Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

piątek, 9 marca 2012

Międzynarodowy Dzień Psa

9 marca- Międzynarodowy Dzień Psa

Każdy z nas doskonale wie, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Dzisiaj możemy okazać to w sposób szczególny, a przy okazji pochwalić się swoimi pupilami.
Nieczęsto zastanawiamy się nad symboliką tych wspaniałych zwierząt, które od tysięcy lat wiernie służą swym właścicielom. Tymczasem są one ucieleśnieniem wierności, przyjaźni, ochrony, wiary i ozdrowienia, jako „pies nieba” zwiastują świt, jako Cerber stoją na straży zmarłych, jako Sarana pomagają zabłąkanym w lasach i jaskiniach.
Wspomnę tutaj o dwóch psach, które wykazały się ogromną odwagą i wiernością, a tym samym przeszły do tradycji ludowej. 


Gelert
Gelert był ulubionym ogarem księcia Walii Llewelyna Wielkiego (1173-1240). Pewnego razu zaginął na łowach, co niezmiernie zasmuciło jego pana. Po powrocie na zamek, zastał ulubionego psa w komnacie dziecka. Gelert był zbroczony krwią, a łóżeczko niemowlęcia- puste. Srogi gniew ogarnął księcia i pewny, że to ogar pożarł dziecko zadał mu kilka ciosów mieczem. Skowyt konającego zwierzęcia zbudził niemowlę, które zaczęło kwilić spod stosu pościeli. Llewelyn pochylił się i przytulił dziecię do siebie. I wówczas dostrzegł, że spod łóżeczka widać zakrwawioną łapę. Gdy spojrzał, ujrzał ciało ogromnego wilka.
Okazało się, że Gelert zagryzł wilka ratując zdrowie i dziecko dziecięcia swego pana. Nic jednak nie mogło już wrócić życia wiernemu ogarowi. Książę pochował ukochanego psa zachowując go w swej pamięci.
Gelert przeszedł do tradycji ludowej jako obrońca kobiet i dzieci.

Pompay
Pompay był ulubionym psem księcia Nassau Wilhelma Orańskiego (1533-1584), który stanął na czele powstania przeciwko władzy hiszpańskiej w Niderlandach i rychło stał się bohaterem narodu holenderskiego. Do dziś zwany jest „ojcem ojczyzny” i czczony jako twórca państwa.
Podczas walk książę starał się zawsze towarzyszyć swoim żołnierzom i brać udział w kampaniach. Tak było i w wówczas, gdy po wyczerpującym marszu zasnął w swoim namiocie. Nic nie zapowiadało niebezpieczeństwa. Siły wroga były daleko, a obóz strzeżony przez warty. Tej nocy jednak oddział Juliana Romero zakradł się do niderlandzkiego obozu, by zabić księcia. Nikt nie zauważył Hiszpanów, którzy zdołali przedostać się w okolice książęcego namiotu.
Podejrzane szmery zbudziły jednak Pompaya, który głośnym ujadaniem zbudził zarówno swego pana jak i straże. Dzięki temu Wilhelm zerwał się z posłania i mógł odeprzeć atak.
Odtąd wierny Pompay już zawsze towarzyszył księciu. Był u jego boku zarówno podczas wojennych kampanii jak i na obradach Stanów Generalnych.
 który zabierał go wszędzie. W miejscowości Delft znajduje się Niuwe Kerk (Nowy Kościół), a tam grobowiec księcia. Wierny Pompay leży u stóp figury grobowej wykonany z tego samego marmuru.  

Psy przedstawiano także jako towarzyszy bóstw. Wymienię tu tylko kilku z nich: Artemidy (bogini łowów i księżyca), Asklepiosa (boa medycyny), Aurory (boginki świtu), Hekate (bogini ciemnosci i magii), Melkarta (boga słońca i odrodzenia), Odyna (boga mądrości, wojny i magii) i trzech Norn (bogiń przeznaczenia).

W starożytnym Rzymie często stawiano przed domem rzeźbę psa, która miała moc odwracania złego i odpędzania złych duchów i demonów. Zwyczaj ten- w nieco zmodyfikowanej wersji istnieje  do dziś. Wystarczy spojrzeć na niewielkie figurki psów z tabliczkami „Witamy”.
W sztuce wczesnochrześcijańskiej pies symbolizował kapłana jako strażnika i przewodnika stada wiernych.

Na ten temat można by napisać wiele, bowiem pies odegrał i nadal odgrywa wielką rolę.
Ja ze swej strony wspomnę własnego pupila, który odszedł już wprawdzie za tęczowy most, lecz wciąż pozostaje w moim sercu.



Wszystkim właścicielom i ich czworonożnym przyjaciołom życzę wielu szczęśliwych dni! 
Natomiast tym psiakom, które nadal szukają swego miejsca na ziemi, życzę domów pełnych ciepła i kochających właścicieli.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz