"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

środa, 7 listopada 2012

Lucyna Olejniczak, Jestem blisko

Lucyna Olejniczak, Jestem blisko
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
ISBN: 978-83-7839-366-5
Stron: 304

O książce:

Historia, która łączy klimat irlandzkich pubów, wietrznych i okrytych mgłą przestrzeni z magią i celtyckimi wierzeniami. 
Lucyna i Tadeusz odwiedzają znajomych w Irlandii. Tam poznają tajemnicę wynajmowanego domu, w którym mieszka ich gospodyni. Mieszkająca w nim sto lat wcześniej dziewczyna zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, po tym jak kategorycznie odmówiła ręki synowi okolicznego bogacza. Tenże został posądzony o morderstwo i na podstawie poszlak, gdyż ciała dziewczyny nigdy nie odnaleziono, skazany na śmierć. Małgosia, córka gospodyni, zaczyna się interesować sprawą i wraz ze swoim przyjacielem śledzić stare dokumenty jej dotyczące. Nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, znika i ona. Czy coś łączy oba zdarzenia?
(opis: Prószyński i S-ka)


Z prozą Lucyny Olejniczak spotkałam się już wcześniej. Jej „Wypadek na ulicy Starowiślnej” oraz „Dagerotyp. Tajemnice Chopina” pozostały w mojej pamięci jako książki, które warto przeczytać. Tym razem pochyliłam się nad kolejną powieścią: „Jestem blisko”.

Moją opinię powinnam właściwie rozpocząć od zdania: Uwielbiam Irlandię. Tak, uwielbiam jej klimat, promienie słońca przedzierające się przez pasma mgieł, tajemnicze zamczyska, niezwykłe cmentarze, fascynującą historię, dawne wierzenia, legendy i wciąż żywe tradycje. Szmaragdowa Wyspa to bowiem miejsce, w którym można zakochać się od pierwszego wejrzenia; ona przyciąga i sprawia, że nie sposób nie ulec jej magii.
Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na „Jestem blisko”. Stare, irlandzkie przysłowie mówi: "Obcy, to przyjaciel, którego dopiero spotkasz" i właśnie te słowa pasowałyby idealnie do bohaterów tej powieści. Skąd taka konkluzja?


Otóż nasi dobrzy znajomi z poprzednich powieści Autorki: Lucyna i Tadeusz wybierają się w podróż do znajomych mieszkających w Irlandii. Towarzyszy im nader pocieszna para: Władysław- mistrz bardzo szeroko pojętej ezoteryki, którego pojawienie się zawsze wywołuje mój uśmiech oraz jego żona, zwana pieszczotliwie Misiaczkiem. Cel wyprawy jest niemal oczywisty: odpoczynek, podziwianie niezwykłej architektury, zachwycanie się magicznym klimatem wyspy i korzystanie z uroków oferowanych przez miejscowych. Nie przypuszczają jednak, że podróż szybko zamieni się w prawdziwą wyprawę w nieznane, gdzie tajemnicze zaginięcie pewnej dziewczyny bardzo przypomina historię z odległej przeszłości. Nasi bohaterowie nie pozostają obojętni wobec tego zdarzenia i biorą udział w poszukiwaniach, spotykając na swojej drodze intrygujących ludzi, niezwykłe wskazówki i sugestie…kto wie, czy nie z zaświatów.

Dwie historie, które dzieli 100 lat; dwa światy połączone nierozerwalnymi więzami przeszłości, dwie wyjątkowe młode kobiety, które spotyka podobny los i jeden dom pełen wspomnień- oto fundament tej powieści. Oczywiście, nie brakuje tutaj celtyckich legend i wierzeń oraz irlandzkiej codzienności, to wszystko jest jednak doskonale połączone w jedną spójną całość, która wciąga niczym staroirlandzkie pieśni. I myśląc o tym, nieodparcie powracam do jednej z nich, tak niezwykle pasującej do „Jestem blisko”:
„Kot jest mistrzem- ani słowa
I zna swoje ścieżki własne
Ja też wiem, jak popracować
By rozświetlić, co niejasne…”*
Skąd kot- zapytacie? Zdradzę Wam tylko, że kot również pojawia się na stronach książki i spełnia niebagatelną rolę. O tym jednak przeczytajcie sami.

Czy tym razem Lucyna i Tadeusz zdołają rozwiązać tajemnicę? Czy Władysław wykaże się swoimi zdolnościami? Czy historie dwóch zaginionych kobiet zostaną wyjaśnione? Te pytania również pozostawiam bez odpowiedzi. Otwórzcie książkę i przekonajcie się o tym sami. Lucyna Olejniczak co prawda oświetli Wam drogę, lecz to Wy sami pójdziecie tropem tej historii, drogami zasnutymi mgłą, ścieżkami pełnymi tajemnic.

„Jestem blisko” to bowiem książka warta przeczytania; szczególnie teraz, gdy wieczory są coraz dłuższe, a ziemię spowijają sine pasma mgieł. Z całą pewnością udzieli Wam się klimat tej opowieści. WIEM o tym, ponieważ powieść jest:
W- wyjątkowa
I- intrygująca
E- emocjonalna
M- magiczna

Polecam!

*Fragment pieśni „Mnich i jego kot”, Irlandia, liryki najpiękniejsze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz