"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

poniedziałek, 25 marca 2013

Magia Wielkiej Nocy

Święta Wielkiej Nocy to najstarsze i najważniejsze święto chrześcijańskie, obchodzone na pamiątkę Zmartwychwstania Jezusa. Łączy ono w sobie jednak także elementy dawnych uroczystości, które odbywały się niegdyś na cześć wiosny i odrodzenia życia. Warto pamiętać, że w obu światach jest to czas wielkiego zwycięstwa nad złymi mocami i odrodzenie dobra. Dlatego do dnia dzisiejszego, wśród odprawianych obrzędów odnajdujemy elementy magii ognia, wody i drewna, zaś wiele zwyczajów niesie w sobie dawne rytuały. Do dziś także wierzymy, że od godnego obchodzenia Świąt Wielkiej Nocy zależy wszelka pomyślność i dobrobyt.

Porządki wielkanocne
            Przed świętami Wielkiej Nocy zabieramy się zazwyczaj do wiosennych porządków. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że dla naszych przodków była to czynność magiczna. Wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy, mycie, sprzątanie, wymiatanie kurzu było bowiem elementem rytualnego oczyszczenia  z tego, co było złe w ostatnim, zimowym czasie. Światło przenikające przez czyste okna stanowiło najlepszą wróżbę dostatku i szczęścia, a czystość w domu zapewniała wypędzenie złych mocy.

Palmy wielkanocne
            Symbol palmy, jako drzewa życia, płodności, mądrości i obrazu duszy wywodzi się ze starożytności. Niedziela Kwietna, bardziej popularnie nazywana Palmową poprzedza świętowanie Wielkiej Nocy. W naszym kraju palmy sporządza się z gałązek wierzbowych, na których znajdują się puszyste pędy, tzw. pućki, kotki, bazie, lub bagniatki. Poświęcanie ich na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy był niegdyś ściśle powiązany z wieloma rytuałami. W ten sposób starano się zapewnić sobie urodzaj i pomyślność. Ważna była zarówno wysokość palmy, jak i jej wygląd.


            Od wysokości palmy zależeć miało szczęście. Starano się więc robić je jak najwyższe, by przynosiła powodzenie i dostatek. Natomiast ich uroda wiązała się dziećmi, które miały przyjść na świat w ciągu najbliższego roku. Wierzono bowiem, iż podziw i zachwyty nad przyniesioną palmą, przejdą później na potomstwo. Podczas powrotu z kościoła do domu, należało uważać, by żadna pućka nie odpadła. Mogło to bowiem przynieść pecha.
Poświęcenie palmy przydawało jej magicznej mocy- miało to zagwarantować urodzaj, szczęście, zdrowie i bogactwo gospodarstwa oraz odpędzić złe moce. W tym celu obchodzono trzykrotnie dom smagając jego rogi palmą, zanurzano ją w wodzie, a następnie skrapiano zabudowania gospodarcze i pola, a także chłostano nią członków rodziny ze słowami. Pućki niekiedy zawieszano na domach i budynkach gospodarczych, żeby zło nie miało do nich dostępu. Z gałązek wierzbowych sporządzano także krzyżyki, które wbijano w pierwszą odoraną skibę ziemi, by zapewnić sobie bogaty plon. W niektórych regionach palmy kładziono przy kominach, albo spalano je podczas burzy, co miało ochronić dom przed uderzeniem pioruna. Wierzono również że zjedzenie trzech puciek przynosi ulgę w bólach głowy i gardła.
           
Rośliny wielkanocne
            Wielkanocne stoły były przyozdabiane nie tylko pięknymi pisankami. Ważnym elementem były rośliny. Jeżeli Wielkanoc przypadała w kwietniu, gdy kwiaty już były w rozkwicie, na stołach układano bukieciki fiołków, lub stokrotek. Ważną rolę spełniał kwiat hiacynta, nazwany niegdyś „Kwiatem Męki Pańskiej”, który symbolizował tryumf życia nad śmiercią i zmartwychwstanie. Stoły i mieszkania przyozdabiano również bukszpanem, mchem, lub widłakami.

Czas poszukiwania skarbów
            Uważano, że Noc z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek była niezwykła, a to za sprawą ukrytych skarbów, które można było wówczas odnaleźć. Jeszcze w początkach XX wieku silna była wiara w błędne ognie ukazujące się nad ziemią i wskazujące miejsca, gdzie zakopano złoto, srebrno i kosztowności. Miały trzy kolory: czerwone oznaczały złoto, białe- srebro, a niebieskie- skarby zgubione, lub porzucone przez Szwedów. Ukazywały się tuż nad ziemią i płonęły przez całą noc. Istniały nawet specjalne zaklęcia i sposoby umożliwiające wydobycie bogactw. Łączyły one w sobie tradycje pogańskie i chrześcijańskie, często odwoływały się do świętych.
Najważniejszą zasadą, która obowiązywała przy wykopywaniu skarbów było milczenie. Nie wolno było odezwać się nawet słowem, choć diabeł uciekał się do różnych sposobów i prowokacji, by skłonić poszukiwacza do przemówienia. Wierzono, że jeżeli uległ namowom, skarb zapadał się głęboko pod ziemię, albo zostawał przeniesiony w inne miejsce. Kolejną metodą, by zatrzymać tajemnicze bogactwa nad ziemią było trzykrotne uczynienie znaku krzyża nad miejscem ich domniemanego ukrycia. To miało na celu osłabić moc diabelskich sztuczek.
Kraje romańskie miały jeszcze jedną tradycję związaną z Wielkim Tygodniem. Było to  poszukiwanie źródeł wody leczniczej i złóż złota. W tym celu wykonywano różdżkę z leszczynowego drewna, ściętego tuż przed wschodem słońca w jednym z dni Wielkiego Tygodnia. Podobno miała wówczas ogromne właściwości radiestezyjne i bezbłędnie wskazywała drogę.

Jaja wielkanocne
            Jajo to symbol odrodzenia, zwycięstwa dobra nad złem, pomyślności i początku wszystkiego, co żyje. Ich malowanie jest zwyczajem sięgającym starożytności. Podobno już w Mezopotamii istniała tradycja obdarowywania się jajami pomalowanymi na czerwono. Kiedyś pisanki malowały panny i mężatki, zawsze w Wielki Czwartek. Żaden mężczyzna nie mógł nawet pomagać, a jeśli już któryś nieopacznie zapędził się do izby, był przeganiany; czasami sypano nawet za nim sól i wołano: „Sól tobie w oczy, a piasek w zęby”. Ulubionym kolorem był czerwony. Do dziś, np. w Rumunii uważa się, że jeśli na wielkanocnym stole zabrakłoby czerwonych pisanek oznaczałoby to rychły koniec świata.
            Pierwsze pisanki przekazywano w darze najbliższym z rodziny, albo chowano w ogrodach, by poszukały ich dzieci. Innymi przyozdabiano wielkanocny stół. Jajkiem dzielono się podczas śniadania, a pozostałe rozdawane gościom. I one służyły rytuałom. Panny wybierały najpiękniejsze i robiły wszystko, by trafiły one do chłopców, których by chętnie widziały u swego boku. Natomiast kawalerowie otrzymywali pisanki od matek i sióstr, by i oni mogli obdarować nimi wybranki serc. Bywało, że malowane jajko stanowiło formę „czarnej polewki”, lub przysłowiowego kosza. Jeśli kawaler chciał obdarować nim pannę, a ona lub jej rodzice nie zgodzili się na przyjęcie podarku, oznaczało to, że… nie jest mile widziany jako przyszły mąż dziewczyny. Niekiedy jajka dawano także zwierzętom gospodarskim, by zapewnić im zdrowie, a skorupki wyrzucano na pole, ażeby ziemia dobrze rodziła.
            Słynne jajka- niespodzianki, w których można było znaleźć biżuterię, jedwabne wstążki, albo słodycze, mają swoje korzenie w XIX wieku. Na ten pomysł wpadł podobno cukiernik z Francji George Toussay, który ożenił się z córką właściciela firmy galanteryjnej i wymyślił, by do czekoladowych bądź marcepanowych jajek wkładać wstążki, koronki, lub drobną biżuterię. Pomysł ten podchwycili jubilerzy i zaczęli sporządzać jajka ze złota i srebra, często zdobione kamieniami. Stąd właśnie mamy słynne „jaja Faberge” z figurkami aniołków, gołąbków, kwiatów, lub z miniaturowymi portretami ofiarodawców- cudowne klejnoty sporządzane w pracowni petersburskiego złotnika.  

Miłość i magia
            Czary miłosne były jednym z ważniejszych elementów. Rozpoczynano je tuż po zachodzie słońca w Wielki Piątek, a kończono wraz ze wschodem w Wielką Sobotę.
Jeśli w tym okresie już kwitły zioła, zbierano je i dodawano do rozmaitych nalewek, potraw i maści. Wierzono bowiem, że wzbudzą miłość, sprowadzą niewiernych mężów i kochanków, a nawet dodadzą temperamentu.
Uważano, że wszystkie amulety i talizmany sporządzone tej właśnie nocy mają potężną moc. Do najbardziej popularnych należały srebrne blaszki, na których wykuwano wizerunek księżyca. Były one przeznaczone wyłącznie dla kobiet i miały na celu obdarowanie właścicielki takiego amuletu szczęściem w miłości, związku i macierzyństwie.
W tym czasie sporządzano także specjalne obrączki. Jeśli zostały wykute właśnie tej nocy, a następnie poświęcone w Wielką Niedzielę, to ludzie, którzy je nosili mieli być ze sobą już do końca życia i niezmiennie darzyć się uczuciem.
W Wielką Sobotę dziewczęta zabierały do domu koguta i otaczały go kołem. Każda z nich trzymała w dłoniach ziarna. Ta, do której kogut podszedł jako pierwszy, mogła liczyć na rychłe zamążpójście.
Można było także ujrzeć twarz przyszłego męża. W tym celu panny wybierały się o północy nad wodę (najlepiej nad rzekę, lub strumień) i tam, w wodzie miały szansę dojrzeć twarz wybranka.
           
Święta woda
            Woda, z którą we wszystkich kulturach wiązała się idea oczyszczania, również stanowiła element wielkanocnej tradycji. Nie chodzi tutaj bynajmniej wyłącznie o polewanie się w „lany poniedziałek”, ale o uświęcenie wody. Według wierzeń, woda zaczerpnięta z rzeki lub źródła ( nigdy nie ze stawów i oczek wodnych) przed wschodem słońca w Wielką Sobotę, miała moc uzdrawiania i dodawała urody. Korowód dziewcząt i kobiet udawał się w milczeniu po wodę. Jeżeli drogę przebiegł im kot lub zając musiały zawrócić, żeby uniknąć nieszczęść. Gdy zwierzę znikało, szły dalej.  Gdy dotarły na miejsce, panny wpatrywały się w wodę z nadzieją ujrzenia twarzy przyszłego męża. Obmywały nią także twarze, gdyż w ten sposób można było pozbyć się piegów i wyrzutów.
            Wodę przechowywano przez cały rok. Wierzono bowiem, że ma właściwości lecznicze i oczyszczające.
            Z owym dodawaniem sobie urody związany jest także rytuał odcinania. Otóż w Wielką Niedzielę, gdy rozbrzmiewały dzwony wzywające na rezurekcję, obcinano kosmyk włosów. Był to podobno niezawodny sposób, by przez cały rok włosy rosły bujne i piękne.  

Święty ogień
            Ogień poświęcony w Wielką Sobotę w kościele był również bardzo pożądany. Uważano, że miał magiczne właściwości, więc zabierano go do domów. Następnie rozpalano nim wcześniej wygaszone ogniska i kominki. Wierzono, że zapewni mieszkańcom szczęście i bezpieczeństwo.

Literatura:
Łęga W., Ziemia malborska, kultura ludowa, Toruń 1933
Stelmachowska B., Rok obrzędowy, Toruń 1933
Wernichowska B., Wasilenko A., Wróżby na każdy dzień, Warszawa 2004

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz