Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

wtorek, 30 października 2012

Wspomnienia z turnusu

Fot. A. Koprowska- Głowacka
W dniach 13-27 października przebywałam na turnusie rehabilitacyjnym w Ustroniu Morskim. 
Czas minął bardzo szybko, wpisany niejako w istny rytuał posiłków o określonej porze, spacerów nad morzem i zabiegów. Dwa tygodnie przemknęło zatem niby sen jaki złoty, pozostawiając setki wspomnień, garść znalezionego bursztynu i nadziei na kolejne dni.

Przyznam szczerze, że tego typu pobyt jest bardzo ważny. Nie chodzi tu wyłącznie o zmianę środowiska i klimatu, ale przede wszystkim o zastosowane zabiegi. Z czystym sumieniem mogę oświadczyć, że dało to wiele moim płucom i kręgosłupowi, a i eSeMek otrzymał sporą dawkę pozytywnej energii. Mam nadzieję, iż dzięki temu „wspólnie” przetrwamy najgorszy okres, a mianowicie późną jesień i zimę.


Na początek może kilka słów o samej miejscowości. Ustronie Morskie (dawniej: Henkenhagen, Ostseebad Henkenhagen, Ustronie Nadmorskie) to niewielka wieś nad Morzem Bałtyckim, położona w województwie zachodniopomorskim. Do końca XIX wieku była to osada rybacka, dopiero później, w czasach powstawania sanatoriów, powoli przekształciła się w miejscowość wypoczynkową. Tę funkcję spełnia do dzisiejszego dnia.

Fot. A. Koprowska-Głowacka
Ośrodek, w którym przebywałam: „Cechsztyn” jest dwupiętrowym kompleksem sanatoryjno- wczasowym z doskonałą bazą zabiegową, kompetentną obsługą i miłą, niemal rodzinną atmosferą. Szczególne wyrazy uznania należą się Pani Iwonie- fizykoterapeutce i rehabilitantce. Jest to bowiem osoba o wielkim zaangażowaniu i ogromnej wiedzy, które wykorzystuje na każdym kroku, by pomóc kuracjuszom w odzyskaniu sił.
Niebagatelne jest także to, iż ośrodek znajduje się bardzo blisko jednej z najpiękniejszych plaż w naszym kraju. Wystarczy przejść przez ulicę, by znaleźć się na nadmorskiej promenadzie.

Najbardziej zabawne w tym wszystkim jest jednak to, że w tym krótkim czasie miałam trzy pory roku: piękne, słoneczne lato w pierwszym tygodniu, gdy można było spacerować w ubraniach z krótkim rękawem, a… znalazło się także kilka osób, które postanowiły opalać się na plaży; złotą, polską jesień w drugim- taką pełną kolorowych liści wirujących nad ziemią i babiego lata snującego się pomiędzy drzewami oraz… zimę, która towarzyszyła mi podczas powrotu.


Podczas pobytu spotkałam się także z młodymi Czytelnikami. 23 października odwiedziłam ich w Gminnej Bibliotece Publicznej w Tymieniu.  Czas minął nam na ciekawych rozmowach i czytaniu opowieści. Kilka słów na temat spotkania skreślę w kolejnej notce. 

Mam ogromną nadzieję, że dzięki tej rehabilitacji nie zabraknie mi sił podczas chłodnych miesięcy i będę kontynuowała podjęte już wcześniej zamierzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz