"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

niedziela, 22 lutego 2015

Nicolas Japikse, Orańczycy. Wilhelm Orański, część 1

Malarz: Anhonie Mor, ok. 1554
Rozdział IX
Młodość Wilhelma Orańskiego

            Historia domu Nassau była zupełnie pospolita i nie wyróżniała się świetnością, czy też bogactwem. Przedstawiciele głównej linii rzadko udzielali się w wielkiej polityce, pozostając w cieniu innych rodów. Ich czynom również brakowało jakichkolwiek splendorów. Tak było aż do czasów księcia Wilhelma, którego historia zapamiętała jako Wilhelma Milczącego lub „Cichego”. Właśnie z tego powodu jego awans stał się tak okazały. Wilhelm wybił się bowiem ponad pozycję domu Nassau, a do jego sukcesu doprowadziły nie tylko zbiegi okoliczności, ale przede wszystkim rozum, siła i nieugięta wola.
            W połowie XVI wieku książę Wilhelm był osobistością stojącą w świetle lamp, co było niezwykłe i niespotykane- nie tylko w historii jego rodu, ale też kraju; ba, nawet w całym ówczesnym świecie. Choć stracił cały majątek- potrafił panować. Choć sytuacja była bardzo trudna, swoimi działaniami zapewnił swemu następcy solidne fundamenty. To właśnie dzięki jego osiągnięciom książęcy dom Nassau zasłynął na świecie. Wilhelm miał odwagę i rozum, we właściwym czasie wkroczył także na arenę międzynarodową, na której Niderlandy były iskrą zapalną. Między innymi dlatego jego postać fascynuje aż do czasów współczesnych. 

            Dzieje księcia rozpoczęły się jednak w granicach jego domu, dlatego też wiadomości o jego młodości najłatwiej odszukać w starych źródłach.
            Wilhelm był najstarszym synem hrabiny Juliany z jej drugiego małżeństwa. Z wyglądu przypominał matkę. Przekonać się o tym możemy na podstawie jedynego autentycznego portretu Juliany. O jej otwartym umyśle i mądrości świadczy jasne oblicze o ujmującym uśmiechu- znajdujemy je również u księcia Wilhelma, choć już bez uśmiechu. Oboje mają wysokie czoła i piękne oczy. Z usposobienia książę był także bardzo podobny do niej.
Rodzice księcia
Hrabina Juliana ( urodzona 15 lutego 1506 roku) wychowywała się na przemian w Stolbergu, Königstein, Wetterau oraz na dworze swego stryja we Frankfurcie. W bardzo młodym wieku wydano ją za mąż za hrabiego von Hanau. O jej młodości wiemy jednak bardzo mało. Jest pewne, że tak jak większość krewnych zdecydowała się przyjąć nowe wyznanie stworzone przez Marcina Lutra, a powstałe w wyniku konfliktów religijnych w Niemczech. Zarówno w Stolbergu jak i w Hanau ( w latach 1523-1529 była żoną hrabiego Filipa II von Hanau- Münzenberg- mój przypis.) luteranizm rozwijał się powoli i właśnie tam utwierdzały się jego podstawy. Juliana była kobietą głęboko religijną, o wielkiej surowości moralnej. Posiadała rozwagę i silny charakter. Mądrość i uczuciowość były u niej w równowadze tak, że sama zarządzała wielką rodziną, do czego- jako silna matka- nadzwyczaj się nadawała. Jej drugi mąż, hrabia Wilhelm Bogaty ( po raz drugi Juliana wyszła za mąż w 1531 roku- mój przypis) sam się przekonał z jakim spokojem strzegła  interesów ziemi i domu. Dzięki rozsądkowi Juliana potrafiła bowiem sprostać także i tym sprawom.
            Bardzo wiele troski Juliana poświęcała wychowaniu dzieci. Warto wspomnieć, że tak samo troszczyła się o cały dwór. Szkoła elementarna w Dillenburgu, którą prowadziła dla dzieci swoich krewnych była bardzo ceniona przez rodzinę. W całej okolicy znano jej sposoby nauczania i wychowywania. Jednocześnie przez cały czas poszerzała własną wiedzę. Nadzorowała również wychowanie religijne, które odbywało się wyłącznie w duchu protestanckim. Kiedy ponownie wyszła za mąż za hrabiego Wilhelma, poczuła się w pewien sposób intelektualnie osamotniona. Wychowanie ogólne miało tam znacznie skromniejszy charakter: czytanie, pisanie i liczenie, bez języków obcych. Juliana, choć wykształcona aż do późnej starości nie nauczyła się języka francuskiego. Mimo to była jedną z bardziej wykształconych kobiet swoich czasów. Jej piękne i regularne pismo oraz rachunki dowodzą, że również w tych dziedzinach górowała nad współczesnymi.
            Juliana miała taki autorytet, że przez dziesięciolecia nieprzerwanie rządziła rodziną w Dillenburgu. Nie wpłynęły na to żadne trudności. Wszyscy mówili o niej z wielkim uznaniem i gorącą miłością, którą ją darzyli. Czytając ostatni list, jaki napisał do niej starzejący się już syn w roku 1580, nie możemy oprzeć się wrażeniu, iż nic nie pozbawiło jej tej mocy, którą tak silnie przywiązała go do siebie. Książę Wilhelm pisze bowiem do matki z tak bezgranicznym zaufaniem, jakby wciąż był małym dzieckiem bawiącym się na jej kolanach. Był to wewnętrzny związek życia Wilhelma. Skromność i łagodność serca- te jakże częste cechy prawdziwie wielkich ludzi- książę zachował na zawsze w swym charakterze.
            Wilhelm urodził się 24 kwietnia 1533 roku w Dillenburgu. Sekretarz jego ojca zapisał w rejestrze:
             „Roku pańskiego ’33 we wtorek 24 dnia kwietnia miały miejsce narodziny.
              Juliana von Stolberg- między drugą a trzecią, jeszcze głęboką nocą, na trzy
              godziny przed świtem, w zamku Dillenburg- wydała na świat dziecię płci                
              męskiej, któremu nadano imię Wilhelm”.
Jedenaście lub dwanaście lat przebywał on pod opieką rodziców. To od nich otrzymał podstawowe wykształcenie. Poza tym z całą pewnością dokazywał z innymi dziećmi, zarówno ze służby na zamku oraz z terenu Westerwaldu. Uczył się także praktycznych rzeczy; to wówczas przyswoił sobie regularne pismo udoskonalane przez niego aż do śmierci. Nie ma możliwości, by podać dokładniejsze informacje o jego wychowaniu. To, co wiemy poznaliśmy tylko dzięki odtwarzaniu faktów.
            Kiedy młody Wilhelm przybył do Niderlandów, gdzie rozpoczęła się druga część jego młodości? ( Kuzyn Wilhelma, René von Nassau ksiażę Oranii zginął 18 lipca 1544 roku podczas oblężenia miasta Saint- Dizier. Nie miał dziedzica, więc spadkobiercą został jego kuzyn. Dziedzictwo księcia stanowiło zaś poza tytułem książęcym i terenami Oranii, jeszcze prawie ćwierć Brabancjii, region Franche Comté z Dauphiné oraz Charolais- mój przypis.) Jest mało prawdopodobne, żeby jego ojciec zgodził się na wyjazd do Niderlandów, gdy tylko otrzymał wiadomość o testamencie księcia René. Wiele przemawia za tym, że został do tego zmuszony. Cesarz Karol V Habsburg postawił bowiem swoje warunki. Wiązało się to bowiem nie tylko z wyjazdem chłopca do Niderlandów, ale i zmianą wiary na katolicką. Ostatecznie ustąpił, w innym przypadku Wilhelm nie zostałby uznany księciem.  
W grudniu 1544 roku Wilhelma ogłoszono księciem Oranii, zaś w marcu 1545 roku przybył do Niderlandów. Swoista komisja opiekuńcza była już wówczas przygotowana i rozpoczęto  niderlandzkie wychowanie.
            Dla rodziców oznaczało to zaniechanie jakichkolwiek praw do najstarszego syna i rezygnację z wcześniejszych planów, związanych z francuskim królem Henrykiem II. Nie mieli jednak wyjścia. Przyjęli taką decyzję z rezygnacją, choć z pewnością zadawali sobie pytanie, jak wielka przyszłość czeka ich dom. W tych kwestiach nie przeszkadzały nawet sprawy religijne i inne różnice.
( c.d.n.)

tłumaczenie własne

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz