Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Wysłanniczka diabła z Łeby

WYSŁANNICZKA DIABŁA (ŁEBA)
            Sługi piekieł zawsze szukają okazji, by gromadzić wielkie skarby, które mamić mają później oczy śmiertelnych i zwodzić na pokuszenie ich dusze. Jeden z takich diabłów upatrzył sobie okolice Łeby, a szczególnie zniszczone w XVI wieku miasto, gdzie urządził swoją siedzibę. Stamtąd obserwował okolicę, szukając okazji do złego.
            Pewnego razu dowiedział się, iż pewien okrutny książę gromadzi skrzynie po brzegi wypełnione pieniędzmi i ukrywa je w sekretnej piwnicy na wydmach. Wykorzystał więc swoje moce, by odnaleźć miejsce, a następnie skradł jedną ze skrzyń, którą ukrył na terenie dawnej Łeby. Szybko rozniosły się pogłoski, iż w opuszczonym mieście pozostał wielki skarb. Diabeł jednak zamierzał dobrze pilnować swojej własności. Jako, że do piekła wzywały go pilniejsze sprawy, pozostawił w Łebie swojego sługę, by niepokoił tych, którzy by zbłądzili w okolicę.
            Od tego czasu, na terenie dawnej Łeby zaczęła pojawiać się tajemnicza kobieta o długich, rudych włosach. Jeśli tylko ktoś znalazł się w pobliżu, szła za nim jak cień i wdzięcząc się, nakłaniała, by poszedł za nią. Nie wiadomo, co działo się z tymi, którzy ulegli jej słodkim namowom. Ci natomiast, którzy nie zbaczali ze swej drogi szybko spostrzegli, że kobieta szła za nimi tylko do rzeki Łeby. Gdy dochodziła do brzegu zawracała i rozpływała się w powietrzu. 

            Taka przygoda spotkała kiedyś mieszkańca pobliskiej wioski, który wybrał się pieszo do Łeby. Rudowłosa piękność szła za nim krok w krok i uśmiechała się przymilnie.
- Pójdź ze mną.
- Daj mi spokój i idź kobieto do swojego domu!
- Kiedy tobie się oprzeć nie sposób.
- A idź, kusicielko!- rzucił zniecierpliwiony i przyspieszył kroku.
            Kiedy dotarł do brzegu, kobieta zatrzymała się, pokręciła głową i zawróciła. Mimowolnie odwrócił się za siebie, by spojrzeć dokąd pójdzie. Tymczasem jej postać stała się mniej widoczna i w jednej chwili rozwiała się niczym mgła.
- Do licha! A to co?- mruknął do siebie.
            Siedzący na brzegu rybak uśmiechnął się na ten widok.
- To była służebnica diabła. Próbowała was skusić.
- Służebnica diabła?- przeląkł się rozglądając dookoła niespokojnie.
- Tutaj jesteś bezpieczny. Ona nigdy nie zejdzie na brzeg.
- A to czemu?
- Nie może przechodzić koło sieci, które się suszy na brzegu. Popatrz, oczka tworzą krzyże, a złe duchy wolą krzyża unikać.
            Mężczyzna odetchnął, jednak niepewność zagościła w jego sercu i od tego czasu baczniej przyglądał się ludziom, którzy stawali na jego drodze.
            Jeżeli więc będziecie w okolicy Łeby, uważajcie na rudowłosą kobietę, która niespodziewanie może pojawić się tuż obok was i słodkimi słówkami kusić, byście za nią podążyli. Nie dajcie się zwieść jej urodzie i nie idźcie za piękną wysłanniczką piekieł. Ci, którzy za nią poszli, przepadli na wieki.

Więcej opowieści w książce: "Duchy, zjawy i ukryte skarby. Niesamowite miejsca województwa pomorskiego", Gdynia 2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz