"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

poniedziałek, 6 lipca 2015

Gregory Collins, Kobieta ze złota. Moje życie z Marią Altmann



Kobieta ze złota. Moje życie z Marią Altmann
Gregor Collins
Wydawnictwo: Replika
Zakrzewo 2015
ISBN 978-83-7674-446-9
stron: 368

Jest koniec 2007 roku. Pracujący w Hollywood trzydziestodwuletni Gregor Collins − aktor, pisarz i producent − podejmuje się codziennej opieki nad dziewięćdziesięciodwuletnią Marią Altmann. Do rozmowy kwalifikacyjnej podchodzi bardziej dlatego, żeby nie zawieść przyjaciela, niż z własnej woli. Nie podejrzewa, że jego życie zmieni się na zawsze.
 Kiedy Gregor w 2008 roku po raz pierwszy spotkał Marię − sławną kobietę, która zdołała ujść przed holokaustem − zaczęła działać niewyjaśniona magia. Oboje poczuli, jakby znali się od lat. Wówczas Collins znalazł się nagle w zupełnie nowej sytuacji: miał zatroszczyć się o kogoś innego poza sobą samym.
Gregor przedstawia Marię tak, jak widział ją własnymi oczyma w ciągu trzech lat opieki. W formie pamiętnika spisuje opowieść o jej pełnej niebezpieczeństw ucieczce przed nazistami, walce z państwem austriackim o odzyskanie dzieł Gustava Klimta, które należały do rodziny, w tym słynnego „złotego” portretu Adeli Bloch-Bauer, oraz o niezwykłych ludziach, których poznała przez te lata. Jednak sednem tej opowieści jest coś więcej niż tylko historyczne wspomnienia.
 Rysując żywy obraz ich niezwykłego związku, Gregor zabiera nas w szalenie emocjonalną podróż. Pokazuje, jak otworzył serce na wiekową kobietę w potrzebie, a w zamian doświadczył miłości, jakiej szukał przez całe życie.
Opis: Replika

            Czy może istnieć miłość od pierwszego wejrzenia? Autor tej książki do pewnego momentu w swoim życiu twierdził, że jest to niemożliwe. A jednak… Gdy Gregor Collins po raz pierwszy ujrzał Marię Altmann zwątpił w wyznawaną przez siebie tezę. To nic, że on miał zaledwie trzydzieści dwa lata, był aktorem, pisarzem i producentem, zaś ona była dziewięćdziesięciodwuletnią staruszką, która przeszła w życiu piekło wojny, ucieczkę przed Holocaustem do nieznanego sobie świata i teraz wymagała opieki. W tej kobiecie było to niezwykłe, nieuchwytne „coś”, co sprawiło, że rola opiekuna przestała być obowiązkiem i zmieniła całe jego życie.


            W zasadzie Gregor Collins zgodził się na opiekę nad 92-letnią Marią na prośbę przyjaciela Toma. Miał mieszane uczucia, ale tylko do chwili, gdy poznał tę niezwykłą kobietę. Już wówczas zrodziła się między nimi nieuchwytna nić porozumienia. Jak się wkrótce okazało, rola opiekuna przeistoczyła się w rolę przyjaciela  i powiernika największych sekretów rodzinnych Marii i jej bliskich. Sam Gregor pisał: „Znajomość z taką kobietą i jej dziećmi ma większą wartość od jakiejkolwiek sumy wypisanej na czeku.”
Dzięki zaufaniu, jakim obdarzyła go Maria, poznał tajemnice jej dzieciństwa w Austrii, związki z malarzem Gustawem Klimtem, który namalował złoty portret Adeli Bloch- Bauer, małżeństwo z Fritzem i historię ich ucieczki przed Holocaustem z Austrii przez Holandię  i Anglię aż do Ameryki, przeprowadzkę do Kalifornii w 1942 roku oraz powojenne życie w Los Angeles. Najważniejszą sprawą dla Marii było jednak odzyskanie zagrabionych dzieł sztuki, w tym portretu Adeli, o który toczyła się walka w Sądzie Najwyższym. Wydaje się też, że to właśnie kwestia odzyskania tego obrazu stanowi najważniejszy punkt książki. Tymczasem najważniejsze w tej książce są emocje- emocje budujące przestrzeń, w której wiek nie gra żadnej roli, a najważniejsi są ludzie, jakich spotyka się na swojej drodze.

Gregor był przy Marii 37 miesięcy. Przez ten czas towarzyszył jej podczas codziennego życia, jak choćby posiłki, wyjazdy do lekarza, spacery, czy spotkania rodzinne; jednocześnie stawał się również przyjacielem i powiernikiem jej myśli. Różnica wieku nie grała tu żadnej roli. Ważne było to, co mieli sobie do zaoferowania i to, jak bardzo się rozumieli. Nie przypadkiem czytamy w książce: „Wczoraj liczyło się tylko moje życie. Dzisiaj pojawiło się inne, które jest ważniejsze od mojego.” To znamienne i bardzo znaczące słowa. Towarzyszył jej do samego końca. Powiedział nawet kiedyś: „ Jesteś światłem mojego życia”. Uścisk jej dłoni był najbardziej znaczącą odpowiedzią. Nie bez powodu córka Marii, Margie powiedziała mu po pogrzebie „Byłeś ostatnią wielką miłością mej matki.”
To jednak nie koniec historii. Gregor wybrał się bowiem w podróż śladami Marii, poznając wielu niezwykłych ludzi; ludzi, których nie dane byłoby mu spotkać, gdyby nie jego wyjątkowa podopieczna.

O dramatycznej historii Marii Altmann, jej relacjach z Collinsem i niezwykłych zdarzeniach towarzyszących ich życiu dowiecie się sami. Nie zamierzam zdradzać tutaj szczegółów i emocji, jakie budzą się podczas czytania tej książki. Myślę, że dla wielu byłaby ona niezwykle cenną podróżą nie tylko w czasie, ale także w najgłębsze zakamarki międzyludzkich relacji.
           
Mogę napisać, że książka „Kobieta ze złota. Moje życie z Marią Altmann” jest pozycją wyjątkową na polskim rynku. Nie chodzi tu nawet o formę pamiętnika, ale przede wszystkim o treść, o przedstawione w sposób naprawdę ujmujący życie opiekuna i jego podopiecznej, ich wzajemne relacje i emocje, które rodzą się w sercach ludzi.
Na końcu książki autor umieścił spis postaci, które pojawiły się w książce. Ponadto Czytelnik znajdzie zdjęcia pochodzące głównie z rodzinnego archiwum Altmannów.

Książka naprawdę warta przeczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz