"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

niedziela, 12 kwietnia 2015

Nicolas Japikse, Orańczycy. Wilhelm Orański, część 3


Część 3

            Schorowany  cesarz Karol V zestarzał się przedwcześnie. Ostatecznie zdecydował się na abdykację i zakończenie swego panowania zarówno w imperium, jak i w Niderlandach. Ta wiadomość dotarła do księcia, gdy przebywał w obozie pod Brukselą.
Wilhelm pospiesznie wrócił do miasta i wziął udział w uroczystym zgromadzeniu Stanów Generalnych, podczas których cesarz rezygnował z piastowanej przez siebie władzy. Podczas przemówienie, wsparł się na ramieniu młodego szlachcica, tym samym umacniając jego- silną już wówczas- pozycję. Przy tej okazji wspomniał również o szacunku, jaki żywił dla sukcesów hrabiego Henryka. Była to ostateczna apoteoza pozycji, jaką poza książęcym tytułem zdobył dom Nassau. Książę Wilhelm z pewnością wierzył wówczas, że podąży śladami wuja. Mimo to był już wówczas podświadomie przygnębiony. Ta wielka powaga, niemal lodowaty chłód, który pojawia się na wszystkich znanych młodzieńczych obrazach księcia, wykonanych przez Moora z Kassel (datowany na rok 1555), niezbicie wskazuje na pierwsze uspokojenie, zadumę i jakby nadzieję na przyszłe lata.

            Książę Wilhelm był również bardzo silnie związany z rodziną w Dillenburgu. Uważał, że do niego należy czuwanie nad interesami całego domu i dbał o wszystkie zobowiązania krewnych. Wprawdzie najważniejsze sprawy, które należało załatwić  zawsze omawiał z cesarzem, jednak interesami domu Nassau zajmował się samodzielnie. W wszystkich listach, jakie pisał do ojca przebrzmiewa ton wielkiego przywiązania. Jego ojciec był zresztą bardzo zadowolony głównie z tego, że cesarz zakończył wojny religijne  w Niemczech i pomyślnie przeprowadził spór, jaki od lat wiedli o Katzenellenbogen. Niestety, nie wszystko poszło zgodnie z wytycznymi. Wyrok  nie został wyegzekwowany, ponieważ w drugiej fazie zatargu, cesarz sprawę umorzył. Ostateczna decyzja zapadła już po abdykacji cesarza, w 1557 roku.
Katzenellenbogen pozostało przy Hesji, jednak Nassau zachowało do niego prawa oraz tytuł. Wszelkie straty powetował wysoki trybut pieniężny ( 450 000 guldenów). Dzięki temu książę Wilhelm zachował prawo także do tego tytułu.
            Hrabia Wilhelm zmarł dwa lata później. Książę nie mógł być obecny na pogrzebie, ale poświęcił ojcu słowa pełne wdzięczności. Od tej chwili to on stał się głową rodu, chociaż w Nassau jako opiekun młodszych braci występował często jego najstarszy brat Jan VI. Nieustannie też, w swojej korespondencji książę Wilhelm wspierał matkę i rodzeństwo zapewniając, że ich dom z Bożą pomocą będzie trwał wiecznie w wielkiej chwale i szacunku.
            To wszystko utwierdzało księcia w jego pozycji i pewności, że rodzina jest bezpieczna. Liczył zresztą na to, skoro bliskich odwiedził dopiero w 1560 roku. Przy tej okazji wziąć także na siebie wszelkie zobowiązania finansowe wobec sióstr. Nie przypadkiem w tym samym czasie jego brat Ludwik trafił również na dwór książęcy w Niderlandach. Wilhelm nie przewidywał wówczas, że już wkrótce pojawią się inne sprawy i zwyciężą wyższe interesy, które wkroczą do jego domu i skierują zarówno życie, znaczenie oraz pozycję w zupełnie innym kierunku niż przypuszczał.
A stać się to miało wówczas, gdy tylko ostatecznie ustąpi to, co dawne i zepchnie księcia w szeregi opozycji wobec prawowitej władzy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz