Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

niedziela, 3 kwietnia 2016

Powrót po dłuższej chorobie

Przepraszam Wszystkich za tak długie milczenie, lecz przez dwa miesiące nie mogłam pozbierać się po rzucie stwardnienia rozsianego oraz silnego zaostrzenia astmy. Mimo ciągłych gorączek powracam jednak do Was, moi drodzy Czytelnicy, a tym samym i do życia.

No cóż, chociaż staram się, by uśmiech wciąż gościł na mojej twarzy, choroby bywają silniejsze. Podkreślam jednak, że przegrywam tylko bitwy. Wojna wciąż trwa, a ja nie mam zamiaru kapitulować. Hiszpańskie oddziały tercios miały zasadę, by walczyć do końca i nigdy się nie cofać. Kapitulacją mogła być tylko śmierć. Staram się stosować do tej starej, ale jakże ważnej zasady.

Chyba najlepiej całą sytuację obrazuje wiersz:

„Przemijanie”
Pomiędzy uczuć ogniem, a rozumu chłodem
Człowiek zawieszony na życia złotej nici.
Kiedy rozum śpi, serce bije na trwogę,
Że minie czas szczęścia i nagle się przeliczy.

Bo czyż warto czekać na marzeń swych spełnienie,
Nie licząc dni, miesięcy i lat zbiegających?
Czy zdoła chwycić w locie motyla, co w dłonie
Wpada nagle, nie bacząc na sny mijające?

W rozterce jest serce, rozum zasię w logice,
W oczach zaś pozostaje odwieczne pytanie:
Czy cieszyć się chwilą, czy czekać aż przeminie,
Rzekłbyś ot tak pokrótce: czyny czy czekanie?

Jedni wołają tak: chwytajmy chwilę każdą!
Inni wzywają: w cierpieniu mamy zbawienie.
Cóż uczynić? Czy myśli wyjście jakieś znajdą,
Słowa tak ulotne zmieniając w westchnienia?

Gdy jednak tak przeminą trzy oblicza życia,
Pełni pytań u kresu jego postaniemy.
Czy patrząc w duszy uczuć lustrzane odbicia
Tam proste odpowiedzi na wszystko znajdziemy?

Ja nie wiem, nie pytajcie drodzy przyjaciele,
Bom sama jako każdy w rozterce jestem ducha.
Nie wiem, czy je znajdę; czy życie swe odmienię,
Na razie właśnie życie mnie niezmiennie wzrusza.
(autor: Anna Koprowska- Głowacka)

Chciałabym też przy okazji poinformować, że w ciągu najbliższych miesięcy na rynku ukażą się kolejne dwie książki: „Legendy Ustki i Ziemi Słupskiej” oraz „Magia ludowa z Pomorza i Kujaw”.

Na tym jednak koniec przygody z legendami i elementami naszego dziedzictwa kulturowego. Przynajmniej na jakiś czas odkładam bowiem moje zamiłowanie do regionalizmu i wracam do korzeni, a właściwie do fundamentów mojej pasji.

Niedawno zmarły ksiądz Kaczkowski mówił: „Zamiast ciągle na coś czekać- zacznij żyć właśnie dziś. Jest o wiele później niż ci się wydaje.” Dlatego też przestałam odkładać na później powieści, których stosy notatek leżą w mojej szafie. Pochyliłam się więc nad pierwszą, której akcja dzieje się u schyłku Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Mam nadzieję, że ta najbardziej przeze mnie ukochana część pisarstwa, a mianowicie: powieść, spodoba się Wam bardziej niż legendy. Będzie to pierwsza część planowanej trylogii. Tytuł roboczy to:

Cienie imperium
Część 1
Dziecię Augusty

 Z wiosennymi pozdrowieniami
Ania

4 komentarze:

  1. Dzień dobry! właśnie kupiłam Pani książkę o czarownicach i jestem w trakcie czytania! kapitalna pozycja! jestem z Pomorza i bardzo mnie ten temat interesuje!

    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry! Dziękuję za życzenia. Powoli biorę się za dalszą pracę.
    Jest mi niezmiernie miło i bardzo się cieszę, że książka wpadła w oko. Tematyka rzeczywiście trochę pomijana albo poruszana wyłącznie w książkach naukowych. Mam nadzieję, iż jej uzupełnienie: "Magia ludowa z Pomorza i Kujaw" również się spodoba.
    Życzę miłej lektury i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, już przeczytałam i napisałam o niej na moim blogu książkowym. Bardzo pięknie napisane opowieści, do tego z mojego regionu. Dziękuję za tę publikację. Powiem jeszcze, że na zamku w Morągu byłam kilka lat temu i słyszałam o dziejących się tam zjawiskach paranormalnych związanych z tym duchem dzieciobójczyni (aparaty cyfrowe sie psują i nie tylko). Zamek jest w prywatnych rękach i obecny właściciel w piękny sposób przywraca mu świetność. Warto zwiedzić, tym bardziej że tuż obok zamku jest dom, w którym urodził się słynny niemiecki poeta Herder.

      Usuń
  3. Pięknie dziękuję za tak miłe słowa. Podziwiam tempo Pani czytania. Można by powiedzieć, że to nasz wspólny region.
    Na zamku w Morągu jeszcze nie byłam, ale jak tylko będę miała okazję na pewno tam zawitam. Sama bardzo chętnie sprawdzę te zjawiska. No i przy okazji będzie sposobność zwiedzenia dwóch wyjątkowych atrakcji.
    Pozdrawiam bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń