Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Spotkanie w II LO w Koszalinie

11 czerwca miałam zaszczyt spotkać się z młodzieżą II Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Broniewskiego w Koszalinie. Opowiadałam nie tylko o procesach czarownic, jakie odbywały się na Pomorzu, ale także o wciąż obecnych w naszym życiu elementach magii ludowej. 

            Spotkanie odbyło się w ramach kampanii edukacyjnej „Fabryka Empatii”, zorganizowanej przez Fundację NeuroPozytywni oraz Panie Annę Pałęgę i Annę Wiktorowską- dwie wyjątkowe nauczycielki II LO. Celem projektu
jest wzrost akceptacji społecznej osób z chorobami mózgu, w tym także ze stwardnieniem rozsianym, zwiększenie świadomości społecznej, zmniejszenie stygmatyzacji osób chorych.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rycerz i córka młynarza z Brdy

RYCERZ I CÓRKA MŁYNARZA
Brda

            Piękna Wita o bursztynowych oczach i włosach niczym kasztany była jedyną córką młynarza z Brdy. Kochała przyrodę i jak nikt inny znała wszystkie sekrety otaczających lasów. Uśmiechała się do każdego drzewa i każdej rośliny, szanowała leśne duchy strzegące mrocznych ostępów i dziękowała za wszystkie dary, jakich nie skąpiła jej przyroda Za dnia zbierała grzyby, jagody i poziomki, odpoczywała na słonecznych polanach spoglądając na niebo i podziwiając słońce rozbłyskujące w koronach drzew, lecz wieczorami nigdy nie wychodziła z domu, by nie narazić się władającemu lasami Borucie. W okolicy nie było najmniejszej ścieżki, której by nie przemierzyła.
            O jej urodzie mówiono w całej okolicy. Chłopcy z Brdy często próbowali zwrócić na siebie jej uwagę. Ona jednak uśmiechała się tylko i zbywała ich wesołym żartem, lub zdawkową grzecznością. Szybko ostygły więc gorące serca, zaś urażeni młodzieńcy uznali, że dziewczyna jest zbyt dumna, albo zbyt zarozumiała, by się z nimi zadawać. Martwiło to nieco młynarza, który rad byłby widzieć porządnego zięcia. Wita jednak uśmiechała się do ojca i umykała do lasu. Wolała biegać po lasach i radować się pięknem przyrody.
Pewnego razu, gdy wracała z koszykiem pełnym jagód, spotkała tajemniczego młodzieńca. Jego jasne, bystre spojrzenie i serdeczny uśmiech od razu zwróciły uwagę dziewczyny. Był to Sulimir, syn rycerza z niedalekiego grodu. Młodzi, zaskoczeni niespodziewanym spotkaniem, przyjrzeli się sobie bez słowa, jednak w oczach obojga zapłonął ten sam płomień. Minęli się w milczeniu, choć odchodząc oglądali się jeszcze za siebie, jakby szukając przelotnych spojrzeń.
            Od tego czasu, jak za sprawą tajemniczej siły, zaczęli widywać się coraz częściej. Z początku były to przypadkowe spotkania. Później jednak ich myśli wciąż biegły ku sobie i tylko szukali pretekstu do kolejnego wspólnego spaceru, rozmowy, czy choćby wymiany uśmiechów. Nim się spostrzegli, ich sercami zawładnęła tak gorąca miłość, że nie wyobrażali sobie życia bez siebie. Ostatecznie, Sulimir postanowił rzucić na szalę całe swoje uczucie. Gdy jednego dnia siedzieli na zalanej słońcem polanie, spojrzał na nią z wielką czułością.

Wysłanniczka diabła z Łeby

WYSŁANNICZKA DIABŁA (ŁEBA)
            Sługi piekieł zawsze szukają okazji, by gromadzić wielkie skarby, które mamić mają później oczy śmiertelnych i zwodzić na pokuszenie ich dusze. Jeden z takich diabłów upatrzył sobie okolice Łeby, a szczególnie zniszczone w XVI wieku miasto, gdzie urządził swoją siedzibę. Stamtąd obserwował okolicę, szukając okazji do złego.
            Pewnego razu dowiedział się, iż pewien okrutny książę gromadzi skrzynie po brzegi wypełnione pieniędzmi i ukrywa je w sekretnej piwnicy na wydmach. Wykorzystał więc swoje moce, by odnaleźć miejsce, a następnie skradł jedną ze skrzyń, którą ukrył na terenie dawnej Łeby. Szybko rozniosły się pogłoski, iż w opuszczonym mieście pozostał wielki skarb. Diabeł jednak zamierzał dobrze pilnować swojej własności. Jako, że do piekła wzywały go pilniejsze sprawy, pozostawił w Łebie swojego sługę, by niepokoił tych, którzy by zbłądzili w okolicę.
            Od tego czasu, na terenie dawnej Łeby zaczęła pojawiać się tajemnicza kobieta o długich, rudych włosach. Jeśli tylko ktoś znalazł się w pobliżu, szła za nim jak cień i wdzięcząc się, nakłaniała, by poszedł za nią. Nie wiadomo, co działo się z tymi, którzy ulegli jej słodkim namowom. Ci natomiast, którzy nie zbaczali ze swej drogi szybko spostrzegli, że kobieta szła za nimi tylko do rzeki Łeby. Gdy dochodziła do brzegu zawracała i rozpływała się w powietrzu. 

Zemsta płanetnika

ZEMSTA PŁANETNIKA
(Bogatka)

            O Barnimie z Rychemberku mawiano niekiedy, że jest płanetnikiem, który ma moc władania chmurami, a podczas nawałnicy toczy zacięty bój ze smokami. Niejedna kobiecina we wsi zaklinała się na wszystkie świętości, iż widziała jak przed nastaniem burzy wychodził przed swoją chatę i był wciągany przez niebo. Czasem, w świetle błyskawicy można było nawet dostrzec szeroki kapelusz, który lubił nosić i jego postać dosiadającą chmury. Pytany jednak, śmiał się i potrząsał głową.
- A gdzieżbym ja po chmurach ganiał? Siedzę w chałupie, jak każdy i czekam aż minie nawałnica.
            Na nic się zdawało wypytywanie jego żony, pięknej Magdaleny. Zawsze potwierdzała słowa męża, a wszystkie opowieści o jego wielkiej mocy kwitowała wzruszeniem ramion i uśmiechem. Także ich syn Jan milczał, gdy go pytano o ojca. Mało kto im jednak dowierzał. Podejrzenia budziła już sama znajomość kaprysów pogody przez Barnima. Nikt, tak jak on nie potrafił przewidzieć niespodziewanych ulew, czy nadchodzącej suszy. Wielokrotnie ostrzegał też sąsiadów przed zbliżającymi się burzami. Tłumaczył, że każdy może to dostrzec, jeśli wystarczająco uważnie przyjrzy się niebu i gwiazdom.
            Czasy były jednak niespokojne. Kraj cały był objęty wojną. Do armii potrzeba zaś było coraz to nowych żołnierzy. Barnim zaś nie zamierzał oddawać jedynego syna na pewną śmierć. Dbał więc, by chłopak nie rzucał się w oczy. Cóż jednak, gdy niechętny mu sąsiad, zazdrosny o piękną żonę i obfite plony, postanowił uczynić Barnimowi na złość. Za jego sprawą kilkunastoletni Jan siłą został wcielony do wojska za rzekomą kradzież. Niektórzy z mieszkańców Rychemberku, wcześniej przekupieni, potwierdzili oskarżenie.
            Na nic się zdały błagania matki i ojcowskie wyjaśnienia. Od decyzji nie było odwołania. Barnim jednak doskonale wiedział kto stoi za tą intrygą. Przechodząc obok gospodarstwa sąsiada zauważył, że ten spogląda na niego z drwiącym uśmiechem.
- Nie zaznasz ty spokoju. Moja zemsta dosięgnie cię szybciej, niźli się tego spodziewasz.
- A cóż ty mi możesz zrobić?- parsknął pogardliwie.

Kampania na rzecz osób z chorobami mózgu w Koszalinie

Już 11 i 12 czerwca w Koszalinie odbędzie się impreza organizowana wspólnie przez Fabrykę Empatii (II LO im. Władysława Broniewskiego) oraz Fundację NeuroPozytywni. Jest to kampania na rzecz osób z chorobami mózgu, której celem jest wzrost akceptacji społecznej.

11 czerwca o 10:30 będę miała zaszczyt spotkać się z młodzieżą II Liceum Ogólnokształcącym im. Władysława Broniewskiego i wraz z prowadzącą, Panią Anną Pałęgą, porozmawiać nie tylko o moich książkach, ale również o trudnościach, z jakimi mierzą się osoby chore na SM.
To jednak nie koniec. O 15:30 na Runku Staromiejskim odbędzie się happening, podczas którego młodzieżowy teatr uliczny przedstawi „Sceny z życia”, ściśle związane z tematem imprezy. Adresatami są wszyscy mieszkańcy Koszalina.

Nazajutrz, 12 czerwca w II Liceum Ogólnokształcącym już od 10:30 odbędzie się sesja edukacyjna  poświęcona przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu osób z chorobami mózgu – Stwardnienie Rozsiane.