Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

niedziela, 16 sierpnia 2015

Thomas Goetz, Cudowny lek

Thomas Goetz, Cudowny lek. Robert Koch, Ludwik Pasteur i prątki gruźlicy
Wydawnictwo: Znak Literanova
Kraków 2015
ISBN: 978-83-20-2727-9
Tłumaczenie: Rafał Śmietana
Liczba stron: 384

Opowieść o wielkim przełomie w medycynie i walce z najgroźniejszą chorobą świata
RYWALIZACJA DWÓCH WIELKICH NAUKOWCÓW O SŁAWĘ, PIENIĄDZE i PRESTIŻ
„Napływali do Berlina całymi dniami, tygodniami i miesiącami (…). Berlińczyków musiała zdumiewać ta istna pielgrzymka zombie: tłumy żywych trupów z całej Europy przybywały do ich miasta w poszukiwaniu czegoś, co oficjalnie jeszcze nie istniało”.
Pierwsze pogłoski o tym, że Robert Koch wynalazł cudowny lek na gruźlicę, ściągnęły na niemiecką stolicę prawdziwą inwazję chorych. Nieuleczalna choroba była w XIX wieku powodem jednej trzeciej wszystkich zgonów, więc zdesperowani ludzie pokonywali tysiące kilometrów w nadziei na ratunek. Jednak czy rzeczywiście lekarstwo Kocha było skuteczne?
Poszukiwaniom leku od lat towarzyszył wyścig między dwoma największymi naukowcami tamtych czasów. Robert Koch i Ludwik Pasteur, Niemiec i Francuz, skromny doktor z prowincji i zamożny badacz. Ich starciu przyglądał się inny lekarz – Arthur Conan Doyle, przyszły autor legendarnych powieści o Sherlocku Holmesie, który rozpaczliwie liczył na ocalenie życia swojej ciężko chorej żony.
Książka Thomasa Goetza to opowieść o wielkiej XIX-wiecznej rewolucji, dzięki której medycyna, dotychczas prymitywna, oparta w dużej mierze na zabobonach i półprawdach, zmieniła się w prawdziwą naukę.
Opis: Wydawnictwo Znak

Wiek XIX niezmiennie kojarzy się niemal wszystkim z wielką rewolucją przemysłową. Tymczasem, niejako w cieniu trwały badania i wielkie przełomy również w innych dziedzinach nauki- choćby w medycynie. Do tego czasu medycyna wciąż opierała się w głównej mierze na dawnych teoriach o morowym powietrzu, a do standardowych metod należało puszczanie choremu krwi i serwowanie ziół oraz różnego rodzaju maści i balsamów. Tymczasem i tu nastąpił przełom. Odkryto istnienie bakterii, które nazywano wówczas animalcula i zaczęto rozważać teorię, że to właśnie one są przyczyną wielu chorób. Lekarze przystąpili do prac badawczych, by pokonać medyczne zabobony, znaleźć leki, zdobyć uznanie, pieniądze i… sławę. Wszyscy, niezależnie od kraju czy specjalności w wielkim wyścigu poszukiwali leków na schorzenia, które zbierały żniwo w owych czasach. Największą plagą były zaś wówczas suchoty, które podstępnie, lecz nieuchronnie osłabiały organizm i prowadziły do śmierci. Cóż się dziwić, że każdy cień szansy na wynalezienie leku budził nadzieję setek i tysięcy ludzi? Życie jest wszak bezcenne, a człowiek bardzo często jest gotowy wydać majątek, by choć przez chwilę cieszyć się odrobiną nadziei.

Właśnie o tej nadziei i niekiedy rozpaczliwych poszukiwaniach leku na największe bolączki XIX wieku jest książka Thomasa Goetza „Cudowny lek”.  Wpisane są w nią trzy elementy ówczesnej nauki: pasja, rywalizacja i emocje (owa huśtawka nastrojów pomiędzy rozpaczą porażki a nadzieją i euforią, do której prowadzi sukces). Do tego dochodzi element wielkiej rywalizacji pomiędzy Robertem Kochem, który  w laboratorium pochyla się z zapałem nad bakteriami w poszukiwaniu tych, które odpowiadają za największą zarazę swoich czasów, a Ludwikiem Pasteurem szukającym odpowiednich szczepionek hamujących rozwój najgorszych chorób. Niejako w tle pojawia się jeszcze jeden lekarz, znany nam wszystkim Arthur Conan Doyle, autor nieśmiertelnego „Sherlocka Holmesa, który z nadzieją patrzy na wyniki ich badań. W końcu ma wiele do stracenia. Jego żona choruje na suchoty.

Warto wspomnieć tutaj jeszcze o jednej kwestii. Paradoksalnie, to wojny i pola ówczesnych bitew stanowiły dla lekarzy- pasjonatów swoiste laboratorium. To tam nabierali potrzebnego doświadczenia, zdobywali wiedzę o rozprzestrzenianiu się bakterii i… w chwilach wytchnienia przeprowadzali badania i robili notatki. A zbrojnych konfliktów wówczas nie brakło. Wszak sama książka rozpoczyna się od pobytu Roberta Kocha w 1871 roku w szpitalu polowym w centrum Orleanu, gdzie w tle słychać niemiecki ostrzał Paryża.

Konflikt Roberta Kocha i Ludwika Pasteura ujawnia podłoże tego sporu. Podchodzą w inny sposób do swojej pracy. Jeden odkrywa bakterię odpowiedzialną za chorobę, lecz drugi szuka konkretnych rozwiązań. Obaj prowadzą polemikę na łamach prasy, jednak każdy z nich wnosi do nauki bardzo wiele. Wszak niezaprzeczalnie dokonują rewolucyjnej zmiany, otwarcie mówiąc i pisząc o zarazkach. Do tego dochodzi trzeci lekarz, który dzięki zmysłowi obserwacji przenosi niektóre wątki do literatury, a tym samym otwiera oczy społeczeństwa. Poza tym trudno pominąć i choćby w kilku słowach nie wspomnieć o tym, jak pasja,  ambicje i osobiste konflikty przekuwają się na konkretne efekty naukowych badań. Ów wyścig wprawdzie burzy spokój ducha lekarzy, lecz jednocześnie zmusza ich do intensywnej pracy nad swoimi odkryciami.  

 „Cudowny lek” to książka o narodzinach nowoczesnej medycyny i o tym, skąd tak naprawdę biorą się leki. Dowiadujemy się z niej, jak życie splata drogi najwybitniejszych ludzi pragnących w różny sposób osiągnąć ten sam cel: o ich współpracy, konfliktach i bezkompromisowej walce o życie innych ludzi. To również historia o tym, jak wyszydzany początkowo pomysł może stać się prawdziwym przełomem i doprowadzić do wielkiej rewolucji w danej dziedzinie.

Książkę przeczytać warto, pozwala bowiem spojrzeć na XIX- wieczny świat zarówno z perspektywy lekarzy, którzy walczą o życie milionów ludzi, jak i tych nieszczęśników dotkniętych chorobą, którzy marzą o cieniu nadziei na tytułowy cudowny lek.  Czyta się ją z wielkim zainteresowaniem, niejako zaglądając w szczegóły pracy ówczesnych lekarzy, poznając ich sekrety, wnikając w przyczyny ważniejszych konfliktów i dowiadując się, jak tworzył się fundament współczesnej medycyny.
Warto! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz