Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

piątek, 3 stycznia 2014

Oblubienica rycerza z Garczyna

Dzisiaj zaproszę Was w wyjątkową podróż do Garczyna- miejscowości na pograniczu Kaszub i Kociewia. Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z XIII wieku, istniała jednak prawdopodobnie znacznie wcześniej. Swoistym echem dawnej chwały grodu nad Jeziorem Dużym jest piękna opowieść, która zachowała się w  podaniach. Postanowiłam Wam ją przypomnieć.


DUCH OBLUBIENICY RYCERZA

Młodzieniec był rycerzem u boku księcia Świętopełka. Pewnego dnia, wracając z jednej z wypraw, zapędził się ze swymi ludźmi aż do Garczyna. Zaskoczeni niespodziewaną wizytą mieszkańcy, wybiegli w popłochu z domostw, nie wiedząc, czy uciekać, czy też gości przyjąć z honorami. Kasztelana nie było w grodzie, więc nie mógł się zająć niespodziewanymi
przybyszami. Ci zaś zeskoczyli z koni i zaczęli rozglądać się dookoła z ciekawością.
– Nuże! Jadła i napitki nam dajcie! – krzyknął rycerz. – Strudzeni jesteśmy, a daleka przed nami droga!
Ludzie spiesznie zaczęli przynosić im, co mieli w chatach. Niespodziewani goście nie byli jednak wybredni. Zjedli trochę chleba i mięsiwa, popili wodą, pożartowali z mieszkańcami i już mieli zbierać się do odjazdu, gdy rycerz dojrzał pewną dziewczynę. Stała nieco na uboczu, przyglądając się im z ciekawością. Jej uroda od razu przykuwała uwagę. Piękna twarz o błękitnych jak niebo oczach i długie, złociste włosy zaplecione w warkocze sprawiały, że nie sposób było odwrócić od niej wzroku.
– Piękna! – zawołał jeden z towarzyszy rycerza.
Ten nawet nie słyszał. Podszedł do dziewczyny i skłonił jej się nisko.
– Dla jednego twego uśmiechu, pani, byłbym gotów przemierzać najdziksze knieje – stwierdził, wpatrzony w nią niczym w obrazek.

Zawstydziła się, opuściła wzrok, ale mimowolnie się uśmiechnęła. Młody rycerz i jej się spodobał.
– Kim jesteś, piękna pani?
– Córką kasztelana – odparła cicho.
– Wrócę. Przysięgam, że wrócę dla ciebie – dodał i odwrócił się gwałtownie.
Wsiadł na konia i z towarzyszami pomknął dalej. Słowa dotrzymał. Odtąd bowiem starał się jak najczęściej przyjeżdżać do Garczyna tylko po to, by spotkać się z piękną dziewczyną. Kochali się miłością głęboką i szczerą, taką, która potrafi pokonać wszystkie przeszkody, by doprowadzić dwoje ludzi do szczęścia. Rycerz uzyskał w końcu przychylność ojca swej oblubienicy, zapadła decyzja o zaślubinach. Oboje nie mogli doczekać się tego
szczęśliwego dnia.
Młodzi jednak zbytnio zawierzyli w swoje szczęście i w to, że miłość otworzy im bramy do nowego życia. Na krótko przed weselem dziewczyna zachorowała i, mimo usilnych starań medyków, zmarła. Posłaniec od razu wyruszył do grodu, w którym mieszkał narzeczony. Rycerz, gdy tylko dowiedział się o śmierci ukochanej, porzucił wszystko i wyruszył do Garczyna. Wolno zbliżał się do sali, w której na marach spoczywała jego oblubienica. Serce biło mu niespokojnie, oczy były pełne łez, a gardło zaciskały
bezgraniczny ból i żałość. W końcu stanął przy otoczonym świecami podwyższeniu,
gdzie wystawiono trumnę z ciałem dziewczyny. Przez chwilę stał wpatrzony w białą suknię, nie mając odwagi spojrzeć na twarz dziewczyny. W końcu jednak podniósł wzrok. Ku jego zdumieniu wyglądała tak, jakby tylko spała, jakby wystarczyło tylko ją zbudzić, by powróciła do życia. Ból straszliwy ogarnął młodzieńca. Osunął się na kolana.
Zebrani uszanowali jego cierpienie. Wraz z ojcem dziewczyny zdecydowali, że ma prawo pożegnać narzeczoną w samotności i wyszli na chwilę z sali. Tymczasem rycerz podniósł się z wolna i szepnął:
– Ty jesteś moją oblubienicą. Wstań!
I stał się cud. Zmarła zamrugała oczami, usiadła i uśmiechnęła się do niego. W milczeniu poprowadziła go do wielkiej sali pozostającej w półmroku, gdzie pod ścianami stały białe posągi. Jednym z nich była figura biskupa. Dziewczyna go objęła, a posąg ożył.
– Czy chcesz wziąć tę pannę za swoją żonę? – zapytał, przyglądając się rycerzowi.
– Tak – odpowiedział bez wahania.
– Jesteś pewien?
– Tak, wasza wielebność.
– Zatem zaczekaj na waszych świadków.
Wolno zbliżył się do stojących pod ścianami figur. Każdą z nich obejmował, a one ożywały. Minęło trochę czasu zanim wszyscy powrócili do życia. Wówczas powrócił do rycerza i jego oblubienicy. Dziewczyna uśmiechnęła się ponownie i z czułością ujęła narzeczonego za rękę. Dotknięcie lodowatej dłoni wstrząsnęło młodzieńcem.
– To niemożliwe… – wyszeptał, uświadamiając sobie, że ona przecież wciąż jest martwa.
Ta chwila zwątpienia kosztowała go wiele. Wszystko wokół zawirowało i upadł na ziemię. Kiedy odzyskał przytomność zobaczył, że leży w pyle drogi, przed bramą do grodu. Choć wiedział, że zaczyna się pogrzeb ukochanej, nie odważył się ponownie wejść do Garczyna. Rozumiał, że zawiódł, zwątpił w to, iż prawdziwa miłość może pokonać nawet śmierć. Ze złamanym sercem powrócił do swojego grodu.
Miłość panny okazała się jednak znacznie silniejsza i przywiązała jej duszę do ziemi.
Można ją spotkać w księżycowe noce, gdy błąka się po Garczynie i okolicznych drogach wciąż czekając na ukochanego rycerza. Nie dziwcie się więc, jeśli spotkacie widmową postać wypatrującą kogoś w oddali. Z całą pewnością nie wyrządzi wam krzywdy.


Więcej tajemniczych opowieści z województwa pomorskiego w książce: „Duchy, zjawy i ukryte skarby. Niesamowite miejsca województwa pomorskiego”.
Wszystkie historie zamieszczone w książce oparte są na dawnych podaniach i legendach, które warto zachować w pamięci dla przyszłych pokoleń. Wszak stanowią one część naszego dziedzictwa kulturowego.

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz