"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

piątek, 2 września 2016

Nordic walking dla eSeMki? Czemu nie?

Tak wiele mówi się o znaczeniu ruchu i rehabilitacji w stwardnieniu rozsianym. Polska rzeczywistość jest jednak taka, że dostęp do rehabilitacji jest bardzo ograniczony. W moim przypadku to pobyt raz na rok na oddziale rehabilitacyjnym w szpitalu oraz wyjazd na 2-tygodniowy turnus rehabilitacyjny raz w roku (ten ostatni dzięki Waszej pomocy i „magicznego” 1%). Poza tym pozostają samodzielne ćwiczenia i ruch w każdej możliwej postaci. Od początku choroby trzymam się zasady pięciu „M”, opracowanej przez Jamesa H. Rimmera: Moving More Means More Mobility (Więcej ruchu oznacza więcej zdolności do poruszania się)


            Dla mnie sposobem na ruch okazał się nordic walking, czyli chodzenie z kijkami. Dzięki nim ćwiczę nie tylko mięśnie rąk i nóg, ale staram się opanować koordynację ruchową i utrzymywanie równowagi. Jest to dla mnie niezmiernie ważne, gdyż chcę jak najdłużej poruszać się na własnych nogach, a wózek wykorzystywać jedynie w sytuacjach, gdy muszę pokonać znacznie dłuższy dystans bez możliwości odpoczynku. Doskonale wiem, że nie chodzę wzorcowo, lecz technika w tym wypadku spada na drugie miejsce. Najważniejsze, że wciąż idę. W końcu… Każdą wielką podróż rozpoczyna się od pierwszego kroku. 

            Jeżeli chodzi o mnie, nordic walking okazał się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę i naprawdę poleciłabym go wszystkim tym, którzy wciąż mogą chodzić. 

Próbowałam wprawdzie wrócić do mojej dawnej pasji, a mianowicie roweru, jednak nic z tego nie wyszło. Na szczęście sprawdziłam to w szpitalu, na rowerze stacjonarnym. Spastyczność okazała się tak silna, że gdyby nie pomoc pani rehabilitantki, wylądowałabym z wielkim hukiem na podłodze.

1 komentarz:

  1. NIedługo po tym, jak mnie zdiagnozowano, była we Wrocławiu dr Joanna WOyciechowska, emerytowana neurolog, od lat zajmująca się SMem. Też polecała Nordic Walking i chwaliła sobie. Sama nie ma SM, ale ma (chyba) RZS, i mówiła, że bardzo jej to chodzenie z kijkami pomaga.

    OdpowiedzUsuń