"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

sobota, 31 sierpnia 2013

Aleksander Farnese


Aleksander Farnese, książę Parmy,
portret Otto van Veen (1592)
Książę Aleksander Farnese (wł. Alessandro Farnese, hiszp. Alejandro Farnesio) jest jedną z tych postaci historycznych, obok których nie sposób przejść obojętnie. Ten urodzony 27 sierpnia 1545 roku w Rzymie potomek włoskich kondotierów, prawnuk papieża, wnuk króla i cesarza, odważny wódz i ambitny namiestnik, na wieki zapisał się w dziejach XVI-wiecznej Europy. Był niewątpliwie jednym z wybitniejszych dowódców swojej epoki oraz zręcznym dyplomatą na służbie króla Hiszpanii Filipa II, uczestnikiem bitwy pod Lepanto w 1571 roku, zaś później, po śmierci wuja Juana d’Austria, namiestnikiem Niderlandów. Dzięki jego rządom (1578-1592) i sukcesom militarnym, Habsburgowie zachowali kontrolę nad południowymi prowincjami tego kraju. W 1586 roku po śmierci ojca Oktawiusza odziedziczył posiadłości we Włoszech (w tym księstwa Parmy i Piazency), jednakże nigdy nie wrócił do ojczyzny. Zmarł 3 grudnia 1592 roku w Arras. 

POCHODZENIE

            Ród Farnese wywodził się ze starej rzymskiej szlachty, mającej siedzibę na pograniczu Lacjum i Toskanii. Nazwisko po raz pierwszy pojawiło się w dokumentach w XII wieku, lecz dopiero w XV stuleciu przedstawiciele rodziny zaczęli odgrywać bardziej znaczącą rolę. Był to efekt zawierania korzystnych małżeństw i wiernej służby papieżom. Wielu przedstawicieli domu Farnese stało na czele armii księstw włoskich i wojsk papieskich.

Nieśmiertelna Nadzieja

Bywa czasami tak, że życie zaczyna nam przypominać nieustającą wojnę z czasem; wojnę, podczas której przeciwnikiem nie są ludzie, ale to „coś”, co tkwi w nas samych. I właśnie to „coś” sprawia, że stajemy na polu bitwy całkowicie bezsilni- wprawdzie z odwagą w sercach, gotowi do nawet najbardziej zaciętej batalii, ale jednocześnie z poczuciem bezradności, bo tak naprawdę nie mamy pojęcia kiedy i skąd przyjdzie kolejne uderzenie. 

Często przegrywamy bitwy, ale nigdy nie zapominamy, że wojna wciąż trwa i trwać będzie dopóty, dopóki będziemy w stanie zacisnąć pięści i z dumnie uniesioną głową powiedzieć: „Nie poddam się. Jeszcze nie teraz. Dam radę!”. Ja w takich chwilach mam zawsze przed oczami niezłomne szeregi hiszpańskich tercios, których naczelną zasadą była walka aż do samego końca. Być może nie były zbyt szybkie, ale nigdy nie brakło im siły, ani wytrwałości. Z nami jest przecież podobnie. I podobnie jak oni walczymy do samego końca, nie poddając się nawet wówczas, gdy niebezpieczeństwo zagląda nam w oczy. 
Podnosimy się więc ponownie z kolan, niepomni, że bolą po kolejnym upadku; uśmiechamy do świata i ludzi, starając się, by nikt nie dostrzegł słonych łez zasychających na policzkach. Dlaczego to robimy? Tylko dlatego, że życie jest dla nas bezcenne, a każda chwila ma wartość diamentu. Może przez chorobę tracimy wiele, ale na pewno nie tracimy nadziei. Nadziei na lepsze jutro.
I tego lepszego, szczęśliwszego jutra życzę tym Wszystkim, którzy choćby przypadkiem odwiedzą ten blog.
            Pamiętajcie, PLUS ULTRA! Bo naprawdę warto iść wciąż dalej.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Anna Rybkowska, Odszedł ode mnie

Anna Rybkowska, Odszedł ode mnie
Wydawnictwo: MWK
Warszawa 2013
ISBN: 978-83-61065-81-4
Stron: 383


O książce:
Co robi kobieta, którą po dwudziestu latach opuścił małżonek?
Popada w depresję?
Buduje dom?
Odkrywa pięćdziesiąt twarzy jakiegoś osobnika?
Nie, ona pisze powieść. Wcale nie o tym jak się zawiodła na swoim mężu.
Ma po dziurki w nosie zmagań z przygnębiającą codziennością. I dość książek, które o tym opowiadają.
W jednej powieści - dwie. Jedna o bohaterce i druga, ta pisana przez nią samą!


Książka Anny Rybkowskiej zaintrygowała mnie już od początku. Bynajmniej, nie tylko okładką, która znacząco wyróżnia się pośród wielu innych, ale także zupełnie innym podejściem do kwestii rozstania z mężem. Poza tym trudno nie dostrzec w niej jeszcze jednej cechy, a mianowicie elementów powieści szkatułkowej. Są to bowiem dwie historie, powiązane ze sobą ledwo uchwytnymi nićmi zależności:  połączone, a jednocześnie tak różne, jak tylko różne mogą być dwie kobiety. Warto podkreślić, że właśnie tym sposobem autorka wprowadziła nas do świata swoich bohaterek- świata pełnego emocji, pasji i nieprzewidywalnych sytuacji.

O czym jest ta książka? Nie będę tutaj zdradzała szczegółów, lecz mogę zapewnić, że jest to powieść o prawdziwym życiu:  jego jasnych i ciemnych stronach, o pasji i zniechęceniu, miłości i zdradzie, zaufaniu i wielkim rozczarowaniu. Niesie ze sobą także zawsze aktualne przesłanie, że nawet jeżeli upadniemy na ziemię, niebo spadnie nam na głowy i uznamy, że to koniec świata, to zawsze znajdziemy w sobie siłę, by się podnieść i zacząć wszystko od nowa. Życie jest bowiem wartością najcenniejszą, a każdy koniec niesie ze sobą nadzieję na początek czegoś zupełnie nowego. Wszak nic nie trwa wiecznie.

piątek, 23 sierpnia 2013

Magiczny wrzesień


       Już wkrótce wrzesień, który kojarzy się nam z początkiem nowego roku szkolnego oraz nadchodzącą jesienią. Tymczasem jest to miesiąc obfitości i zabawy, czas zbierania owoców pracy, kuracji upiększających, refleksji nad życiem i powierzania się opiece archaniołów. Polska nazwa miesiąca wywodzi się od kwitnących wrzosów, które zachwycają nas swoimi kolorami. Warto jednak wiedzieć, że niegdyś nazywano go pajęcznikiem- od nici babiego lata, snujących się nad ziemią. 

ŚWIĘTO PLONÓW

Zacznijmy jednak od Święta Plonów, czyli znanych nam wszystkim dożynek, lub- o ile ktoś woli- Wieńca. Otóż tradycja tych uroczystości sięga czasów przedchrześcijańskich i wiąże się z obrzędami dziękczynnymi dla matki ziemi za ukończenie prac w polu. Składano jej wówczas w darze ostatnie plony i modlono się, by kolejny rok był równie obfity.
Do dnia dzisiejszego przetrwały najważniejsze elementy dożynek: wieniec ze zbóż, kwiatów, owoców, czerwonej jarzębiny i kolorowych wstążek, modlitwy dziękczynne i wesoła zabawa. Cieszy, że do łask powraca również inny element dawnego Święta Plonów- tzw. przepiórka ( perepełka, koza, pępek). Jest to ostatnia kępa niezżętego zboża, którą pozostawia się na pustym polu, zdobi kwiatami i wstążkami, niekiedy też wkłada w jej środek chleb oraz monetę. Później uroczyście wnosi się przepiórkę do stodoły. Niegdyś wierzono, iż właśnie w tej ostatniej kępie ukrywa się Polewik, polny demon, który chroni i dogląda zbóż podczas ich wzrostu.
Na terenach, gdzie uprawiano winną latorośl odbywały się również uroczystości związane z winobraniem. Młode wino lało się wówczas strumieniami, a na francuskich i włoskich stołach gościł tzw. „placek wiercipięty”. Był to specjalnie wydrążony bochen chleba, wypełniony kawałkami szynki, cebuli, ziemniaków, pomidorów, papryki i jabłek, a następnie zapiekany.
We Francji obchodzi się natomiast urocze święto szarlotki. Jabłka, które są w tym czasie jednym z najważniejszych darów ziemi, stanowią pretekst do kulinarnych popisów. Niegdyś był to wesoły festyn, podczas którego młode panny prezentowały upieczone przez siebie ciasta z jabłek. W ten sposób udowadniały kawalerom (a właściwie przede wszystkim ich matkom), że potrafią już same poprowadzić dom. Obecnie święto nie ma już charakteru matrymonialnego, lecz wciąż pozostaje jednym z weselszych festynów.
Tradycyjnie wszystkie święta przypadają na 23 września, a zatem na dzień po równonocy jesiennej.

RÓWNONOC JESIENNA

środa, 21 sierpnia 2013

"Duchy, zjawy i ukryte skarby. Niesamowite miejsca województwa pomorskiego"

Z ogromną przyjemnością informuję, że „Duchy, zjawy i ukryte skarby. Niesamowite miejsca województwa pomorskiego” trafiły już do księgarń.

Jest to książka dla tych wszystkich, którzy wyprawę po Pomorzu chcieliby zamienić w niezapomnianą przygodę szlakiem zabłąkanych duchów, zaklętych księżniczek i tajemniczych skarbów. Każdy z Was odnajdzie tutaj z całą pewnością miejsca od wieków uważane za nawiedzane; trafi zarówno do dawnych zamków i grodzisk, po których pozostało zaledwie wspomnienie, jak i na rozstaja dróg, gdzie magia i rzeczywistość snują wspólnie swoje mgliste opowieści; przypomni sobie legendy i zwyczaje przodków oraz spotka się z odzianą w baśniowy płaszcz historią. Niejeden duch stanie na Waszej drodze, niejedna księżniczka poprosi o wybawienie, a straszliwy demon zagrodzi drogę do zaginionych skarbów. Każda strona będzie bowiem niczym brama do innego, dawno już zapomnianego świata. 

Mam jednak nadzieję, iż lektura nie tylko uchyli rąbka skrywanych przez wieki tajemnic, ale zainspiruje Was do własnych poszukiwań. W lokalizacji tych niezwykłych miejsc pomogą zamieszczone w książce mapki. Jeżeli więc jesteście ciekawi pomorskich zjaw i skarbów, pragniecie odwiedzić miejsca uznane za nawiedzone, spotkać się z błądzącymi duchami, lub osobiście poszukać dawno zaginionych bogactw, z ogromną przyjemnością zapraszam do lektury.