Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

czwartek, 29 listopada 2012

Renata L. Górska, Błędne siostry

Renata L. Górska, Błędne siostry
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
ISBN: 978-83-7839-010-7
Stron: 752

O książce:

Powieść o metamorfozie kobiety obciążonej bolesną i tajemniczą historią.
Karola jest Polką mieszkającą od wielu lat za granicą. Nękana migrenami poszukuje spokojnego miejsca, gdzie może podleczyć się i uspokoić. Od koleżanki z pracy dostaje propozycję wyjazdu do odziedziczonego przez nią domu w Karkonoszach. Ma tam w ciszy spędzić pół roku, gdyż dom stoi pusty po tragicznej śmierci rodziców koleżanki. Karola pojawia się na miejscu i szybko rozgaszcza, poznając sąsiadów i spartańskie warunki wiejskiego życia.
Ku jej zaskoczeniu, w odludnym domu któregoś wieczora pojawia się obcy mężczyzna, który, jak twierdzi, również ma spędzić tam pół roku w odosobnieniu. Konflikt narasta i jest nie do załagodzenia, gdyż okazuje się, że mężczyzna dostał analogiczną do Karoli propozycję od brata właścicielki. W niesamowitej narracji stopniującej napięcie śledzimy kolejno odsłaniane sekrety losów rodziny Karoli, osobę współlokatora – Armina, i powody, dla których się on ukrywa, oraz dzieje przyrodniej siostry bohaterki.
Wszystkiemu towarzyszy karkonoska legenda o błędnych siostrach, które wg ludowych podań posądzone o czary wyszły w góry i tam zginęły zamieniając się w sarny, które w momentach ważnych dla mieszkańców domu ukazują się im na polanie, śpiewając pieśń ostrzegawczą. Z tą legendą związana jest też historia domu i stopniowe jej odkrywanie przez Karolę i lokalnego antykwariusza dzięki listom, książkom i obrazom.
Mimo malowniczych okoliczności przyrody, w jakich dzieje się akcja, nie jest to sielska opowieść o szczęściu, a raczej przypowieść o tym, jak często to, co widzimy, nie jest obiektywnym obrazem rzeczywistości, a jedynie naszą projekcją. ukryj.
Opis: Wydawnictwo Prószyński i S-ka, 2012

Renata L. Górska to autorka charakterystyczna.  Jej wcześniejsze książki: „Cztery pory lata” oraz „Za plecami anioła” łączy z „Błędnymi siostrami” fakt, iż opowiadają one o losach kobiet poszukujących własnej drogi w życiu. Dzięki temu bohaterki są nam tak bliskie- wszak każda z nas, czytelniczek, wyznacza swój własny szlak i przeżywa podobne emocje. 

niedziela, 25 listopada 2012

Spotkanie w Chojnicach

Plakat Wyd. Region

Spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Chojnicach odbyło się 20 listopada i było połączone z promocję mojej książki „Czarownice z Pomorza i Kujaw”. Okazją ku temu była 320 rocznica jednego z najsłynniejszych procesów o czary, który odbył się w znanej chyba wszystkim miejscowości Salem. W czytelni aż zaroiło się od czarownic (bynajmniej, nie tych, które nadleciały ze wszystkich stron kraju, by urządzić tam sabat) oraz ich atrybutów. Były one elementem wystroju i stanowiły jeden z elementów wystawy pt. „Czarownice, czy feministki?”. Ba, nie zabrakło nawet chichotu jakiejś zabłąkanej wiedźmy, witającej nadchodzących gości.

sobota, 24 listopada 2012

Spotkanie w Jeżewie

Plakat: Biblioteka w Jeżewie
„Magiczny poniedziałek z….”- tak właśnie brzmiała zapowiedź spotkania zorganizowanego przez bibliotekę w Jeżewie. Okazało się, iż ów poniedziałek był rzeczywiście niepowtarzalny, pełen magii (szczególnie tej ludowej, nieświadomie kultywowanej do dziś) i opowieści z pogranicza snów i jawy.

Fot. Magda Potulska
Zgodnie z planem 19 listopada odwiedziłam Jeżewo. Jest to wyjątkowa miejscowość nieopodal Świecia. Dlaczego wyjątkowa? Otóż Jeżewo posiada coś, co trudno uchwycić gołym okiem, a mianowicie duszę. Być może na moim spojrzeniu zaważyły powiązania rodzinne- mieszkali tam bowiem najbliżsi krewni moich dziadków, być może sprawiła to wspaniała postać anioła czuwającego nad mieszkańcami, a może było to po prostu delikatne dotknięcie wciąż żywej wśród ludzi historii oraz ciągle kultywowanych tradycji. Trudno odpowiedzieć jednoznacznie, ale ów magiczny wieczór na długo pozostanie w mojej pamięci; tym bardziej, iż miesiąc sam w sobie jest przecież wyjątkowy. 

poniedziałek, 19 listopada 2012

Śladami naszych przodków

Dzisiaj wyjątkowo nie będę pisała o książkach, ale o pewnej stronie, która jest niezmiernie bliska mojemu sercu.

Każdy z nas zetknął się z mitologią- najczęściej grecką i rzymską, rzadziej z celtycką. Tymczasem mity leżą u źródeł przeszłości niemal każdego społeczeństwa. To właśnie w nich przedstawiony został stosunek człowieka do świata, natury i bóstw; to one tworzyły obraz sił, których człowiek nie potrafił wyjaśnić. Przykładem niech będzie tęcza. Starożytni Grecy nazwali ją Iris i uznawali za posłankę bogów. Przedstawiano ją jako piękną dziewczynę rozpinającą siedmiobarwny łuk, który łączy niebo i ziemię. W hinduizmie ten łuk należy do boga Indry. Dla Skandynawów nazywano go natomiast Bifrost i był mostem łączącym Asgard z ziemią.

W naszym obszarze kulturowym mitologia nie przetrwała w takiej formie, w jakiej zachowali ją Grecy, czy Rzymianie. Jej echa znajdujemy jednak niemal na każdym kroku: w podaniach, legendach, przysłowiach i baśniach. Wystarczy pochylić się nad nimi i poszukać tych czasami ledwo uchwytnych elementów dawnych wierzeń. 

środa, 14 listopada 2012

Dwa listopadowe spotkania

Nadchodzący tydzień to dwie okazje do spotkań z Czytelnikami.

Plakat: Biblioteka w Jeżewie
19 listopada odwiedzę Jeżewo- miejscowość nieopodal Świecia, która jest bardzo bliska mojemu sercu; stąd bowiem pochodzi część mojej rodziny. Tytuł spotkania: „Magiczny wieczór” idealnie pasuje do tematyki, gdyż w jego trakcie mowa będzie o czarownicach, zjawach, duchach i magii. Kto wie, może uwzględniając nadchodzące „Andrzejki” zabiorę ze sobą karty i przygotuję kilka gier wróżebnych? Może poza rozmową na „magiczne” tematy spróbujemy wspólnie uchylić rąbka zasłony czasu? Wszystko przed nami.


W każdym bądź razie serdecznie zapraszam do Kawiarni „Ikar” w Jeżewie
http://www.ug-jezewo.lo.pl/?cid=726

czwartek, 8 listopada 2012

Andrzejkowe wróżby

Autor: Dana, My-Kształciuchy
Listopad to miesiąc niezwykły. Jest to magiczny czas, gdy duchy tych, którzy odeszli chętniej powracają na ziemię, a długie wieczory sprzyjają magicznym rytuałom. Rozpoczyna się świętem pełnym zadumy i nostalgii; czasem poświęconym tym, którzy odeszli. Do dziś utrzymuje się wiara, iż wszystkie sny zesłane w nocy z 1 na 2 listopada są podpowiedziami zmarłych, a ich treść stanowi ostrzeżenie bądź wskazówkę dla żywych. Jest to również okres najważniejszych rytuałów magicznych. Ci, których przez cały rok trapią lęki i smutki, lub mają przeświadczenie, iż ktoś chce ich skrzywdzić właśnie w listopadzie powinni udać się wieczorem w miejsce, gdzie mgły snują się tuż nad ziemią i pozwolić, by otoczyły go kokonem bezpieczeństwa. Deszcze towarzyszące temu miesiącowi to także element dawnych tradycji, postrzegane jako dar niebios, oczyszczający ze złych wspomnień. Wystarczy zapisać na kartce słowo kojarzące się z przykrym doświadczeniem, które chce się wyrzucić z pamięci i wystawić kartkę na deszcz. Woda, będąca przecież niewyczerpaną mocą, wspomoże nas w pozbyciu się złych myśli. Koniec miesiąca, a właściwie ostatnie 10 dni sprzyja zaś wszelkim wróżbom i czarom. Na 24 listopada przypadają tzw. „katarzynki”- dzień świętej Katarzyny, kiedy to chłopcy i nieżonaci mężczyźni starali się odkryć swoją przyszłość. W kilka dni później- 29 listopada, w dzień świętego Andrzeja podobne wróżby stosowały dziewczęta. „Katarzynki” odeszły już w zapomnienie, lecz „Andrzejki” obchodzimy do dnia dzisiejszego. Wciąż funkcjonuje nawet przysłowie: „Na świętego Andrzeja, błyska pannom nadzieja”.

Moje wiersze


Arnold Böcklin, Euterpe, 1872

Drodzy Czytelnicy!

Znacie mnie głównie z tekstów prozatorskich, ale… wszystko zaczęło się od wierszy pisanych w czasach szkolnych. Od tego czasu minęło już wiele lat, lecz słabość do poezji pozostała. Nie porzuciłam więc pięknej Euterpe, nie odesłałam jej na cztery wiatry, albo jak kto woli na Olimp. Towarzyszy mi ona nieustająco i podobnie jak Klio czuwa, bym nie zaniechała tej niezwykłej dziedziny twórczości. Czasami więc spisuję to, co gra w moim sercu. W tym roku, po raz kolejny, jeden z wierszy, pt. „Dziecię marzeń” znalazł się wśród wyróżnionych w konkursie poetyckim. Zacytuję tutaj jego mały fragment:

środa, 7 listopada 2012

Lucyna Olejniczak, Jestem blisko

Lucyna Olejniczak, Jestem blisko
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Warszawa 2012
ISBN: 978-83-7839-366-5
Stron: 304

O książce:

Historia, która łączy klimat irlandzkich pubów, wietrznych i okrytych mgłą przestrzeni z magią i celtyckimi wierzeniami. 
Lucyna i Tadeusz odwiedzają znajomych w Irlandii. Tam poznają tajemnicę wynajmowanego domu, w którym mieszka ich gospodyni. Mieszkająca w nim sto lat wcześniej dziewczyna zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, po tym jak kategorycznie odmówiła ręki synowi okolicznego bogacza. Tenże został posądzony o morderstwo i na podstawie poszlak, gdyż ciała dziewczyny nigdy nie odnaleziono, skazany na śmierć. Małgosia, córka gospodyni, zaczyna się interesować sprawą i wraz ze swoim przyjacielem śledzić stare dokumenty jej dotyczące. Nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach, znika i ona. Czy coś łączy oba zdarzenia?
(opis: Prószyński i S-ka)


Z prozą Lucyny Olejniczak spotkałam się już wcześniej. Jej „Wypadek na ulicy Starowiślnej” oraz „Dagerotyp. Tajemnice Chopina” pozostały w mojej pamięci jako książki, które warto przeczytać. Tym razem pochyliłam się nad kolejną powieścią: „Jestem blisko”.

Moją opinię powinnam właściwie rozpocząć od zdania: Uwielbiam Irlandię. Tak, uwielbiam jej klimat, promienie słońca przedzierające się przez pasma mgieł, tajemnicze zamczyska, niezwykłe cmentarze, fascynującą historię, dawne wierzenia, legendy i wciąż żywe tradycje. Szmaragdowa Wyspa to bowiem miejsce, w którym można zakochać się od pierwszego wejrzenia; ona przyciąga i sprawia, że nie sposób nie ulec jej magii.
Nic więc dziwnego, że z niecierpliwością czekałam na „Jestem blisko”. Stare, irlandzkie przysłowie mówi: "Obcy, to przyjaciel, którego dopiero spotkasz" i właśnie te słowa pasowałyby idealnie do bohaterów tej powieści. Skąd taka konkluzja?

poniedziałek, 5 listopada 2012

Podziękowanie za 1%

 Dzisiaj otrzymałam raport Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego z rozliczeniem 1% podatku należnego za rok 2011. Była to dla mnie wielka niespodzianka- niespodzianka, która umożliwi mi zakup potrzebnych leków, ułatwi funkcjonowanie i wspomoże w rehabilitacji.  

Pragnę więc gorąco podziękować tym wszystkim 82 osobom, które zechciały odpisać 1% podatku z myślą o moim leczeniu i rehabilitacji, a zarazem wspomóc mnie w ciągłej walce. Każda złotówka jest dla mnie na wagę złota.
Wierzę, że dzięki Wam będę mogła jeszcze długo dzielić się tym, co posiadam: sercem, pasją i wiedzą, a choroba choć trochę zwolni swój postęp.

piątek, 2 listopada 2012

Książę August Fryderyk d' Este

W kwietniu pisałam o świętej Ludwinie z Schiedam; kobiecie, która najprawdopodobniej była jedną z pierwszych, uwzględnionych w historii osób zmagających się z SM. Dziś postanowiłam skreślić kilka słów o kolejnej postaci. Jest to książę August Fryderyk d’Este.

Książę August d’Este (właściwie Augustus Frederick d'Este) żył w latach 1794- 1848. Jest on jedną z tych postaci historycznych, o których możemy z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że chorowały na stwardnienie rozsiane. Skąd ta wiedza? Otóż książę pisał pamiętnik i skrupulatnie notował wszystkie objawy narastające od 1822 roku. W ten oto sposób powstał szczegółowy zapis 22 lat życia z postępującą chorobą. Ostatni wpis pochodzi z 1846 roku, a zatem niespełna dwa lata przed jego śmiercią.