"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

niedziela, 29 lipca 2012

Isabel Allende, Inés, pani mej duszy

Isabel Allende, Inés, pani mej duszy
Wydawnictwo Muza, 2008
ISBN: 978-83-7495-371-9
Liczba stron: 352

O książce:
Dumna, odważna, przebiegła Hiszpanka…
Podbój Chile… męskie porachunki
Prawdziwa historia, która stała się czarną legendą…
Namiętność, miłość i…  krew
Inés Suárez, uboga szwaczka z Estremadury, w poszukiwaniu zaginionego męża wsiada na pokład statku wyruszającego do Nowego Świata. W Ameryce Południowej musi stawić czoło wielu niebezpieczeństwom, czyhającym na samotną kobietę. Wkrótce zakochuje się w konkwistadorze Pedrze de Valdivii, który u boku słynnego Pizarra ujarzmił peruwiańskie państwo Inków. Oboje ruszają na podbój Chile, a Inés okazuje się równie waleczna i równie zdeterminowana, jak sam Pedro.

Książka ta niemal od razu przykuła moją uwagę- nie tylko ze względu na to, że bardzo lubię powieści historyczne, a czasy konkwisty to jeden z moich ulubionych tematów w historii. Powód był jeszcze jeden- otóż autorka przedstawiła podbój Chile przez pryzmat losów jednej z najbardziej niezwykłych postaci tej epoki: Inés Suárez.
Czytałam o niej już wielokrotnie, jej postać pojawia się bowiem w książkach traktujących o podboju Ameryki Południowej przez Hiszpanów, w historii Chile i w wielu innych pozycjach. Tak, Inés Suárez jest bowiem postacią historyczną. Wiedzą o tym doskonale ci wszyscy, którzy zetknęli się z tematem konkwisty.


Inés przyszła na świat w 1507 roku. W wieku lat 19 poznała swego przyszłego męża niejakiego Juana de Malaga, który w 1527 roku popłynął do Panamy, by szukać przygód i… złota. Lata mijały jej więc na czekaniu. Ileż jednak czasu można spędzić na wiecznej tęsknocie i niepewności? Jako, że była kobietą upartą i nieposkromioną, postanowiła rzucić wszystko i wyruszyć na poszukiwania męża. Oczywiście, nie spotkało się to z akceptacją otoczenia, ale nie było siły, która by ją powstrzymała. W 1537 roku opuściła więc Hiszpanię.   Rychło dowiedziała się, iż Juan stracił życie w bratobójczej bitwie pod Las Salinas. Zamieszkała w Cuzco i właśnie tam poznała człowieka, który sprawił, że jej życie stało się pasmem nieustających i dramatycznych przygód pełnych namiętności, krwi i nadludzkich wysiłków. Tym człowiekiem był Pedro de Valdivia- waleczny konkwistador, towarzysz Francisca Pizarro, późniejszy zdobywca Chile. To właśnie ów moment stał się punktem zwrotnym w życiu tej pięknej, silnej i odważnej kobiety… Kobiety, która z dumnie uniesionym czołem szła przed siebie, by u boku ukochanego mężczyzny walczyć o życie, miłość i zręby tworzącego się dopiero nowego świata. Słowo „walczyć” nie jest tu jedynie przenośnią, bowiem Inés osobiście uczestniczyła w krwawych zmaganiach o Santiago.

Jak już wspomniałam, dzieje konkwisty są mi nader bliskie. Siadając do lektury znałam dzieje życia Pedra de Valdivii i  Inés Suárez, zastanawiałam się tylko, w jaki sposób Isabel Allende przedstawi ich losy oraz trudny, pełen nieokiełznanych namiętności związek. Po kilku stronach lektury wiedziałam już dlaczego powieść w tak wielu krajach stała się bestsellerem. Autorce udało się bowiem sprawić, iż na kartach książki ożyli nie tylko bohaterowie, ale także ów dopiero tworzący się nowy świat.

Wspaniale poprowadzona akcja, wyraziste postaci, dramatyczne wydarzenia, nieokiełznane namiętności, duma, honor, piękne opisy, świat wciągający nas swoim realizmem, wierny ówczesnej rzeczywistości, a do tego tło obyczajowe wpisane w historię konkwisty- to wszystko stanowi o sile powieści. Warto ponadto dodać, że Allende wspaniale przedstawiła te wszystkie trudności, które pojawiają się podczas tworzenia zrębów nowego społeczeństwa- bo przecież  na dawnych ziemiach Araukanów powstawał powoli zupełnie inny świat: z jednej strony będący kontynuacją hiszpańskich tradycji, a z drugiej tworzący własny system wartości wynikający z przenikających się wzajemnie kultur zdobywców i pokonanych. Wszak na przesiąkniętej krwią ziemi kiełkowało nowe społeczeństwo.

Powieść napisana jest w stylu, który potrafi zachwycić: niezwykle obrazowe opisy, czające się w niemal każdym zdaniu emocje, które przedstawionej historii nadają rytm i sprawiają, że stajemy się uczestnikami tych wydarzeń; barwne dialogi.

„Inés, pani mej duszy” to powieść ciekawa, wciągająca w barwny i jednocześnie jakże niebezpieczny świat doby konkwisty; magiczna- bowiem to, co bezpowrotnie utracone na zawsze pozostawia w ludzkiej pamięci  magię nieuchwytności; pełna namiętności kierujących postępkami bohaterów i… z całą pewnością warta tego, by pochylić się nad nią na dłużej niż na jeden wieczór. 

Polecam!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz