"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

czwartek, 22 grudnia 2016

Życzenia Świąteczne


Niechaj magiczna moc Wigilijnego Wieczoru przyniesie Wam spokój, szczęście i radość.

Niechaj każda chwila Świąt Bożego Narodzenia żyje własnym pięknem i obdaruje każdego z Was zdrowiem, spokojem i wszelką pomyślnością.

Niechaj nadchodzący Nowy Rok przyniesie zdrowie, szczęście, pomyślność, dobrobyt i pokój.


niedziela, 11 grudnia 2016

Noc czarownic i święto światła - zwyczaje

NOC CZAROWNIC I ŚWIĘTO ŚWIATŁA

            13 grudnia, czyli dzień świętej Łucji to jeden z najkrótszych dni w roku. Nierozerwalnie wiąże się z nim święto światła. Jest ono w sposób szczególnie uroczysty obchodzone w Szwecji, gdzie odbywają się pochody dziewcząt w białych strojach, a jedna z dziewczynek ma na głowie wieniec ze świeczek. Co ciekawe, kult świętej Łucji z Syrakuz przybył tam z Niemiec. Sama święta zaś, która wolała wyłupić sobie oczy niż wyrzec się wiary, stała się patronką najkrótszego dnia w roku. Na Pomorzu i Kujawach również nie zapomniano o tym wyjątkowym dniu, który rozpoczynał  jednocześnie przygotowania do świąt Bożego Narodzenia. Nieprzestrzeganie tego terminu mogło wywołać kłótnie i niezgodę w rodzinach. Jednakże noc, która poprzedza to święto, nazywana była także nocą czarownic i sprzyjała rzucaniu czarów, wróżeniu i wszelakiej magii. Z tego też powodu wielu ludzi zabezpieczało się w tym czasie przed urokami i uciekano się do magii ochronnej.

czwartek, 8 grudnia 2016

Jaya Jaya Myra, Uzdrawianie wibracyjne

Białystok 2016
ISBN: 978-83-7377-727-9
Stron: 204

Opis:
Uzdrawianie wibracyjne bazuje na subtelnej energii znajdującej się w każdej istocie. Dzięki Autorce, która jest certyfikowanym uzdrowicielem energetycznym, instruktorem jogi oraz terapeutą zgłębisz charakterystykę własnego fizycznego ciała, temperamentu oraz życiowego celu. Poznasz wszystkie rodzaje uzdrawiania i pracy nad sobą, aby zrozumieć, które są dla Ciebie najodpowiedniejsze i dlaczego. Dowiesz się czym jest subtelna energia i skąd pochodzi oraz określisz swój unikalny typ energetyczny. Ponadto nauczysz się korzystać z odpowiednich narzędzi i technik terapeutycznych obejmujących: wizualizację, mantry, kolory, dźwięki, światło, aromaterapię, kamienie, wodę, intencje, rośliny, medytację, minerały, zioła i wiele innych. Uzdrawianie idealne dla Ciebie.

            W poszukiwaniu nieinwazyjnych terapii, które wspomogą organizm, złagodzą dolegliwości, a w konsekwencji przywrócą równowagę i zdrowie, trafiła w moje ręce książka Jaya Jaya Myra „Uzdrawianie wibracyjne”. Nie przeczę, zaintrygował mnie przede wszystkim tytuł, gdyż sama uważam, że zarówno my, jak i wszystko, co nas otacza wytwarza swoiste pola energetyczne, a tym samym i nieuchwytne ludzkim okiem wibracje.

            Jaya Jaya Myra sama przeszła daleką drogę do miejsca, w którym odkryła uzdrawianie wibracyjne. Od dzieciństwa marzyła o wynalezieniu leków na raka czy AIDS. Podążyła też w tym kierunku. Pracowała w przemyśle farmaceutycznym, rozpoczęła studia doktoranckie z zakresu biologii komórkowej i molekularnej, pokończyła wszystkie związane z tym kursy, jednak czuła, że to nie jest właściwa droga. To uczucie zdominowało ją do tego stopnia, że zachorowała, straciła pracę, dom i małżeństwo. Wszystko, co było jej bliskie legło w gruzach. W tym momencie zaczęła poszukiwać siebie i innych terapii. Udało się jej to osiągnąć. Nie tak dawno przemawiała w ONZ na temat duchowości i wzmocnienia pozycji kobiet. Jest cenioną pisarką, nauczycielką i mówczynią, która potrafi dostrzec we własnym wnętrzu zarówno siebie jak i Boga.

Prezenty przynoszące szczęście, część 2

Poza wspomnianymi wcześniej przeze mnie podarunkami, które miały zapewnić szczęście już naszym przodkom, obecnie również nie stronimy od symbolicznych dodatków. Do najbardziej popularnych należą różnego rodzaju figurki, dołączane do właściwych prezentów. Można je postawić na półce albo biurku, zawiesić nad drzwiami albo nosić jako breloczek do kluczy. Można również podarować je w formie broszki, pierścionka lub zawieszki do łańcuszka. Możliwości jest naprawdę wiele. Czasami zwykły drobiazg symbolizuje więcej niż tysiąc wypowiedzianych słów.
Nie przedstawię tutaj pełnej symboliki przedstawionych propozycji, lecz tylko tą, związaną z życzeniami.
To lista tylko niektórych z nich:

środa, 7 grudnia 2016

Prezenty przynoszące szczęście, część 1

Święta Bożego Narodzenia to czas, gdy obdarowujemy się prezentami. Już teraz zaczyna się gonitwa za odpowiednimi podarkami, które nie tylko ucieszą oko, ale  sprawią też wielką przyjemność. Tymczasem nasi przodkowie zwracali baczną uwagę na to, by przygotowany prezent przyniósł obdarowywanemu przede wszystkim szczęście i zapewnił mu to, co najlepsze. Może więc warto do standardowych prezentów dołączyć choć jeden z tych, które naszym dziadkom i pradziadkom miały zapewnić dobre i szczęśliwe życie- zwłaszcza, że nie są to zbyt wyszukane ani drogie rzeczy.
Do prezentów na Boże Narodzenie można więc dołączyć jeden z poniższych:

wtorek, 6 grudnia 2016

Miotła w magii ludowej

Drapaki
Miotła kojarzy się nam z czarownicami, wszak na większości wizerunków przedstawia się je jako kobiety lecące na owych domowych sprzętach. Tymczasem było to również doskonałe narzędzie do magii stosowanej przez zwykłych ludzi, a służącej ochronie przed czarownicami, ludźmi potrafiącymi rzucać uroki oraz złymi duchami. Na Pomorzu istniało kilka prostych sposobów wykorzystania jej w celach ochronnych. Pierwszym z nich było ustawienie miotły w sieni, w kącie, jak najbliżej drzwi. W ten sposób stawała się zaporą, która uniemożliwiała rzucenie uroku lub czarów na mieszkańców. Innym sposobem było ułożenie dwóch skrzyżowanych mioteł na podłodze w głównej izbie. Natomiast gdy obawiano się, iż któraś z sąsiadek może być czarownicą, kładziono miotłę na progu. Wierzono bowiem, że jeśli jakaś sprawa lub chęć rzucenia uroku sprowadzi ją do takiego domu, jej naturalnym odruchem będzie podniesienie miotły i odstawienie na właściwe miejsce. Był to dla mieszkańców sygnał, iż należy mieć się na baczności.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Dr Wayne W. Dyer, Dee Garnes, Wspomnienia nieba

Dr Wayne W. Dyer, Dee Garnes, Wspomnienia nieba
Wydawnictwo: Samsara
Białystok 2016
ISBN: 978-83-65170-41-5
Liczba stron: 223

Opis:
Co dzieje się z każdym z nas przed urodzinami? Czy obecne życie jest naszym kolejnym wcieleniem czy totalnie nowym doświadczeniem? Czy rozmyślając o niebie, snujemy wyobrażenia o czymś nieznanym czy tak naprawdę sobie przypominamy to, co już widzieliśmy?

Dr Wayne Dyer i Dee Garnes spisali inspirujące rozmowy maluchów z Bogiem, które odbyli jeszcze zanim się urodzili. Z nich dowiadujemy się:
– W jaki sposób dobierani są rodzice każdemu z nas, byśmy przy ich pomocy mogli zrealizować swój cel pobytu na świecie.
– Jak wygląda świat duchów i dokąd zmierzają zmarli członkowie naszych rodzin, by wcielić się ponownie i wrócić do nas jako nasi przyjaciele.
– Czy nasze życie kończy się pobytem na Ziemi, czy jednak istnieje życie wieczne.
– Jak często odwiedzają nas Anioły – niewidoczni przyjaciele, którzy otaczają nas opieką i pomagają nam w trudnych chwilach.


Książka „Wspomnienia nieba. Zdumiewające relacje dzieci, które pamiętają poprzednie wcielenia” jest niezwykła i nie sposób przejść obok niej obojętnie. Dla każdego wrażliwego Czytelnika będzie to lektura bardzo osobista, dostarczająca wielu wzruszeń i refleksji. Wszak nie są to żadne naukowe wywody ani podręcznikowe rady, lecz opowieści małych dzieci- bezpośrednie, otwarte, pełne ufności do tych, którym je przekazywały.

Autorzy, którzy podjęli się tego niezwykłego zadania, by zebrać relacje, posegregować je i opracować jako książkę, to wybitni specjaliści: Dr Wayne Dyer- profesor uniwersytecki, psychiatra, trener rozwoju osobistego i autor ponad 40 książek (zmarł w 2015 roku) oraz Dee Garnes- terapeutka z 13-letnim stażem i asystentka profesora.

Dante Alighieri napisał: „Trzy rzeczy zos­tały z ra­ju: gwiaz­dy, kwiaty i oczy dziecka.” Trudno nie zgodzić się z tymi słowami, wystarczy przecież popatrzeć w szczere i niewinne oczy dziecka, by dojrzeć w nich najpiękniejszą część nieba- pełną miłości i bezgranicznego zachwytu. Nie dziwię się więc, że to właśnie one pamiętają tą drugą stronę życia: tajemną i nieodgadnioną; tą, którą my, dorośli pragniemy poznać. Dzieci nie muszą uchylać zasłony. Ich oczy wciąż jeszcze widzą świat, z którego przyszły. Ich serca wciąż są przepełnione bezgraniczną miłością niebios i pamięcią tego, co przeżyły.

niedziela, 4 grudnia 2016

Chorzy na SM i otoczenie




W ostatnich miesiącach coraz częściej zastanawiam się nad pewną kwestią. Tak często mówi się, iż z SM można żyć normalnie, w pełni cieszyć się życiem i nie mieć żadnych ograniczeń. Tymczasem, gdy choroba daje o sobie znać w sposób trudny do zniesienia i trzeba solidnie zacisnąć zęby żeby tego po sobie nie okazać, do głowy przychodzą zupełnie inne myśli. Bo mimo pięknych haseł są ograniczenia; są trudności, z którymi trzeba się zmierzyć; a każdy sukces (nawet ten najmniejszy, zależnie od zaawansowania choroby) jest dla nas niczym zdobycie najwyższego szczytu świata. To właśnie dzięki tym sukcesom, potrafimy wyjść z szarości smutku i na swój sposób cieszyć się każdym dniem; wykorzystywać każdą chwilę, w której choroba pozwala nam funkcjonować w miarę normalnie. Jeżeli zaś kolejny dzień nie jest gorszy od poprzedniego, jest to już powód do szczerej radości, bo daje nam namiastkę normalności.

Cóż jednak, gdy wielu ludzi (nawet tych bliskich), widząc nas właśnie w  takich chwilach uznaje, że ta choroba to tylko jakieś „widzimisię”. W ten sposób wielokrotnie podcinają nam skrzydła. Podam kilka banalnych przykładów, z którymi zetknął się chyba każdy chory na SM:

piątek, 2 grudnia 2016

Twój ideał według kart klasycznych - zabawa


Karty klasyczne od wieków służą nie tylko do gry, ale również do wróżenia. Zresztą ich wygląd ma swoją symbolikę.
Kier- tzw. serce poświęcone, symbolizował stan duchowny
Pik- przypominający końcówkę lancy, symbolizował rycerstwo
Karo- z wyglądu ciosany kamień, symbolizował mieszczaństwo będące podwaliną dobrobytu
Trefl- niczym koniczyna, symbolizował stan wieśniaczy.

W tym poście nie zajmę się jednak tradycją kart, ani ich symboliką. Przedstawię Wam zabawę w idealnego partnera, którą stosowano w XIX i w początkach XX wieku.

W tym przypadku nie ma znaczenia, czy jest to karta przedstawiająca figurę, czy cyfrę. Liczy się po prostu jej kolor. Na każde pytanie, uczestnik zabawy wybiera jedną kartę i na jej podstawie określa poszczególne elementy wybranka lub wybranki.

czwartek, 1 grudnia 2016

Juan d'Austria

Juan de Austria (wł. Don Giovanni de Austria) urodził się w 1547 r. w Ratyzbonie (zazwyczaj podaje się datę 24 lutego- jest to jednak dzień urodzin jego ojca) a zmarł 1 października 1578r. w Bouges nieopodal Namur. Był naturalnym synem cesarza Karola V oraz mieszczki Barbary Blomberg.


Zasłynął jako wybitny wódz w służbie swego przyrodniego brata, króla Hiszpanii Filipa II. Jego największym zwycięstwem jest bitwa pod Lepanto w 1571 r.
Juan urodził się w Ratyzbonie jako naturalny syn cesarza Karola V i córki mieszczanina Barbary Blomberg. Młoda kobieta, która zwróciła na siebie uwagę cesarza była żoną sędziego Brukseli, niejakiego Hieronima Kegla. Chłopiec, który przyszedł na świat w 1547 roku był przez dość długi okres swego życia nazywany Jerónimo. Nim jednak ukończył 3 lata został zabrany od matki do Adriena de Bois. W tym czasie majordomus cesarza Karola porozumiał się z Francisem Massy i jego żoną Anną de Medina. Zobowiązali się oni na mocy podpisanej w czerwcu 1550 roku umowy do zadbania o edukację chłopca. Jerónimo zamieszkał więc wraz z nimi w Leganés nieopodal Madrytu. To właśnie tam pobierał pierwsze nauki, uczył się języka hiszpańskiego i wraz z innymi dziećmi kształcił się w Getafe pod okiem miejscowego księdza.

Sabat na Pomorzu

W 2010 roku ukazała się moja książka „Czarownice z Pomorza i Kujaw”, natomiast w obecnym, niejako jej kontynuacja, czyli „Magia ludowa z Pomorza i Kujaw”. Już wcześniej pisałam sporo na temat procesach o czary: ich przebiegu. Wymuszaniu zeznań i wyrokach. Nie przedstawiłam jednak bliżej idei sabatu, który już poprzez samą nazwę budzi ciekawość, niepokój i obawy.

            Sabat kojarzy się najczęściej z hucznymi biesiadami czarownic i diabłów, podczas których poza tańcami planowane są kolejne działania na szkodę ludzi. Samo słowo weszło nawet do języka potocznego, gdyż niekiedy w sposób ironiczny określa się tak „babskie spotkania” na ploteczkach. 

            Historia czarownic nie istnieje jednak bez sabatów. Ba, w żadnym procesie o czary nie mogło zabraknąć opisów o zebraniach czarownic na Blocksbergach (Pomorze) lub Łysych Górach. Pomorska nazwa wywodzi się od nazwy szczytu w górach Harz, co wskazuje na niemieckie pochodzenie tych wyobrażeń. Warto jednak wiedzieć, że Blocksberg wcale nie musiał być górą. Mogło to być każde inne miejsce, gdzie czarownice mogły się spotkać, np. łąka, las, bagno, cmentarz, polana, itp. Niekiedy zwykły śmiertelnik mógł trafić tam przypadkowo, gdyż łatwo było je rozpoznać, choćby po wydeptanej trawie- podczas tańców w kole tworzyły się kręgi.