Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

wtorek, 23 sierpnia 2016

Zmiany na blogu

 Drodzy Czytelnicy,

tego bloga prowadzę już od 5 lat. W tym czasie zmieniło się bardzo wiele. Moje życie zatoczyło niejeden krąg; niejeden raz upadłam (i to w dosłownym znaczeniu, jak na SMowca przystało); niejeden raz miałam wrażenie, że nie pozbieram się po kolejnym rzucie czy pogorszeniu. A jednak za każdym razem potrafiłam podnieść głowę i dostrzec tę jaśniejszą stronę życia. Nauczyłam się wiele. Nie waham się otwarcie mówić o chorobie; nie ukrywam się w domu, gdy mam trudności w poruszaniu (ba, oswoiłam nie tylko kule, ale i wózek inwalidzki, na który siadam w razie potrzeby). Niepełnosprawność nie jest wyznacznikiem mojego życia. Ona po prostu jest jego częścią.

            Choroba zmieniła wiele w moim życiu. To prawda. Straciłam dawną pracę, wielu znajomych, a nawet krewnych (niski ukłon i podziękowanie dla tych, którzy zostali). Nie powiem, że było łatwo. Nie obyło się bez łez. Jednak ostatecznie uznałam to za weryfikację. Weryfikację tych, którzy mnie otaczali. Jednocześnie zyskałam bardzo wiele. Gdyby nie choroba, pewnie nie pisałabym tego bloga i nie poznałabym Was. Za to gorąco dziękuję.


            Choć pisałam od dzieciństwa, to właśnie w w 2009 roku została wydana moja pierwsza książka. Nie wiedziałam wówczas, że jestem chora. Byłam jeszcze sprawną kobietą, mającą wiele planów na przyszłość. Los bywa jednak przewrotny. Rok po pojawieniu się książki na ryku trafiłam do szpitala i… okazało się, że nie jest to wysunięty kręg ani porażenie nerwów, a stwardnienie rozsiane. Mimo pogarszającego się zdrowia, w ciągu sześciu lat napisałam dziesięć książek. W końcu była to moja pasja. Starałam się w nich przekazać to, co pozostało z naszego kulturowego dziedzictwa i tradycji: podania, legendy i zwyczaje oraz nieco przybliżyć historię pięknego Pomorza. Czas jednak na zmiany, gdyż wbrew niektórym opiniom nie zyskałam wiele. Ot, za cały rok sprzedaży książek zebrałoby się może na jeden turnus rehabilitacyjny. Tymczasem ja, żeby jakoś funkcjonować potrzebuję znacznie częstszej rehabilitacji i leków, bez których nie siedziałabym teraz przy komputerze i nie pisałabym do Was. Poszukiwania materiałów, częste tłumaczenie tekstów oraz ich opracowanie stanowiło dla mnie bardzo duże wyzwanie i wbrew pozorom było ciężką pracą.

            Uznałam, że czas na odpoczynek i zebranie sił. SM zmusiło mnie do zwolnienia tempa w sposób bardzo istotny oraz do refleksji nad tym, co jest najważniejsze. Nie robię już planów na lata, bo nie wiem, co przyniosą następne dni. Zbyt wiele marzeń odkładałam na później i to „później” zabrała mi właśnie choroba. Niektóre z leków, które mogłyby mi przywrócić nadzieję na realizację chociaż części marzeń są niestety poza moim zasięgiem. Nie pozostało mi więc nic innego, jak westchnąć i stworzyć inną listę- listę celów, które chciałabym jeszcze osiągnąć. To, że nadal walczę z chorobą jest w bardzo dużej mierze Waszą zasługą: Waszej pomocy, słów wsparcia, uśmiechu oraz ogromnej ilości pozytywnej energii, jakiej mi nie szczędzicie. 

Nie, nie zamierzam kasować bloga. Zbyt wiele pracy włożyłam w jego powstanie, zbyt wielu osobom przydały się zawarte w nim treści. Chcę tylko zmienić nieco jego profil. Do tej pory służył głównie prezentowaniu książek i ich fragmentów, relacji ze spotkań oraz recenzji. Nieco rzadziej pisałam treści związane z moimi zainteresowaniami, opinie książek oraz posty po prostu o mnie. Niedługo zmieni się właśnie ten podział. Blog będzie głównie o moich pasjach i zainteresowaniach, życiu oraz otaczającym mnie świecie. Niejednokrotnie podzielę się z Wami moją subiektywną oceną zachodzących wokół nas zmian. Pozostaną recenzje oraz teksty związane z historią i mitologią, bo nie wyobrażam sobie życia bez książek i… historii.

Jak napisała laureatka Nagrody Nobla Selma Lagerlöf: „W ucieczce ginie zawsze więcej wojowników niż w walce.”. Ja nie zamierzam uciekać i chować się w czterech kątach mieszkania. Obiecuję, że będę walczyła tak długo, jak stanie sił oraz wiary, że jest chociaż jeden człowiek, któremu jestem potrzebna. 

            Od września zapraszam więc na nową odsłonę bloga: bardziej zróżnicowanego, pisanego o życiu, pasjach, radościach i smutkach pewnej eSeMki, która nie chce chować się w cieniu swojej choroby.

5 komentarzy:

  1. Jesteś Wielka i Wspaniała!
    Zawstydzasz mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie... Każdy z nas jest taki. Kiedy musimy mierzyć się z czymś niespodziewanym, potrafimy stanąć do walki.

      Usuń
  2. Aniu. Jedziemy na tym samym wózku. Myślę podobnie. Jesteś WIELKA i bardzo ię cieszę, że Cię znam, chociaż tylko z portalu społecznościowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Darku, tak jak napisałeś: jedziemy na tym samym wózku i oboje nie poddajemy się mimo choroby. Ja również bardzo cieszę się z tej znajomości.

      Usuń
  3. Czekam na nową odsłonę tego bloga. Chętnie poczytam o codziennym życiu SM-ki i o tym, że poza chorobą życie też istnieje. 3mam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń