Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

sobota, 14 lutego 2015

Aleksander Krawczuk, Rzymianki

Aleksander Krawczuk, Rzymianki
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Polczek
Warszawa- Kraków 1992
ISBN: 83-85272-06-2
Stron:174

Opis:
„Rzymianki”, książka Aleksandra Krawczuka, najwybitniejszego znawcy antyku i jego popularyzatora, w sposób niekonwencjonalny przedstawia postacie kobiet znane i mniej znane w dobie królewskiego i republikańskiego Rzymu. Nie są to postacie mityczne, ale związane ściśle z jego historią, uczestniczące w tworzeniu przez pokolenia jego potęgi aż po sam upadek imperium. Jest to opowieśc o wiernych żonach, westalkach, zabójczyniach, rzymskich lady Makbet, Sabinkach- matkach Rzymian, paniach trucicielkach, wierności małżeńskiej i pierwszych rozwodach. Autor pozwala czytelnikowi zobaczyć świat rzymski z jeszcze jednego punktu widzenia: przez kobiety. (…)

„Rzymianki” nie były moją pierwszą książką tego autora, więc doskonale wiedziałam, że mogę liczyć na dobrą literaturę i dużą porcję wiedzy historycznej. Szczególną zachętę stanowił zaś sposób przedstawienia bohaterek dawnego Rzymu: nie czysto naukowy i przybrany w szaty surowej wiedzy historycznej, ale właśnie lekko fabularyzowany, podany czytelnikowi w formie fascynujących opowieści o kobietach, które wielokrotnie stały na straży rosnącej w potęgę Romy. Niektóre z nich pojawiły się w dziejach zaledwie na krótką chwilę, a jednak odcisnęły ślad na dziejach imperium. 

Profesor Aleksander Krawczuk jest mistrzem słowa i chyba największym popularyzatorem starożytności w Polsce. Wystarczy wspomnieć tylko o kilku pozycjach, jak  choćby: „Gajusz Juliusz Cezar”, „Cesarz August”, „Julian Apostata”,  „Poczet cesarzy rzymskich”, „Poczet cesarzowych Rzymu”. Jest to zaledwie kropla w morzu, jakie stanowi jego wielki dorobek. 

W tym miejscu pozwolę sobie na małą prywatę. Otóż moją pierwszą książką profesora była „Kleopatra”. Uczęszczałam wówczas do szkoły podstawowej i czytałam niemal wszystko, co wpadło w moje ręce. W naszym mieszkaniu regały z książkami były zaś wszechobecne. Do dziś są dla mnie tym, bez czego nie wyobrażam sobie prawdziwego domu. Na jednej z półek wypatrzyłam wówczas „Kleopatrę” i od pierwszych stronic wiedziałam, że historia stanie się moją wieczną miłością, a Aleksander Krawczuk ulubionym autorem książek o starożytności. Zdania nie zmieniłam do dziś, choć od tego czasu minęło już ponad dwadzieścia pięć lat.

Na „Rzymianki” trafiłam zupełnie przypadkowo, podczas szkolnej wycieczki. Oczywiście księgarnie traktowałam zawsze jako jeden z punktów obowiązkowych każdej wyprawy. Książkę dostrzegłam na półce, spojrzałam na okładkę, przeczytałam kilka zdań na przysłowiowe „chybił trafił” i już nie wypuściłam z rąk. Do dziś jest jedną z moich ulubionych.

„Rzymianki” to bowiem historia niebanalna, fascynująca i wyjątkowa. W jakiej bowiem innej książce możemy dowiedzieć się tak dużo na temat postaci najczęściej pomijanych w pozycjach naukowych? Większość z nas kojarzy Reę Sylwię- matkę bliźniaków Romulusa i Remusa, Sabinkę Hersylię- żonę pierwszego władcy Rzymu, czy zdradziecką westalkę Tarpeję, która wpuściła wojska Sabinów Tytusa Tacjusza na Kapitol. Niektórzy słyszeli może o doradczyni króla Numy- Egerii, trzech żonach Juliusza Cezara i słynnej Klodii zwanej Lesbią. Ilu jednak wiedziało o bohaterskiej Klelii, której wystawiono konny posąg przy Via Sacra w Rzymie, pięknej Horacji zamordowanej przez brata za miłość do wroga, ambitnej i nie cofającej się przed żadną zbrodnią Tulli, czy cnotliwej Lukrecji wolącej śmierć od hańby? A to zaledwie kilka bohaterek opisanych w tej książce. Jeżeli chcecie poznać je bliżej, sięgnijcie do lektury. 

Starożytny Rzym przedstawiony przez pryzmat żon, matek i kochanek nabiera bowiem barw, ożywia świat, którego my jesteśmy poniekąd następcami i sprawia, że staje się on na powrót nam bliski. To już nie tylko zamknięta w księgach historia, ale wspaniała opowieść o kobietach, bez których nie byłoby potężnego imperium.

Zdecydowanie polecam i to nie tylko miłośnikom historii!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz