiegów mających na celu usprawnienie organizmu. Wszystko daremnie. Kolejne lata życia księcia były serią nawrotów i remisji choroby. Chodzenie sprawiało mu coraz większą trudność, aż w 1844 roku zaczął korzystać z wózka.
Książę nie zamierzał jednak całkowicie wycofać się z działalności. Wpojone poczucie obowiązku oraz niezłomny charakter nie pozwalały mu na zbyt długie odcinanie się od ludzi. Miał cele i pragnął je zrealizować. W 1837 roku powstało Towarzystwo Opieki nad Tubylcami, znane także jako Towarzystwo Opieki Aborygenów, którego celem był ochrona rdzennych mieszkańców kolonii brytyjskich oraz zapewnienie im prawa do suwerenności i religii. August z całą mocą zaangażował się w działalność tej organizacji. W sposób szczególny wspierał  Indian i wspomagał misjonarza Petera Jonesa, który działał na terenie  Mississauga w Kanadzie. To pozwalało mu oderwać myśli od narastających objawów i wypełnić czas pracą na rzecz innych.
Choroba jednak nadal postępowała. Pod koniec życia książę był sparaliżowany i jego jedynym miejscem pobytu stało się łoże. Pomimo choroby nie tracił optymizmu i woli walki. Wciąż starał się angażować w różne  działania; podejmować inicjatywy i walczyć o życie. Zmarł w Ramsgate 28 grudnia 2848 roku, w wieku 54 lat.

W Muzeum Wiktorii i Alberta w Londynie znajduje się namalowana przez R.A. Coswaya akwarela na kości słoniowej, która przedstawia portret nieznanego chłopca. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, iż jest to Fryderyk August d’Este.

 

Literatura:

D Firth D.,  The Case of August D’Esté. Cambridge 1948
Reynolds K.D., D'Este, Sir Augustus Frederick (1794–1848), Oxford 2004
Landtblom, A.M., Fazio P., Fredrikson S., Granieri E.,The first case history of multiple sclerosis: Augustus d'Este (1794-1848), Neurol. Sci. 31 (1), 2010





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz