Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

wtorek, 30 maja 2017

Waga czarownic w Kulpinie

Dzisiaj powrócę myślami do książki „Czarownice z Pomorza i Kujaw”. Otóż wspominałam w niej o słynnej w całej Europie wadze, dzięki której można było uzyskać swoisty „certyfikat bezpieczeństwa” uznawany przez wszystkich łowców czarownic. Waga ta znajduje się do dziś w holenderskim miasteczku Oudewater. Pisałam o niej kilka lat temu:


Warto jednak wiedzieć, że to nie jest jedyna waga służąca do sprawdzania możliwych konszachtów z mieszkańcami piekła. Otóż podobna waga, choć nie posiadająca takiego znaczenia, znajduje się w… Serbii.


Na Zamku Djunderskim w Kulpinie potencjalna czarownica jest najpierw ważona sama, a następnie zostaje posadzona na miotle i zważona ponownie. Jeżeli na miotle waży więcej niż bez niej, wszystko jest w porządku. Oznacza to, że miotła jej nie unosi ani nie podtrzymuje, więc nie korzysta z pomocy sił nieczystych.

Oczywiście i tutaj, po pomyślnym przejściu próby wagi można otrzymać stosowany certyfikat.

2 komentarze:

  1. Bardzo to interesujący temat.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Zgadzam się w pełni, gdyż sprawa ważenia potencjalnych czarownic jest dość mało znana.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń