Prośba o 1%

Moi Drodzy Przyjaciele i Znajomi, Szanowni Czytelnicy

 

Anna Koprowska- Głowacka
 

Nazywam się Anna Dobrosława Koprowska- Głowacka. Pragnę być postrzegana przez to, co robię; nie zaś przez to, na co choruję. Niestety, jestem zmuszona prosić Was o pomoc w tej nierównej walce, którą będę toczyła do końca życia. Jestem chora między innymi na stwardnienie rozsiane – postać wtórnie postępującą. Ciało odmawia mi posłuszeństwa, jestem coraz słabsza. Biorę leki objawowe, lecz ciągły postęp SM może nieco powstrzymać jedynie rehabilitacja. Koszt jednego profesjonalnego turnusu rehabilitacyjnego dla osób z moim schorzeniem wynosi obecnie około 5000 złotych, co jest dla mnie sumą niewyobrażalną.

         Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy mogłam dotąd opłacić leki oraz pojechać na jeden normalny turnus rehabilitacyjny. Już taki wyjazd łagodził najbardziej dokuczliwe objawy i wspomagał oddychanie. Dzięki temu wciąż mogłam dzielić się wiedzą, pisać książki i rozmawiać z Wami podczas spotkań autorskich. To Wy, drodzy Czytelnicy jesteście dla mnie najważniejsi.

 

Dzięki Waszej dotychczasowej pomocy mogłam dotąd opłacić leki oraz pojechać na jeden normalny turnus rehabilitacyjny. Już taki wyjazd łagodził najbardziej dokuczliwe objawy i wspomagał oddychanie. Dzięki temu wciąż mogłam dzielić się wiedzą, pisać książki i rozmawiać z Wami podczas spotkań autorskich. To Wy, drodzy Czytelnicy jesteście dla mnie najważniejsi.

Jeżeli nie macie już osoby, której pomagacie lub zechcielibyście wspomóc mnie najdrobniejszą choćby kwotą, będę bardzo wdzięczna. Zgromadzone na subkoncie pieniądze mogę przeznaczyć wyłącznie na walkę z chorobą: drogie leki, rehabilitację oraz likwidację barier.

Ze względu na kilka schorzeń posiadam subkonta w dwóch fundacjach.


Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym, (ul. Domaniewska 50 A, 02-672 Warszawa)

 

Nr KRS:  0 0 0 0 2 7 0 8 0 9

(Cel szczegółowy: Koprowska-Głowacka, 4580)

 

Można również przekazać darowiznę: nazwa odbiorcy: 

Fundacja Avalon - Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym,

ul. Domaniewska 50A, 02-672 Warszawa

nr rachunków odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001

tytuł wpłaty: Koprowska- Głowacka, 4580

 

Dostępny jest także SMS charytatywny:


Oto mój profil w Fundacji Avalon:

http://fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/lista/koprowska_glowacka_anna.html

Fundacja posiada pełną dokumentację medyczną.

 

Można mnie również wesprzeć podczas zakupów internetowych za pomocą serwisu fanimani


Od 2010 roku należę również do:

 Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego (PTSR) w Warszawie.

Tutaj również można odpisać 1% podatku na moje subkonto w PTSR:

KRS: 000 008 3356

cel szczegółowy: PLiR Anna Koprowska- Głowacka

lub przekazać darowiznę:

Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, Nowolipki 2 A, 00-160 Warszawa

rachunek: 81 1440 1390 0000 0000 1569 1646

tytuł przelewu:  PLiR Anna Koprowska- Głowacka


https://www.ptsr.org.pl/pl/jak_pomagamy_,subkonto_program_leczenia_i_rehabilitacji_plir_mam_szanse_,153.asp

Fundacja posiada pełną dokumentację medyczną.


Bardzo dziękuję za zrozumienie i pomoc.

Anna Koprowska- Głowacka

Wierzę, że dzięki Wam będę mogła jeszcze długo dzielić się tym, co posiadam: sercem, pasją i wiedzą, a choroba choć trochę zwolni swój postęp. 

Wierzę, że dobro powraca po trzykroć.

 

Kilka słów o mnie:

Zmagam się z pięcioma chorobami: wadą rozwojową kręgosłupa, skoliozą, astmą oskrzelową, osteoporozą i stwardnieniem rozsianym. Jednak to właśnie ta ostatnia najbardziej zamieszała w moim życiu i zmieniła większość planów na przyszłość. Jestem także pod kontrolą onkologa.

Schorzenie kręgosłupa jest ze mną od zawsze. Dolegliwości bólowe towarzyszyły mi od dzieciństwa i z czasem nauczyłam się z nimi po prostu żyć. Podobnie było z astmą i zmniejszoną pojemnością płuc – od wczesnych lat miałam duszności i ataki kaszlu, a słowo „bronchit” było powtarzane niemal przy każdej wizycie u lekarza. Wówczas, w latach 70 – tych i 80 – tych nie dopatrywano się przewlekłych schorzeń. Stały się częścią mnie: czymś, co wprawdzie niekiedy hamowało wymagające zbytniego wysiłku pomysły, ale nie powstrzymywało przed zabawą.  Gra w badmintona, piłkę nożną i jazda na rowerze stanowiły nieodłączny element moich dziecięcych lat. A że czasem musiałam zacisnąć zęby i zwolnić… zatrzymać się, by nabrać powietrza i złapać utracony oddech? No cóż, dziecko szybko przystosowuje się do okoliczności i potrafi pogodzić się z rzeczywistością, której zmienić nie może.  W chwili obecnej choroby posunęły się tak daleko, że znacznie wpływają na moje funkcjonowanie.

         Wada rozwojowa i skolioza kręgosłupa powodują wysadzanie łopatki oraz zmuszają do nieprawidłowej postawy. Niestety, operacja jest wykluczona. Od kilku lekarzy, zarówno ortopedów jak i neurochirurgów usłyszałam tę samą odpowiedź: „Tylko w zagrożeniu życia”. Pozostaje więc tylko rehabilitacja i to taka, która nie wpłynie negatywnie na SM.

         Diagnoza: astma oskrzelowa padła przy okazji profilaktycznej akcji, która odbywała się w moim mieście. Nagle znalazło się wyjaśnienie dla ataków duszności i kłopotów z oddychaniem. Od tego czasu leki wziewne stały się czymś zupełnie oczywistym; czymś, bez czego nie wychodzi się z domu. Z biegiem lat dolegliwości się nasilały; zwłaszcza od 2009 roku, gdy po jednym z silniejszych ataków trafiłam do szpitala. Obecnie poza standardowymi inhalatorami używam maszyny do inhalacji, która pomaga mi oddychać i umożliwia pobieranie leku w okresach, gdy ręce odmawiają posłuszeństwa.

         To jednak nie był koniec kłopotów. Już w szkole średniej pojawiły się symptomy innego schorzenia. Symptomy, które tak naprawdę początkowo zrzucałam na przemęczenie, pośpiech i nieuwagę. Problemy z oczami, notoryczne zmęczenie, potykanie się o własne nogi i pojawiające się często zawroty głowy coraz bardziej utrudniały mi funkcjonowanie. Nie miałam jednak pojęcia skąd się biorą. Samopoczucie pogarszało się coraz bardziej. Pod koniec 2009 roku nasiliły się zawroty głowy, przestałam widzieć odległości i zaczęłam utykać na prawą nogę.

Z początkiem 2010 roku z prawostronnym niedowładem trafiłam w ręce neurologów i do szpitali. Wieloogniskowe uszkodzenie OUN, demielinizacja, zespół piramidowy pod postacią niedowładu czterokończynowego spastycznego i niedoczulica były czymś, czego się nie spodziewałam. O stwardnieniu rozsianym słyszałam zaś wówczas niewiele – ot, tylko to, że jest to choroba nieuleczalna… Od tego czasu dowiaduję się o niej coraz więcej, ale choroba wciąż mnie zaskakuje. W chwili obecnej poruszam się przy pomocy kuli, która stała się moją nieodłączną towarzyszką. W 2012 roku pogłębiły się kłopoty z układem oddechowym, a zmniejszona wydolność płuc coraz mocniej daje się we znaki. Okazało się także, iż dołączyła do tego osteoporoza. SM uszkodziło mi również słuch. Coraz częściej jestem również zmuszona jeździć wózkiem inwalidzkim, gdyż nogi odmawiają posłuszeństwa. Ostatnio doszły do tego jeszcze kolejne objawy: prozopagnozja (nie rozpoznaję twarzy znajomych), uścisk SM, drżenia oraz napady padaczkowe. Pogłębiły się także dotychczasowe objawy. Spastyczność potrafi wykręcić mi kończyny niemal o 180 stopni, obezwładniające zmęczenie odbiera mi siły, a problemy z koncentracją dają się we znaki.

Nie kwalifikuję się do żadnego programu, pozostaje mi leczenie objawowe, przedmioty ortopedyczne i rehabilitacja. Mimo trudności walczę jednak, by każdy kolejny dzień nie był gorszy od poprzednich. Bywa, że przegrywam bitwy, lecz wojna trwa nadal. Staram się działać, wyznaczać kolejne cele i spełniać marzenia, które jeszcze pozostały w moim zasięgu. Mam nadzieję, iż nie poddam się do samego końca.

Kieruję się dewizą cesarza Karola V Habsburga: "PLUS ULTRA" (Wciąż dalej).

   
 
Jeżeli chcesz sprawdzić, z jakimi trudnościami muszą się często mierzyć osoby chore na stwardnienie rozsiane (SM) skorzystaj z symulacji.
Pozwoli Ci ona wczuć się w rolę chorego. 

Informacje na temat stwardnienia rozsianego  można znaleźć tutaj:

Informacje na temat astmy oskrzelowej można znaleźć tutaj:


2 komentarze:

  1. Ciekawa strona, dziękuję za informacje o ptakach i wierzeniach. O leczeniu stwardnienia rozsianego pisze Maria Treben w książce "Apteka Pana Boga", warto przeczytać i dowiedzieć się więcej. Życzę Wszystkiego Dobrego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziękuję. Nasze dziedzictwo kulturowe to istna skarbnica tego typu informacji. Zamierzam poszerzyć tematykę blogu.
      Dziękuję za polecenie książki. Ja również życzę Wszystkiego Dobrego!

      Usuń