Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

środa, 5 października 2011

Jolanta Kwiatkowska, Rozsypane wspomnienia

Jolanta Kwiatkowska, Rozsypane wspomnienia
Wydawnictwo: MG 2011
ISBN: 978-83-61297-95-6
Stron: 280


O książce:
Podobno każdy jest kowalem swojego losu. Małgorzata i Piotr też tak myśleli. Lecz choć starannie zaplanowali przyszłość, przeznaczenie postanowiło zabawić się z nimi. W piątą rocznicę ślubu Piotr zażądał: "Gośka, od dziś opisuj nasze radości i smutki. Wyobraziłem sobie jak obchodzimy diamentową rocznicę. Mamy już dużo czasu dla siebie. Wnuki odchowaliśmy. Prawnuki dorastają. Siedzimy w bujanych fotelach. Okulary na nosie, papucie i ciepłe pledy. W kieliszkach od szampana zaparzone ziółka. Wspominamy, sprzeczamy się, kto z nas lepiej pamięta. Wtedy raz ty, raz ja - przez lupę - czytamy głośno zapisane przez ciebie zeszyty." I właśnie z tych pamiętników poznajemy dalsze losy bohaterów. Jedno na pewno im się udało - dotrzymanie przysięgi, że kochać się będą do końca. A nikt nie ma prawa "rzucać kamieniem" w matkę, która swoje ukochane dziecko oddaje obcej kobiecie. Nikt nie ma prawa twierdzić, że rozwód i ponowne małżeństwo z kimś drugim, zawsze oznaczać musi koniec miłości. Nikt nie ma prawa osądzać kobiety, która nie potrafi kochać drugiego dziecka, ponieważ odebrało jej córkę. Nikt, a jeżeli - to tylko On.

„Rozsypane wspomnienia” Jolanty Kwiatkowskiej to wyjątkowa książka- taka, która głęboko zapada w pamięć i odciska tam swój ślad. Jest napisana w sposób niezwykle oryginalny, a zarazem przystępny: w formie zapisków głównej bohaterki i jednocześnie narratorki. Porusza jednak tematy bardzo ważne i trudne; tematy skłaniające do zadumy nad życiem, które nie zawsze jest takie, o jakim marzymy oraz nad rolą rodziny- zarówno tej, w jakiej dorastamy, jak i tworzonej później przez nas samych.


William Shakespeare napisał: „Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne” i te właśnie słowa w moim odczuciu najlepiej obrazują książkę. Fabuła przypominająca zapiski z pamiętnika wciąga od pierwszych stron i sprawia, że trudno oderwać się od lektury.  
Bohaterka powieści- Małgorzata otwiera przed nami bramy do własnego życia i dzieli się z nami skrawkami wspomnień- wspomnień, z których powstaje przejmująca opowieść o życiu: jego radościach i smutkach, marzeniach konfrontowanych boleśnie z rzeczywistością, nadziejach i oczekiwaniach, aż wreszcie bolesnych tajemnicach przeszłości, które zawsze odciskają piętno na losie człowieka. Wraz z nią przechodzimy więc przez wszystkie trudne etapy życia; jej emocje stają się naszymi; zagłębiając się w lekturę poznajemy także skrzętnie ukrywane sekrety.
Nie opuszcza nas przeświadczenie, że to nie fikcja, która udaje rzeczywistość; lecz rzeczywistość przystrojona w strój fikcji. 

Książka Jolanty Kwiatkowskiej nie jest jednak tylko pełną mądrości opowieścią o życiu; jedną z tych pozycji, które za pomocą słów wpuszczają nas do cudzego świata i pozwalają przyjrzeć się innym. Jest to jednocześnie pięknie napisana historia rodziny- rodziny z przeszłością, która żyje teraźniejszością i nieustająco tworzy zręby przyszłości. Te rozsypane pośród kart wspomnienia są zaś tym, co pozostaje na zawsze: dowodem, że los bywa przewrotny i lubi pisać inne scenariusze niż te, które my sami zaplanujemy. Podczas czytania nie sposób więc uciec od zadumy nad własnym życiem.

 „Rozsypane wspomnienia” są dla tych, którzy już dotknęli życia. Jeżeli ktoś szuka pięknej bajki, w której dobro zawsze zwycięża, a zakochani żyją długo i szczęśliwie w bajkowym pałacu, niech poszuka innych pozycji. Jolanta Kwiatkowska nie oferuje baśni, lecz mądrą i głęboką książkę o życiu- taką, która zmusi do refleksji i nie pozostawi nas obojętnymi. Żeby zrozumieć choć część tego, co pragnęła przekazać warto mieć za sobą jakiś bagaż przeżyć; siłę, która bywa motorem do podejmowania kolejnych wyzwań i dokonywania wyborów oraz mądrość pozwalającą wyciągać wnioski z przeszłych zdarzeń. Wszak:
„Mnie życie nauczyło żeby niczego nie klasyfikować. Nie mierzyć natężenia uczuć. Miłości ani nienawiści. Radości i rozpaczy. Odczuwania przyjemności i bólu. Zasług i win. I na pewno nikogo nie oceniać.(…)”
Ów maleńki cytat z powieści może być i dla nas wyznacznikiem, bo przecież życie uczy każdego, tylko nie każdy chce się czegoś od życia nauczyć.

Jak zaś potoczyły się losy Małgorzaty i Piotra?
Czy przeszłość  odcisnęła niezatarte piętno na losie bohaterów?
Czy ich miłość przetrwała mimo szalejących wokół burz i przeszkód, na jakie wystawił ich los?
Czy udało się zebrać rozsypane wspomnienia i stworzyć z nich wielobarwny gobelin utkany z radości i smutków; z tych kawałków codziennego życia?
Tego dowiecie się sami czytając „Rozsypane wspomnienia”.

Polecam tym, którzy pragną czegoś więcej niż tylko lekkiej i przyjemnej lektury na zakończenie dnia oraz  chcą zmierzyć się z życiem we wszystkich jego aspektach.
Warto!