Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

wtorek, 18 lutego 2014

Kilka słów o mnie


Kilka osób pytało mnie o moje życie. Postanowiłam więc skreślić te kilka słów, by przybliżyć Wam siebie taką, jaka w rzeczywistości jestem: ze swoimi słabościami, marzeniami i planami na przyszłość.

Prawda jest taka, że życie jest zbyt piękne, by podporządkować je chorobom. Nieustannie kieruję się więc mottem cesarza Karola V Habsburga: „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) oraz zasadą hiszpańskich oddziałów tercios, że walczy się do końca, a kapitulacją jest dopiero śmierć. Walczę więc, na przekór wszystkiemu- owszem, czasem brakuje sił, ale wbrew przekonaniom wielu, człowiek ma w sobie ogromną siłę, która nie pozwala mu tak łatwo się poddać.

Kim zatem jestem? Mieszkanką niewielkiego miasteczka w województwie kujawsko-pomorskim; historyczką, regionalistką, specjalistką ds. personalnych, autorką i… osobą niepełnosprawną. Chociaż właściwie to niewłaściwe określenie- bardziej osobą, która musi stawiać czoła przeszkodom dnia codziennego i przewlekłym chorobom. Zmagam się bowiem z kilkoma schorzeniami: stwardnieniem rozsianym, astmą oskrzelową, skoliozą, wadą rozwojową kręgosłupa i osteoporozą. Owszem, często brakuje mi dawnych możliwości i mam świadomość, że ograniczenia są coraz większe, ale… wciąż widzę przed sobą jasną stronę przyszłości.  Wszak prawdziwym sukcesem jest pokonać największe przeszkody i zwyciężyć własną słabość. 

poniedziałek, 17 lutego 2014

Legendy z Żuław i Powiśla

Zdjęcie: Kochamy Żuławy

Z ogromną przyjemnością informuję, że wkrótce pojawi się moja kolejna książka:
„Legendy z Żuław i Powiśla”
Cóż rzec mogę na jej temat? Ot tyle, że to pozycja wyjątkowa- tak, jak wyjątkowe są tamtejsze okolice. Żuławy i Powiśle to bowiem kraina magiczna, pełna tajemnic, legend i opowieści spowitych w sine pasma mgieł, snujących się tuż nad ziemią, przekazywanych z pokolenia na pokolenie przez ludzi siedzących pod rozłożystymi wierzbami, w podcieniach starych domostw i cieniu skrzydeł wiatraków. 
To świat rzeczywisty, a jednak jakby nieco baśniowy; świat, gdzie rzeczywistość łączy się z wyobraźnią, a jawa ze snem; świat, którego serce wciąż bije szybciej, kiedy wspomina się jego historię; poprzecinany kanałami, w wielu miejscach wręcz wydarty morzu, nazywany niekiedy małą Holandią za sprawą osiadłych tu niegdyś mieszkańców Niderlandów. Bogactwo krajobrazu i historii idzie zaś w parze z legendami, jakie pozostawili po sobie nasi przodkowie. 
Uważam, że warto pójść ich szlakami, przedrzeć się przez gęstwinę współczesności i wrócić- choćby na kilka chwil- do owych niezwykłych czasów, kiedy słowa bywały cenniejsze od złota.