"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

piątek, 25 września 2015

Nagroda w kategorii "Piękne słowo" dla książki "Legendy z Kociewia i Borów Tucholskich"

Jest mi niezmiernie miło przekazać kolejną niezwykłą wiadomość. Otóż moja książka: „Legendy z Kociewia i Borów Tucholskich” zdobyła nagrodę w kategorii „Piękne słowo” podczas odbywających się w dniach 11-13 września w Starogardzie Gdańskim I Kociewskich Targów Wydawniczych.

Pięknie dziękuję tym wszystkim, którym książka się spodobała i mam ogromną nadzieję, że będzie służyła zarówno obecnym, jak i przyszłym pokoleniom. Wszak legendy i podania są prawdziwą skarbnicą naszego dziedzictwa kulturowego. 

Więcej na temat Targów:


Wdzięczny jeleń (Ełk)

 WDZIĘCZNY JELEŃ
 Ełk

            Było to w czasach, gdy w okolicach dzisiejszego Ełku zamieszkiwali Jaćwingowie. Ich gród wznosił się na wyspie znajdującej się na jeziorze, zapewniając mieszkańcom spokój i bezpieczeństwo. Żyło im się dobrze: okoliczne lasy oraz uprawiane pola zapewniały im pożywienie, zaś drewniane mury osady strzegły przed zagrożeniami.
            Wśród mieszkańców był także pewien chłopiec, który uchodził za mistrza zbierania grzybów. Kiedy wybierał się do lasu, wszyscy wiedzieli, że z całą pewnością nie wróci z pustym koszem. Uśmiechał się wówczas twierdząc po prostu:
- Kocham ten las, drzewa i zwierzęta. A one odwdzięczają się, wskazując mi odpowiednie miejsca.
            Pewnego dnia, jak zazwyczaj wybrał się do lasu. Jeszcze na progu domu zatroskana matka napominała go surowo.
- Tylko uważaj i nie oddalają się zanadto!
- Ależ ja znam ten las, jak własną osadę.- odpowiedział z uśmiechem- Nic się nie lękaj, mateczko.

środa, 23 września 2015

Jezioro duchów w Ustce

JEZIORO DUCHÓW (Ustka)

            Po zachodniej stronie Ustki znajduje się niewielkie jeziorko przedzielone groblą. Jego jedna część zarosła trzcinami, lecz w drugiej wciąż połyskuje tafla wody. Z miejscem tym wiążą się niejedna tajemnica. Wszak nie bez przyczyny nazwano je Jeziorem Duchów. Opowiadano, że pojawiają się tu błędne ogniki, zwodzące zabłąkanych wędrowców prosto w bezdenną otchłań. Niektórzy uważają, że to dusze topielców, którzy stracili tutaj życie; inni wskazują na mamiące światłem błędnice, zachęcające podróżnych do zboczenia z drogi. O mocy tych istot przekonał się przed wiekami pewien dziedzic z Lędowa, który z rodziną wracał do domu. 
            Była to ciemna, bezgwiezdna noc. Dochodziła już północ, ale pan wraz z żoną i dziećmi jeszcze nie wychodził z gospody w Ustce. Woźnica, który od kilku godzin czekał na nich przed budynkiem, drzemał na koźle. Konie niecierpliwie przebierały kopytami, rwąc się już do drogi. W końcu drzwi otworzyły się szeroko i dziedzic wyszedł na zewnątrz.
- No, teraz możemy już wracać.- stwierdził zadowolony i osobiście otworzył drzwiczki powozu, wpuszczając do środka rodzinę.
            Woźnica ocknął się z drzemki i spojrzał na pana.
- Ruszamy?
- Tak. Późno już, więc jedź na skróty, drogą wzdłuż jeziora.- odpowiedział i dołączył do bliskich.
            Gdy drzwiczki powozu zamknęły się na powrót, woźnica strzelił z bata i konie ruszyły w drogę. Po chwili kopyta zadudniły na drewnianym moście na Słupi. Nie minęło wiele czasu, a powóz skręcił na ścieżkę prowadzącą przez las. Wokół panowała cisza, jedynie wiatr szumiał w koronach drzew. Nagle, w oddali zapłonęły jakieś światła.
- Lędowo? Tak szybko?- pomyślał woźnica.
            Był jednak zmęczony i chciał jak najszybciej dotrzeć do domu. Z zadowoleniem popędził więc konie w tym kierunku. Kiedy jednak jechał, zdawało mu się, że światła poruszają się jak żywe.
- Mam chyba jakieś przewidzenia.- mruknął do siebie.
            Nagle jakiś gwałtowny błysk, podobny do przecinającej niebo błyskawicy, oślepił zarówno jego jak i konie. Wystraszone zwierzęta stanęły dęba. Powóz zakołysał się niebezpiecznie.
- Jakie licho?!- dziedzic wychylił się przez okienko, by ocenić sytuację- Co się stało?!     
            Światło zgasło, okolica pogrążyła się w ciemności.
- Nie wiem, panie.- szczerze odpowiedział woźnica. Drżącymi rękoma usiłował zapalić latarnie umocowane po obu stronach powozu.
- Pospiesz się więc i ruszaj dalej! Nie zamierzamy tutaj tkwić aż do wschodu słońca!
- Tak, tak.- zapewnił- Już zaraz jadę!

Rybak i zmora



RYBAK I ZMORA (Ustka)

            Ernest był młodym rybakiem, którego ceniono w Ustce za zapał i pracowitość. Nie bał się żadnej pracy, a jak było trzeba to i pomagał innym przy połowach. Starzy uśmiechali się na jego widok i żartowali.
- Oj, będzie miała żona z ciebie pociechę! Nie czas się za taką obejrzeć?
- Mam jeszcze czas.- odpowiadał, figlarnie mrużąc oczy.
            Tak też mijały miesiące. Chłopak dzielił więc czas na łowienie ryb, spotkania z kompanami w tawernach i odpoczynek. Od jakiegoś czasu jednak coś złego zaczęło się dziać z jego zdrowiem. Zrobił się dziwnie markotny, chudł w oczach, był coraz bledszy i bardziej zmęczony. Bywały dni, że niemal przysypiał na łodzi.
- Co się dzieje?- dopytywali inni rybacy- Nie jesteś aby chory?
- Raczej nie. Nie mogę tylko spać spokojnie. W nocy coś mnie dusi i to tak, że aż brakuje mi oddechu. Czasem mam wrażenie, jakby coś siedziało mi na piersiach i chciało udusić.
- Dziwne to. A nie dopadła cię czasem jaka zmora?
- Zmora?- zdziwił się Ernest.
            Wielokrotnie słyszał o demonicznych postaciach, które dusiły swoją ofiarę i żywiły się jej krwią. Uważał to zawsze za jakiś wymysł i nie przywiązywał wagi do opowieści starszych ludzi. Tym razem jednak zwątpił. Nie było przecież żadnego innego wytłumaczenia jego dolegliwości. Podrapał się w głowę, nie bardzo wiedząc, co odpowiedzieć.
- Najlepiej sam sprawdź. Jak coś cię zacznie dusić, szybko wstań z łóżka i zatkaj dziurkę od klucza. Jeżeli to będzie zmora, zastaniesz ją rano w izbie, bo nie będzie mogła uciec.
- Chyba tak zrobię.- zgodził się. Nie miał przecież nic do stracenia.

sobota, 19 września 2015

Zamkowe duchy z Dzierzgonia


Dzierzgoński komtur Albrecht von Schwarzburg uchodził za miłośnika pokoju, któremu nie podobał się pomysł wielkiej wojny z królem Jagiełłą. Podczas narad wielokrotnie przestrzegał przed zbrojnym starciem, czym narażał się na kpiny braci i zarzuty tchórzostwa. Kiedy jednak zapadła ostateczna decyzja i wielki mistrz Ulrich von Jungingen wezwał go wraz z rycerzami do stawienia się pod sztandary Zakonu, nawet nie krył swojej wściekłości. Posłuszny złożonym ślubom polecił wprawdzie przygotować wszystko do wymarszu, lecz na każdym kroku dawał upust złości. Wszyscy schodzili mu więc z drogi. Ktoś jednak musiał pozostać na straży zamku; czekano więc cierpliwie na jego decyzję. Tymczasem komtur uporczywie milczał, zajęty przygotowaniami do wyprawy. Kiedy więc rycerze, gotowi na wojnę wjeżdżali na zwodzony most, jeden z kanoników zastąpił Albrechtowi drogę.
- Panie, komu na ten czas polecasz zamek?- zapytał.
- Tobie i złym duchom, które doradziły wielkiemu mistrzowi tę wojnę.- warknął komtur i ponaglił konia.
            Końskie kopyta zadudniły na moście niczym złowroga zapowiedź tego, co stać się miało w przyszłości. Kanonik, który dopytywał się o władzę nad zamkiem, zmarł wkrótce w tajemniczych okolicznościach. Albrecht von Schwarzburg zginął w bitwie pod Grunwaldem. Ci spośród towarzyszących mu rycerzy, którzy podzielili jego los, a byli zwolennikami zbrojnego konfliktu powrócili do dawnej siedziby jako duchy. Odtąd dziwne rzeczy zaczęły dziać się na zamku. 

niedziela, 13 września 2015

Festiwal Integracja Ja i Ty

10 września odbył się w Bydgoszczy Mały Festiwal „Integracja Ty i Ja”. Najważniejszym celem tej imprezy było przedstawienie osób niepełnosprawnych, jako pełnosprawnych członków społeczeństwa. Jednym z elementów była prezentacja osób, które mimo swych ograniczeń, wynikających z niepełnosprawności są pełne optymizmu, odnoszą sukcesy na różnych polach i nie chcą żyć na marginesie społeczeństwa. Uczestniczenie w takiej imprezie było dla mnie wielkim zaszczytem.  

            Sala kina „Helios” w Bydgoszczy była wypełniona po brzegi. Główne organizatorki festiwalu: Monika Kania i Magdalena Glaza ze Stowarzyszenia „Bez ograniczeń” po raz trzeci stanęły na wysokości zadania. 
W imprezie uczestniczyli przedstawiciele władz, zaproszeni goście, osoby sprawne i niepełnosprawne. Było to miejsce dla każdego i nikt nie czuł się wykluczony.

            W trakcie festiwalu odbył się pokaz trzech filmów: „SM”, „Nasza klątwa” i „Powrót”, koncert Doroty Osińskiej, prezentacja twórczości Katarzyny Baszak oraz wystawa „Aktywność moją autoterapią”. Całości dopełniły spotkania z wyjątkowymi ludźmi, którzy mimo niepełnosprawności nie poddają się i spełniają się w życiu oraz wiele innych atrakcji.

Gabrielle Bernstein, Szczęście to twój wybór

Białystok 2015
ISBN: 978-83-7377-716-3
Liczba stron: 253

Opis:
Autorka prezentuje 108 prostych i szybkich technik, które eliminują nasze najczęstsze problemy - stres, wypalenie, frustrację, zazdrość i żal. Każda z nich analizuje jakąś trudność, a następnie oferuje Ci duchowe prawdy i rozważania oraz błyskawiczne sposoby na uporanie się z nią. Dzięki nim zdołasz osiągnąć spokój i spełnienie, a stosując je każdego dnia będziesz świadkiem i uczestnikiem cudów. Praktyczne sposoby, zainspirowane wielkimi naukami duchowymi, pozwolą Ci wyeliminować blokady, a nawet urazę, którą nosisz w sobie od lat. Zawarty w książce program opiera się na zasadzie, że wybierając miłość zamiast strachu doświadczysz cudownej przemiany. Odkryjesz duchowe prawdy jogi i medytacji kundalini. Gdy doświadczysz prawdziwego wybaczenia doznasz spokoju i odczujesz ulgę. Twój kurs cudów.
Opis: Studio Astropsychologii

            W ciągu ostatnich lat w znaczący sposób zmieniła się świadomość człowieka. Coraz częściej niezwykle ważnym elementem życia staje się rozwój duchowy. Jest to zupełnie naturalne i stanowi swoisty powrót do przeszłości; do czasów, gdy rozum i intuicja współgrały ze sobą, a życie i świat stanowiły cuda same w sobie.  Co prawda świat wciąż pędzi jak szalony, ale powoli na powrót zaczyna budzić się świadomość istnienia. Człowiek coraz częściej zatrzymuje się w tym szaleńczym biegu, by zastanowić się nad własnym życiem- życiem, które w tak zawrotnym przecieka przez palce niczym woda. W pogoni za techniką, niepostrzeżenie odcięliśmy się od korzeni, które łączyły nas z naturą. Teraz jest czas, by odbudować tę więź i odkryć prawdy, które stanowią podstawę naszej egzystencji, a tym samym… naszego szczęścia. Gabrielle Bernstein w książce „Szczęście to twój wybór. Proste techniki odkrywania cudów” przypomina nam o nich i namawia, byśmy przyjrzeli się życiu właśnie przez ich pryzmat po to właśnie, by odnaleźć dawno zagubioną ścieżkę do szczęścia i spokoju ducha.

            Gabrielle Bernstein to autorka bestsellerowej książki „Możesz czynić cuda”. Kolejna pozycja jest niejako kontynuacją poprzedniej, jednak tym razem zamiast swoistych lekcji, prezentuje 108 technik, które mogą sprawić, że odnajdziemy siebie, swoje cele, pozbędziemy się największych problemów, przestaniemy umniejszać swoją wartość i odkryjemy prawdziwą inspirację. Najwyższy czas, by zacząć żyć i dostrzegać cuda w codziennym życiu.

środa, 9 września 2015

Życie z SM

Stwardnienie rozsiane nie ma określonego przebiegu, a każdy pacjent choruje inaczej. Nie zamierzam tutaj opisywać samego schorzenia. Każdy kto zechce, znajdzie mnóstwo publikacji na temat SM. Ja postanowiłam skreślić kilka słów na temat życia z tą nieuleczalną chorobą, ot tak- z perspektywy osoby, która sama na nią choruje. Osobiście wolę, by postrzegano mnie przez pryzmat tego, co robię, a nie na co choruję. Czasami jednak wspominam również i o tym aspekcie mojego życia. Nie po to, by go wysuwać na pierwszy plan lecz po to, by pokazać, iż nawet w takim wypadku można żyć i walczyć o kolejny dzień, kolejny cel do zdobycia. 

  Przy chorobach neurodegeneracyjnych- takich jak SM- nikt nie jest w stanie przewidzieć, co wydarzy się za godzinę lub następnego dnia. Być może nie wydarzy się nic nadzwyczajnego. Ot, nadejdzie kolejny dzień, w którym będziesz podziwiać błękit nieba, blask słońca i zieleń drzew. Może być jednak również tak, że choroba przypomni sobie o Tobie i da znać w sposób nader bolesny. Co się wówczas zdarzy? Na to pytanie nie znajdziesz odpowiedzi: stracisz czucie w nogach lub rękach, zaniewidzisz na jedno oko, stracisz równowagę, nie zdołasz podnieść się z łóżka… możliwości jest zbyt wiele, by wszystkie wymieniać. 

niedziela, 6 września 2015

Alexandra Chauran, Kurs jasnowidzenia. Proste metody na rozwinięcie Twoich nadprzyrodzonych zdolności

Białystok 2015
ISBN: 978-83-7377-714-9
Liczba stron: 189

Opis:
Medium, kapłanka i licencjonowana tarocistka, prezentuje kurs jasnowidzenia, dzięki któremu każdy może zacząć swobodnie czerpać korzyści z tej tajemniczej, a w pełni naturalnej sztuki. W tej publikacji ujawnia, jak korzystać z wizualizacji i kierować się intuicją oraz w jaki sposób zgłębić tajniki świadomego śnienia, psychometrii i przywoływać do siebie wizje. Wyjaśnia, czym są omeny i jak czytać z kryształowej kuli. Dokładnie, a zarazem niezwykle przystępnie, opisuje wróżenie z luster, dymu, ognia czy wody. Dowiesz się również, jak dostrzegać aurę i odczytywać z niej ważne informacje. Wszystkie opisane praktyki uzupełnia zbiór najskuteczniejszych modlitw. Poza bogatą teorią dołącza wiele ćwiczeń praktycznych. Rozwiń swój naturalny talent!
Opis: Studio Astropsychologii

            Jasnowidzenie to dar i przekleństwo zarazem. Tak, właśnie w ten sposób to postrzegam. Jest to dar, bowiem dzięki jasnowidzeniu można dostrzegać osoby, zjawiska i przedmioty niezależnie od postrzegania naszego nazbyt logicznego i świadomego mózgu. Jest to nic innego, jak wykorzystanie naszej intuicji, czyli tzw. szóstego zmysłu, o którym wielu z nas dawno już zapomniało. Dzięki jasnowidzeniu zyskujemy umiejętność zyskania zdolności dostrzegania tego, co ulotne i niewidoczne dla oczu. Z drugiej strony można to jednak nazwać przekleństwem, gdyż świadomość pewnych zdarzeń może okazać się ciężarem, który przytłoczy barki i ściśnie serca.

Autorka książki, Alexandra Chauran doskonale wie, o czym pisze, gdyż sama jest jasnowidzem i tarocistką. Wielokrotnie już przekraczała granice tego, co widzialne, poznając świat ukryty poza zasłoną czasu. Jej książka zaś stanowi podręczny kurs, dzięki któremu Czytelnik może wyostrzyć swoje postrzeganie pozazmysłowe i zacząć korzystać z podświadomości.

sobota, 5 września 2015

Nicolas Japikse, Orańczycy. Wilhelm Orański, część 5

Malarz: Anthonio Mor, ok. 1554
Część 5

            Równie ważne jak rozwój opozycji wobec polityki władcy jest pytanie, czy na motywy jego postępowania wpływały w jakiś  sposób przekonania religijne. Niektóre przekazy- wśród nich Apologia- wskazują na to, jakoby współczuł innowiercom i podobnie jak Henryk II nie uważał, że wprowadzenie Inkwizycji jest potrzebne. Nikt jednak nie wie, jaka była prawda. W każdym razie wyrażał to tak samo usilnie, jak sprawę opuszczenia Niderlandów przez wojska hiszpańskie.
            Sądzę, że jest to możliwe. Książę Wilhelm był człowiekiem nie tylko bardzo inteligentnym, ale także współczującym. Jego człowieczeństwo ujawnia się kilkakrotnie w korespondencji, jaką prowadził. Mimo to jego życie religijne w owych latach nie było zupełnie jasne. Oficjalnie wyznawał katolicyzm, w którym wychowywano go od dwunastego roku życia. Jednak w młodości matka zasiała w nim ziarno wiary ewangelickiej, które wciąż tam tkwiło. Było to nasienie, które kiełkowało w duszy zwolennika augsburskiego wyznania wiary. W Apologii dał nawet dowód, jak duży wpływ na jego przekonania religijne miała ogłoszona w Augsburgu wolność religijna i podkreślił swoje wychowanie w duchu ewangelickiego kościoła. W tych latach jednak uważał za właściwe bronić religii swego władcy i wyznawać ją mimo tego, że wciąż był w rozterce między swoim dawnym życiem               a zewnętrzna maską. Życiowe doświadczenie podpowiadało mu jak należy postępować. Kiedy w 1558 roku zmarła jego żona Anna von Egmont, została pochowana w obrządku katolickim. Matka księcia, Juliana nie chciała wówczas przybyć na uroczystości do Bredy wraz z trojgiem pozostałych dzieci:
„Chciałabym, by i książę nie uczestniczył.
Chociaż on uważa to za wolę Boga ja wiem,
że sprowadzi to na nas nowe wielkie nieszczęście”.
Matka doskonale zdawała sobie sprawę, że jej najstarszy syn nie żył w zgodzie ze swoją prawdziwa wiarą.

Atasha Fyfe, Twoje poprzednie wcielenia

Białystok 2015-09-05
ISBN: 978-83-7377-713-2
Liczba stron: 221

Opis:
To życie nie jest Twoim pierwszym, jakie przeżywasz. Wszystko co wcześniej robiłeś i czego doświadczyłeś zapisane jest w Twojej świadomości. Teraz możesz to odkryć i dowiedzieć się jak to wpływa na Twoje obecne życie. Autorka podaje w książce informacje dotyczące Twoich poprzednich żyć. Koncentruje się na Twoim wnętrzu wykorzystując regresję, medytację oraz intuicję, a także skupia się na tym, co istnieje na zewnątrz. Dzięki temu dowiesz się skąd wzięły się Twoje fobie, choroby fizyczne oraz jakie silne strony odziedziczyłeś z dawnych żyć i w jaki sposób możesz je teraz wykorzystać. Ponadto zrozumiesz dlaczego tak bardzo boimy się śmierci. Rozpoznasz również, które talenty powinieneś w sobie rozwijać i jaki kierunek nadać swojemu życiu. Odkryj przeszłość, zrozum teraźniejszość.
Opis: Studio Astropsychologii

            Reinkarnacja- temat ten fascynuje, intryguje i rozbudza wyobraźnię. Wielu z nas często zadaje sobie pytania: Czy naprawdę żyjemy tylko raz? Skąd biorą się u nas tak niezwykłe talenty, których próżno by szukać u innych członków rodziny? Dlaczego są miejsca, w których czujemy się jak w domu, choć nigdy nie widzieliśmy ich na oczy? Jak to możliwe, że niektóre epoki historyczne, dzieła sztuki lub wydarzenia budzą w nas tyle emocji? Wydaje się, iż nie jesteśmy tego pojąć. I rzeczywiście. Nasz kierujący się zimną logiką umysł nie zdoła tego przetworzyć. Jeśli jednak spojrzymy na to przez pryzmat podświadomości i intuicji, możemy pokusić się o wyjaśnienie wielu kwestii. W tym momencie dochodzimy więc do głównego tematu książki, a mianowicie reinkarnacji.

            John Masefield napisał: „Wierzę, że gdy ktoś umiera, jego dusza powraca na Ziemię przybrana w nowe ciało, któremu życie daje nowa matka.” W tych słowach zawiera się cała istota reinkarnacji. Wydaje się nam niekiedy, iż wiara w reinkarnację, czyli wędrówkę dusz, to domena religii Wschodu. Otóż nie. Jeżeli prześledzimy dzieje różnych kultur na przestrzeni wielu tysiącleci, znajdziemy w nich ślady podobnych przekonań. Ba, ich echa pobrzmiewają nawet w pierwotnym chrześcijaństwie.

Editha Wüst, Sabine Schieferle, Vademecum numerologii

Białystok 2014
ISBN: 978-83-7377-658-6
Liczba stron: 376
 

Liczby towarzyszą nam całe życie. To numerologia w logiczny sposób wyjaśnia charakter, talenty, zdolności czy predyspozycje każdego człowieka. Dzięki tej książce poznasz ukryte znaczenie i symbolikę liczb. Będziesz mógł z łatwością interpretować swoje mocne i słabe strony. Warto więc przy wyborze imienia dla swojego dziecka czy pupila, skorzystać z numerologicznych wskazówek. Jeśli natomiast planujesz założyć firmę, odpowiednio skomponowana nazwa pozwoli osiągnąć większy sukces. Liczby pomogą Ci również wybrać idealny zawód, ponieważ odkryjesz predyspozycje do jego wykonywania. Dostrzeżesz nowe perspektywy i odpowiedni czas na dokonywanie zmian. Świadomie podejmiesz decyzje i będziesz miał poczucie, że jesteś na właściwej drodze. Poznaj liczby, które zmieniają życie.

Opis: Studio Astropsychologii


Numerologia znana jest od tysiącleci i stanowi jeden ze sposobów odczytywania osobowości i predyspozycji danej osoby oraz prognozowania przyszłości. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że liczby to tylko liczby: pomocne w rachunkach, umożliwiające rozwiązanie konkretnych zadań, przeliczenie kosztów. Tymczasem zapominamy, że liczby są również symbolami, a za symbolami zawsze stoi ukryte znaczenie. Ażeby je znaleźć należy jednak dobrze poznać ich znaczenie.  Wielu ludziom numerologia kojarzy się pawie wyłącznie z datą urodzenia. Tymczasem równie ważne, a w niektórych aspektach nawet ważniejsze są wibracje, jakie nam towarzyszą dzięki imieniu i nazwisku. Musimy przy tym pamiętać, że każda ingerencja i zmiana wiąże się jednocześnie ze zmiana naszych możliwości i spojrzenia na świat. To zjawisko można zaobserwować nawet samodzielnie.