Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

wtorek, 10 kwietnia 2012

"Czarownice z Pomorza i Kujaw" ponownie w sprzedaży

Z przyjemnością informuję, że „Czarownice z Pomorza i Kujaw” są już ponownie w sprzedaży.

 
Książka opisuje historie kobiet uważanych za czarownice i jako takie osądzone, torturowane i skazane na śmierć lub wygnanie.
Z tyłu książki zamieszczono rozkładaną mapę Pomorza, na której zaznaczono miejsca sądów nad kobietami-czarownicami.


Książkę można zakupić w księgarniach na terenie kraju, lub drogą internetową:
 
Nie jest to pozycja naukowa, co podkreślam we wstępie do książki. Są to historie kobiet, które- z różnych przyczyn- zostały oskarżone o czary i osądzone. Ich życiorysy zostały wprawdzie oparte na autentycznych wydarzeniach, jednak opisane w formie opowiadań. Książka ma zaciekawić i zachęcić do poszukiwań.

Wśród miejscowości na Pomorzu i Kujawach, gdzie odbywały się procesy szczególne miejsce zajmują: Gdańsk, Słupsk, Kwidzyn, Grudziądz, Ujeścisko, Szczecin, Chojnice, Prabuty, Przezmark, Recław, Bydgoszcz, Chełmno, Oliwa, Karścino, Krukowo, Pleśna, Pobłocie Wielkie, Trzebiatów, Wrzosowo, Radawka, Starogard Gdański, Dzierzgoń, Nowe, Tropy, Staniszewo, Rębielcz, Skarszewy, Lubieszyn, Szczodrowo, Karlikowo, Gocanowo, Łobez, Dąbrówka, Morąg, Brześc Kujawski, Reszel, Chałupy.

Dla tych, którzy ciekawi są procesów o czary na Pomorzu i Kujawach, przedstawiam mały fragment:

 
WALPRECHT I LORENTZ BERGRUN
PRABUTY- 1614

            Walprecht i Lorentz byli holenderskim małżeństwem osiadłym we wsi Solajny. Żyli spokojnie i zazwyczaj nie brakło im chleba. W roku 1612 jednakże nastały dla nich gorsze czasy. Krowy zaczęły dawać mniej mleka i coraz częściej para zmuszona była oszczędzać. Zauważyła to niejaka Agata, której syn służył w domu Bergrunów. Małżonkowie poskarżyli się wówczas życzliwej sąsiadce. Ta pokiwała w zrozumieniu głową i stwierdziła, że jak nic czar kto rzucił.
- Jak tedy mamy sobie z tym poradzić?- zapytała bezradna Walprecht.
- Moja gospodyni gdy miała kłopoty z mlekiem, kupowała w niedzielę garnek, do którego zlewała mleko prosto od krowy i następnie je gotowała… I wówczas się pojawiała czarownica, która szkody zadała…- stwierdziła Agata.
- A pomogłabyś, kumo?
- Pomogę… pomogę…
            Gdy nastała niedziela, Agata kupiła odpowiedni garniec i zlała doń mleko. Po zagotowaniu jednak czarownica się nie pojawiła. Niezrażone tym kobiety stwierdziły, że cały rytuał powtórzą za tydzień i tym razem na pewno się uda.
Tak też się stało.
W kolejną niedzielę Agata znowu kupiła garnek, który w domu Bergrunów napełniła mlekiem.  Ażeby czarownica, która zesłała na dom Bergrunów urok bardziej cierpiała, dodała jeszcze cztery igły. Następnie zagotowała mleko i wszyscy czekali aż zjawi się owa niegodziwa kobieta. Nic jednak się nie wydarzyło i nikt nie zapukał do drzwi.
- Co tedy robić?- zastanawiała się Walprecht.
            Agata pomyślała chwilę. Pamiętała jeszcze doskonale rady matki więc niewiele myśląc stwierdziła z uśmiechem.
-Zakopiemy oba garnki pod krzakiem osiki, by czarownica drżała jako jej liście i nie mogła spokoju zaznać…(...)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz