Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

piątek, 27 lipca 2012

Jolanta Kwiatkowska, Przewrotność dobra

Jolanta Kwiatkowska, Przewrotność dobra,
Wydawnictwo: Dobra Literatura, Słupsk 2012
ISBN: 978-83-933290-8-3
stron: 273

O książce:
Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz tylko muszę się dowiedzieć, które w danym momencie wybrać.

Osamotniona i poniżana w dzieciństwie, poddana manipulacji w imię przyszłego dobra, bohaterka uczy się, jak wyreżyserować zachowania innych i wykreować rzeczywistość wyłącznie wedle własnych zamierzeń. Wewnętrzny bunt dziewczynki owocuje własną interpretacją pojęć dobra i zła. Żelazna dyscyplina samokształcenia sprawia, że Dorota wyrasta na mistrzynię manipulacji.


To bezbronne dziecko w nas- to były chyba pierwsze słowa, które przyszły mi do głowy, gdy przeczytałam opowieść o Dorotce. Specjalnie piszę o Dorotce, bowiem nawet w dorosłej już bohaterce można znaleźć owo skrzywdzone, małe dziecko. I właśnie to dziecko tak głęboko zapadło w moją  pamięć.

„Przewrotność dobra” Jolanty Kwiatkowskiej to druga książka tej Autorki, którą miałam szczęście przeczytać. W sposób wyjątkowy przemawia ona do najgłębszych uczuć Czytelnika; porusza go; sprawia, by zadrżało serce, a myśli krążyły wokół tekstu. Już na samym początku uderzyły mnie słowa skreślone na okładce: Już wiedziałam, że dobro i zło to syjamskie rodzeństwo. Teraz tylko muszę się dowiedzieć, które w danym momencie wybrać. Podejrzewałam, iż będzie to książka o tym, jak bardzo są one bliskie; jak łatwo jest przekroczyć tę ledwo dostrzegalną granicę pomiędzy nimi i jak trudno później odnaleźć właściwą drogę… Cóż, gdy zagłębiłam się w tekst, temat okazał się o wiele bardziej złożony i poruszający; dotykający problemu, z którym zmagają się tysiące rodzin.


Można napisać krótko. Ta książka to DAR- i piszę to z całą świadomością tego słowa:
D- dojrzała
A-ambitna
R- refleksyjna
Autorka pisze w sposób mądry i dojrzały; nie ucieka od trudnych tematów, nie boi się dotykać bolesnych problemów- takich,  z którymi spotykamy się w rzeczywistości; odważnie pokazuje demony tkwiące w ludzkiej naturze i uczy nas… uczy zrozumienia, empatii i wrażliwości na drugiego człowieka.  
 Główna bohaterka Dorota to postać z wszech miar tragiczna. Poniżana i upokarzana w dzieciństwie, tresowana w imię „dobra”, traktowana niczym niepotrzebne stworzenie,  w pewnej chwili się zatraca. A przecież rodzina, w której się wychowuje jest taka poprawna, dobra i spokojna. Nikt nie wie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Ważne są tylko pozory. Hmm, ileż takich rodzin znalazłoby się w każdej miejscowości?

I w tym momencie dotykamy problemu, od którego wielu dorosłych próbuje uciekać- problemu przemocy emocjonalnej i jej destruktywnego wpływu na osobowość. Jolanta Kwiatkowska w sposób mistrzowski ukazuje ów problem przez pryzmat postaci w powieści.

Czytając książkę, od razu przypomniałam sobie kampanię na rzecz dzieci: „Słowa ranią na całe życie”. Tak wiele teraz mówi się o tym, że każde ostre słowo rzucone pod adresem dziecka pada na bardzo wrażliwy i podatny grunt: do serca i umysłu, a następnie kształtuje jego dorosłe życie. Dorotka- bohaterka powieści Jolanty Kwiatkowskiej jest właśnie dzieckiem poddanym przemocy emocjonalnej. Sposób w jaki jest traktowana rujnuje jej psychikę; zaburza postrzeganie świata i ludzi; sprawia, że czuje się ona gorsza od innych, zepchnięta na margines społeczeństwa. Mijają lata. Bohaterka dorasta, zmienia się- robi wszystko, by przypodobać się innym, aż wreszcie pojmuje czym jest manipulacja. Podejmuje grę, którą stosowano wobec niej. A jaka jest tego przyczyna? Podświadomie chce za wszelką cenę chronić samą siebie, a raczej to małe, skrzywdzone dziecko, które w niej tkwi. Pragnie je przytulić, by obie zasłużyły na dobro.

Dziecko poddawane przemocy emocjonalnej postępuje według typowego schematu: pragnie zadowolić innych i zasłużyć na ich pochwałę; robi wszystko, czego od niej oczekują: spełnia każde polecenie, usiłuje odgadnąć oczekiwania i… cierpi.. Żyje bowiem tylko po to, by zdobyć uznanie innych; katuje siebie, by być jeszcze lepszym i by w oczach otaczających go ludzi dojrzeć choć błysk akceptacji. Aż wreszcie w walce o spokój duszy traci często zrozumienie podziału na dobro i zło; tworzy się w nim inna moralność- moralność oparta na tym, by zasłużyć na dobro. Nie mają tu znaczenia metody. Nieważne są drogi. Ważny jest cel.

Może dziwnie to zabrzmi, ale Dorotka znalazła miejsce w moim sercu. Ta nieszczęśliwa dziewczynka, budzi nie tylko współczucie, ale i miłość- taką tkliwą, wzruszającą i wyciskającą łzy z oczu. Nie zmienia się to nawet wówczas, gdy dorasta; gdy zmienia się w pewną siebie kobietę. Bo wszystko to tylko pozory. Ona nie jest zła. Zły był świat, który ją stworzył. Nie chciała przecież wiele: tylko tego, by ktoś ją kochał; by ktoś powiedział dobre słowo; by była potrzebna. Każda niesprawiedliwość, która ją spotykała była niczym ostry nóż wbijany w otwarte serce i zadający emocjonalne rany- te rany, które najtrudniej się goją. Mijały lata, lecz ta mała dziewczynka, którą pozostała w głębi duszy, wciąż pragnęła tylko przytulenia. I ja miałam ochotę ją przytulić.

Powieść Jolanty Kwiatkowskiej- tak życiowa i chwilami bolesna- przypomina nam także o jednym. O tym, że każdy z nas ma w sobie to wewnętrzne dziecko, które pamięta wszystko to, co je spotkało w życiu i boi się- boi się świata, złych ludzi i krzywdy, które je mogą spotkać. Nie możemy go od siebie odepchnąć, musimy je przytulić i zapewnić, że je kochamy... bo trzeba pokochać siebie i wybaczyć sobie, by żyć dla siebie.

„Przewrotność dobra” polecam wszystkim. Każdy z Czytelników z całą pewnością odnajdzie w tej powieści coś, co sprawi, że pochyli się nad książką i pomyśli. Są bowiem książki, które niczym baśń wywołują uśmiech i poprawiają nastrój. Są takie, które sprawiają, że zatrzymujemy się na chwilę w zadumie, ale później powracamy do rzeczywistości. Są jednak także takie, które burzą myśli, poruszają serca i pozostają w nas na zawsze. „Przewrotność dobra” należy do tych ostatnich, bowiem temat, który porusza nie pozostawia nas obojętnymi.

O losach Dorotki, jej życiu i o tym, czy poradziła sobie z balastem przeżyć, przeczytacie sami. Ja ze swojej strony mogę tylko zapewnić, że czas poświęcony na lekturę nie będzie czasem straconym.

Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz