"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

niedziela, 30 października 2016

Wiedźma to ta, która ma wiedzę

(…) Słowo wiedźma kojarzymy obecnie negatywnie, a tymczasem wystarczy sięgnąć do samego znaczenia tego słowa oraz źródeł etnograficznych, by zrozumieć, że w dawnych wierzeniach i ludowych przekonaniach wiedźma była tą, która ma wiedzę – zarówno o przyrodzie i roślinach, a zatem o leczeniu ludzi, jak i o zjawiskach naturalnych oraz magii. Wiedźma była osobą, która swoją mądrością dzieliła się z innymi, ufała swej intuicji i była żywą skarbnicą dawnych mądrości i rytuałów. Było to określenie pełne podziwu i szacunku, takie kobiety traktowano więc z wielkim uznaniem dla ich wiedzy i działań na rzecz lokalnej społeczności. Nazywano je różnie: wiedmami lub widmami, matuchami, ciotami, szeptunkami, na Pomorzu i Kujawach najczęściej zaś po prostu mądrymi. To ostatnie miano było szczególnie popularne w okolicach Torunia i na całej ziemi chełmińskiej. Wiedźmy były wyroczniami, kapłankami, znachorkami i uzdrowicielkami. Swoją wiedzę wykorzystywały zaś po to, by służyć i pomagać innym. Prawdziwa wiedźma działała bowiem dla ludzi, nigdy przeciwko nim. Do kogo, jak nie do niej, udawano się, gdy zachorował ktoś w rodzinie? Do kogo zwracano się o pomoc, radę lub interwencję w sprawach niecierpiących zwłoki? Do kogo szło się, gdy stawano na rozdrożu życia i potrzebowano rady czy wróżby? Właśnie do wiedźmy. Ową opinię zmieniło dopiero chrześcijaństwo. Nie nastąpiło to jednak od razu. Z roku na rok, z dziesięciolecia na dziesięciolecie wiedźmy zaczęto utożsamiać z kobietami, które mają związek ze złymi mocami i są służebnicami diabła. Wzmacniały to słowa duchownych, którzy podczas kazań piętnowali dawną wiarę i mądrości ludowe, potępiali zabobony ludu jako coś wywodzącego się od diabła i prowadzące prostą drogą do piekielnych otchłani. Wszelkie działania wiedźm uważali zaś za wymierzone przeciw wierze oraz naznaczone nieczystymi siłami. Skąd bowiem kobieta mogła mieć taką wiedzę? Uważano, że jedynym sposobem na jej zdobycie było zaprzedanie duszy diabłu i zostanie jego służebnicą i kochanką… (…)


Osoba, która zajmowała się czarami, była zaś potrzebna w każdej miejscowości. To ona potrafiła pomóc w chorobie zarówno człowiekowi, jak i zwierzęciu czy przyjąć rodzące się dziecko. Jej znajomość ziół często okazywała się bezcenna i ratowała niejedno życie, jej wiedza (często przekazana przez matkę czy babkę) pomagała w wielu trudnych przypadkach, niekiedy całkowicie wymykających się logice. Jednak mimo szacunku, jakim ją darzono, nieustająco groziło jej niebezpieczeństwo. Wszak na taką osobę można było bardzo łatwo zrzucić winę za wszelkie nieszczęścia, a następnie oskarżyć o czary. Nikt wówczas nie zastanawiał się, ile dobrego przez lata pracy wiedźma wniosła do lokalnego społeczeństwa, ile istot ocaliła przed śmiercią. Najłatwiej było wskazać winną i obarczyć ją o wszelkie zło, jakie się wydarzyło. Jednocześnie zapominano, że każdy z mieszkańców w domu sam odprawiał magiczne praktyki. Tak bardzo oderwały się one jednak od swego rytualnego znaczenia, tak silnie zostały odarte z pierwotnych związków z magią żywiołów, iż stały się po prostu częścią domowych zwyczajów, przyzwyczajeń i przesądów. Rzadko wspominamy też dawno już odsunięte w cień nazwy takie jak mądra czy wiedźma. To ostatnie może jedynie w pejoratywnym kontekście. Bywa bowiem niekiedy rzucane po to, by kogoś obrazić lub oskarżyć. A przecież to właśnie te kobiety ratowały życie podczas choroby, odczyniały uroki, odprowadzały zabłąkane dusze, pełniły role akuszerek i wróżek oraz doradzały tym, którzy sami nie potrafili odnaleźć właściwej drogi życia. Czyż zatem nazwanie kogoś wiedźmą nie jest tak naprawdę wielkim komplementem? Wszak:
Wiedźma to ta, która ma wiedzę.
Wiedźma to ta, która pomaga innym.
Wiedźma to ta, która w pełni świadomie korzysta ze swej intuicji.
Wiedźma to ta, która kocha naturę i w niej odnajduje swoją pierwotną siłę.
Wiedźma to ta, która zawsze kieruje się najwyższym dobrem.
Wiedźma to ta, która szanuje siebie i innych.
Wiedźma to ta, która odkrywa zapomniane ścieżki.
Wiedźma to ta, która zrywa zasłony niewiedzy.
Wiedźma to ta, która wsłuchuje się w mądrość przodków.
Wiedźma to ta, która pomaga wstać, gdy komuś brakuje sił.
Wiedźma to ta, która zachęca innych do odnajdywania swoich dróg.
Wiedźma to ta, która w każdej chwili życia potrafi odnaleźć w sobie spokój.
Wiedźma to ta, która wie, że empatia jest darem, a nie przekleństwem.
Wiedźma to ta, która nie boi się iść pod prąd i zawsze pozostaje sobą.
Wiedźma to ta, która widzi to, czego inni nie chcą dostrzegać.
Wiedźma to ta, która wybacza słabości – tak sobie, jak i innym.
Wiedźma to ta, która wie, iż każdy człowiek jest częścią świata i zasługuje na miłość.
Powróćmy jednak do tej zwykłej ludowej magii, która trafiła pod strzechy i stała się częścią codziennego życia zwykłych ludzi. Ta magia bowiem wciąż funkcjonuje i wbrew pozorom wcale nie zanikła. Jako że była bliska naturze i wyrażała się poprzez jej energie, oparta została na czterech żywiołach: ziemi, wodzie, ogniu i powietrzu. Z nimi człowiek styka się już w dniu narodzin. Kiedy przychodzi na świat, dostrzega światło (żywioł ognia), zaczyna samodzielnie oddychać (żywioł powietrza), zostaje umyty (żywioł wody), a na koniec trafia do łóżeczka, które daje mu poczucie stabilności (żywioł ziemi).

Z książki: "Magia ludowa z Pomorza i Kujaw"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz