Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

wtorek, 13 listopada 2018

Granice Nawii - Prolog (fragment)

Wspominałam już, że na wydanie czekają trzy moje książki. Zanim więc się ukażą, chciałabym skończyć powieść: „Granice Nawii”. Jak dotąd, nie uchyliłam jeszcze rąbka tajemnicy i nie wstawiłam żadnego fragmentu tekstu. Zrobię więc to teraz. To mała część Prologu.

            Noc była chłodna, jednak ona biegła niemal na oślep, przedzierając się przez gęste zarośla, potykając na śliskich kamieniach i leżących w trawie gałęziach. Szara sukienka, brudna od błota rozerwała się w kilku miejscach, a  czarne potargane włosy co chwilę wplątywały się w pozbawione liści krzewy. Wyrywała je siłą, nie zwalniając nawet na chwilę. Niemal nieustająco płynące łzy, wyżłobiły dwie jaśniejsze smugi na ubłoconych policzkach. Oddech stawał się coraz szybszy, przerywany żałosnym łkaniem i próbami krzyku. Zamiast wołania, była zdolna, powtarzać tylko jak obłąkana:
- Nie… To nie tak… Nie, nie…
            Chwilami miała wrażenie, że jakiś cień podąża w ślad za nią, lecz gdy odwracała głowę, znikał. Choć się nie bała, instynktownie przyspieszała jeszcze bardziej. Nie chciała, by ktokolwiek lub cokolwiek ją zatrzymało. Nie teraz. Musiała tam dotrzeć, choćby i na czworaka: wbrew woli matki, a nawet i bogów, gdyby próbowali stanąć jej na drodze. 

Księżniczka Olga

Tym wszystkim, którzy czekają na „Baśnie i legendy dawnych Kresów” prezentuję kolejną opowieść, którą będzie można przeczytać w książce. Tym razem pochodzi ona z terenów dzisiejszej Ukrainy.

Księżniczka Olga

W Zborowie mieszkała niegdyś piękna księżniczka. Miała na imię Olga i nie było człowieka, który by nie zachwycał się jej delikatną urodą, pięknymi oczyma o barwie nieba i złocistymi warkoczami. Wielu młodzieńców starało się o jej rękę i słało swatów. Ona jednak odmawiała wszystkim w sposób uprzejmy choć stanowczy.
- Nie czas mi teraz na zamążpójście. Są ważniejsze sprawy dla mnie i moich ziem niż ślub i weselisko.
            Była to szczera prawda, gdyż w okolicach grasowały hordy Tatarów. Księżniczka zamierzała stawić im zbrojny opór, ale miejscowość była słabo ufortyfikowana. Trapiło ją to niezmiernie i szukała innego wyjścia. Niewielu wiedziało zaś, że była też czarodziejką, która mogła przemienić się w każdą istotę, jaka chodzi po ziemi.
            Tymczasem wódz Tatarów, potężny Batyja dowiedział się o przecudnej urodzie księżniczce zamieszkującej niedaleki Zborów. Opowieści o niej były tak niezwykłe, że zapragnął mieć ją tylko dla siebie.  Pewnego dnia zwołał więc swoją hordę i uważnie popatrzył na ponure, naznaczone bliznami twarze.
- Jutro ruszamy na Zborów!
            Słowa te wywołały wielki okrzyk radości. Wszyscy wiedzieli, że napad oznacza łupy i kobiety, a przy okazji nie lada zabawę podczas wszczynania pożarów i popędzania uciekających w popłochu mieszkańców.
- Możecie robić, co tylko chcecie! Jest tylko jeden warunek. Tamtejsza księżniczka jest moja i ktokolwiek ją dostanie, ma odprowadzić ją do mnie! Zrozumiano?!
- Tak jest, wodzu! – zakrzyknęli.

Nasze ręce mówią zawsze prawdę

Każdy z nas znalazł się w sytuacji, kiedy chciał ukryć pewne uczucia lub przeciwnie –  zaakcentować swoją pozycję wobec rozmówcy. Niewielu jednak wie, że w takich sytuacjach naszym największym wrogiem są ręce, które zawsze zdradzą prawdziwe intencje, myśli i nastawienie.

            Większość ludzi musiała w życiu odgrywać pewne role, niekiedy zupełnie nie pasujące do ich natury czy osobowości. Takie udawanie nigdy nie jest łatwe. Wymaga ogromnego zaangażowania. Trzeba uważać, by głos nie zadrżał w najmniej odpowiedniej chwili, oczy nie uciekły od wzroku rozmówcy, a oddech nie przyspieszał z nerwów. Tymczasem ręce zawsze pokażą prawdziwe myśli i odczucia. Erhard Thiel pisał: „Ręce mówią i „tak” i „nie”, ale zawsze prawdę. Ręce zdradzają życzenia, ukazują uczucia, sygnalizują nastroje.”
            Poniżej opiszę przykłady takiej mowy rąk:

poniedziałek, 12 listopada 2018

Klątwa ognia

Są takie miejsca, które przyciągają nieszczęścia jak magnes. Jeżeli do tego ciąży na nich klątwa, lepiej uciekać jak najdalej! Choćbyście wezwali najlepszych specjalistów od oczyszczania przestrzeni, wszelkich magów i egzorcystów, niczego nie zdziałacie. Szczególnie niebezpieczne są zaś klątwy, przy których związane zostały żywioły, np. ogień lub woda. Czy rzeczywiście istnieją? Sami znajdźcie odpowiedź.

            Czym jest tytułowa klątwa ognia? Sprawia ona, że budynek nią obciążony jest narażony na pożary znacznie bardziej niż inne. Bardzo często są to pożary, których źródła nie sposób odnaleźć i których nie można wytłumaczyć w sposób racjonalny. Poza tym ogień pojawia się w tych miejscach wielokrotnie – tak długo, aż klątwa się nie dopełni lub nie zostanie zdjęta. Przykłady? Na przestrzeni wieków znajdzie się ich mnóstwo.
    

Tiki, które zdradzą twój charakter

Każdy z nas ma nawyki i tiki, z których niekiedy nawet nie zdaje sobie sprawy. Tymczasem odzwierciedlają one nie tylko nasz stan psychiczny, ale często również i cechy charakteru.

Chrząkanie podczas mówienia (szczególnie przed powiedzeniem pierwszego słowa) – świadczy o wrodzonej nieśmiałości i kompleksie niższości,

Pukanie palcami w blat np. stołu – to nie tylko rozwinięta wrażliwość muzyczna, ale także egoizm, roztargnienie  brak trosk o innych,

Częste głaskanie brwi – skłonność do mówienia nieprawdy, ubarwiania opowieści i pochlebstw,

Pociąganie nosem – nieuzasadniony kompleks winy, pesymizm,

niedziela, 11 listopada 2018

Anne O’Brien, Niepokorna księżna

Anne O’Brien, Niepokorna księżna
Wydawnictwo: HarperCollins
Miejsce i rok wydania: Warszawa 2015
ISBN: 9788327611314
Liczba stron: 512



O książce:

1372-1399, Anglia
Po śmierci męża lady Katarzyna Swynford wychowuje samotnie trójkę dzieci, a po mężu odziedziczyła jedynie zrujnowaną posiadłość. O pomoc zwraca się do Jana z Gandawy, syna króla Edwarda III. Książę proponuje, by została jego kochanką. Zauroczona nim Katarzyna szybko ulega. Ale Jan jest mężem Konstancji Kastylijskiej i zamierza ubiegać się o tron Kastylii. Anglia, uwikłana w wojnę stuletnią, potrzebuje tego sojuszu. Jan musi przedłożyć dobro kraju nad miłość. Pragnąc uniknąć skandalu, publicznie oskarża Katarzynę o to, że go uwiodła i nakazuje jej opuścić dwór. Upokorzona Katarzyna jest pewna, że na zawsze utraciła ukochanego.
Jednak uczucie, które połączyło ją z Janem, okazuje się silniejsze niż polityczne racje i konwenanse. 

            Książka wpadła mi w oko podczas pobytu w Ustce, na turnusie rehabilitacyjnym. Moją uwagę przyciągnęła piękna okładka. Następnie zauważyłam dopisek „Lepsza niż Philippa Gregory” i tu się zawahałam. Właściwie nie zawahałam, a zdziwiłam. Takie porównanie na okładce wydało mi się bowiem bardzo odważne, może nawet zbyt odważne. Oczywiście nie zniechęciło mnie to do kupna. Kocham powieści historyczne, więc pokusa była nazbyt duża. Książkę zaczęłam czytać jeszcze nad morzem i przyznaję, że bardzo mnie zainteresowała.

            Mimo to, tak odważny napis na okładce zobowiązuje. Musiałam więc po powrocie sprawdzić kim jest autorka powieści. Okazało się, że Anne O’Brien  to angielska pisarka, która urodziła się w West Riding of Yorkshire i ukończyła historię na Uniwersytecie w Manchester. Pracowała również jako nauczycielka historii w East Riding. Zawsze lubiła fikcję historyczną i sama namiętnie czytała książki. W tym momencie moja sympatia dla autorki „Niepokornej księżnej” znacznie się zwiększyła. W końcu okazało się, że mamy wiele wspólnego. Okazało się, że do tej pory napisała dziewięć powieści historycznych i romansów. Jej ucieczką od pisania jest natomiast ogród, gdzie odpoczywa i zajmuje się między innymi… ziołami, których zastosowanie pozostaje jej dodatkową pasją.