Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

niedziela, 5 sierpnia 2012

Marco Salvador, Longobard

Marco Salvador, Longobard
Wydawnictwo: Mozaika 2004
ISBN: 978-83-608-9433-0
Stron: 360

O książce:

VII wiek naszej ery. Rotari jest synem księcia Bresci. Jest wspaniały, buntowniczy, pewny siebie. W jego żyłach płynie królewska krew. Ale w Italii podzielonej między Longobardów i Bizantyjczyków na drodze do korony czyha wiele zasadzek, a Rotari ma tylko jednego przyjaciela, na którego może liczyć: jest nim Stiliano, który wypędzony z Cividate za rozwiązłe prowadzenie się, zostaje najpierw nauczycielem, a następnie nieodłącznym towarzyszem swego pana. Wspólnie stawiają czoła podstępom, pełnym przygód podróżom, zemstom, intrygom oraz zdradom.

Książka wpadła w moje ręce przypadkiem. Tak, właśnie przypadkiem, bo szukałam zupełnie innej pozycji. Przyciągnęła mnie jednak i zaintrygowała. Książki, których akcja dzieje się w średniowieczu mają bowiem swój niepowtarzalny klimat. Już sama epoka stanowi wyzwanie dla autora, zaś tutaj mamy jeszcze piękną Italię, która po upadku Cesarstwa Rzymskiego rozpadła się na zwalczające się między sobą księstwa. Jak zatem mogłam przejść obok?

Jest to powieść piękna, wnikliwa, pełna barwnych opisów i historycznych szczegółów. Dzięki niej poznać możemy zwyczaje Longobardów, zwiedzić kilka ówczesnych krain i nieomal dotknąć atmosfery z VII wieku.  Warto przy tym pamiętać, że dla autora: Marca Salvadora, historia jest zarówno zawodem jak i pasją- zwłaszcza historia średniowiecza, a „Longobard” to jego pierwsza powieść historyczna. Naukowy ton przebrzmiewa niekiedy przez karty książki, ale szczegółowe tło historyczne sprawia, iż czyta się ją z prawdziwym zainteresowaniem. Czy jest to atutem powieści, czy też wadą- na to pytanie każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Jedni wolą książki, w których historia jest wyłącznie tłem wydarzeń i maską nałożoną na fabułę; inni zaś cenią szczegółowość i detale zgodne z historyczną rzeczywistością. Mogę tylko podkreślić, że doskonale przybliża nam w ten sposób epokę.
Nie jest to może książka porywająca biegiem wydarzeń, które następują po sobie niczym w kalejdoskopie, a dialogi płyną niczym wezbrana rzeka. Ma jednak swój klimat, a barwne opisy i ciekawa, wciągająca fabuła sprawiają, że czyta się ją z ogromną przyjemnością.

A fabuła?- zapytacie. Oczywiście, nie zdradzę Wam treści, bo jakaż byłaby wówczas przyjemność czytania? Napiszę krótko.

Z jednej strony mamy Longobardów, którzy dążą do przejęcia władzy, z drugiej Bizantyjczyków przeświadczonych o tym, że jako spadkobiercy Cesarstwa mają prawo do tej ziemi… Pomiędzy nimi zaś znajduje się główny bohater, syn księcia Bresci- Rotari, który musi przetrwać w świecie, gdzie liczą się wyłącznie władza i złoto, a ludzkie życie nie ma wielkiego znaczenia. Królewska krew płynąca w jego żyłach staje się zaś jego przekleństwem. Czy przeżyje? Czy zdobędzie pozycję, na jaką zasługuje? Tego dowiecie się z powieści.

Mnie książka urzekła- właśnie owym barwnym przedstawieniem historii i tradycji Longobardów.

Warto przeczytać!  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz