"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

niedziela, 18 marca 2012

Kutna Hora

Podczas mojej wyprawy do Czech w roku 2007, miałam okazję zwiedzić niewielkie miasteczko Kutna Hora znajdujące się około 65 kilometrów od Pragi. Z całą pewnością przypadnie ono do gustu tym wszystkim, którzy lubią łączyć dziedzictwo przeszłości, wspaniałe zabytki i… piękno otaczającej przyrody.
Kutna Hora

Kutna Hora w 1995 r. została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Obecnie jest to niewielka miejscowość- będąca zaledwie cieniem dawnej przeszłości, jednak naprawdę warto do niej zawitać.

Początki Kutnej Hory sięgają XIII wieku, gdy w pobliżu bogatych złóż srebra założono niewielką osadę górniczą nazwaną Cuthna Antiqua. Nie minęło wiele czasu, a stała się ona bogatym miastem, którego sława rosła z roku na rok. Już w XIV wieku założono tam królewską mennicę, tzw. Włoski Dwór. Wkrótce stał się on także królewską rezydencją. Skąd jednak taka nazwa w Czechach? Otóż w owym czasie zatrudniono wielu florenckich rzemieślników. Język włoski słychać było odtąd niemal na równi z czeskim na ulicach słynnej już w całej Europie Kutnej Hory zwanej przez wielu „czeskim skarbcem”.


Włoski Dwór
Historyczna starówka miasta to istny klejnot w i tak wspaniałej Koronie Świętego Wacława, (nazwa wywodzi się od korony czeskich władców, a zarazem relikwii narodowej). Dwa wspaniałe kościoły: Katedra pod wezwaniem Wniebowzięcia Panny Marii w Sedlcu oraz kościół świętej Barbary w Kutnej Horze tworzą symboliczną bramę wiodącą do tego skarbca czeskiego dziedzictwa.

Miasteczko samo w  sobie jest unikatem. Wędrując po średniowiecznych uliczkach zapominamy szybko o współczesności, dajemy ponieść się wyobraźni. Liczne „pivnice” na starówce zachęcają do tego, by odpocząć i podumać nad przeszłością; zachwycić się wspaniałością zabytków i… niezwykłym klimatem tego miejsca.
Na bliższą uwagę zasługują zaś przede wszystkim kościoły: św. Barbary i św. Jakuba, dwór włoski, kamienna gotycka studnia, kaplica Bożego Ciała, wspaniały dom gotycki, słup morowy z figurą Niepokalanej na szczycie oraz tzw. Kaplica Czaszek.

W tym krótkim tekście zatrzymam się jednak na kaplicy czaszek, która na długo zapada w pamięć.

Kaplica Czaszek
Z zewnątrz kaplica nie robi wielkiego wrażenia- jest to właściwie cmentarny kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych.  Tymczasem w środku ogarnia nas przemożna atmosfera nieuchronności śmierci.
Kaplica Czaszek
Na tej przestrzeni zgromadzono bowiem szczątki ofiar epidemii dżumy z połowy XIV wieku, wojen husyckich z XV wieku i wojny trzydziestoletniej z XVII wieku. Różnie jest podawana ich ilość: od 40 000 do 70 000. W 1870 roku władze kościelne zaproponowały zatrudnionemu w domu Schwarzenbergów rzemieślnikowi- słynnemu już snycerzowi i stolarzowi Františkovi Rintowi wykorzystanie kości przy wystroju kaplicy. Efekt zadziwił wszystkich. Szczątki zmarłych posłużyły bowiem do stworzenia pełnego wystroju kaplicy: w tym ołtarzy, żyrandoli , krzyży i wewnętrznych kapliczek. Niezapomniane wrażenie robią także herb rodowy książąt Schwarzenberg oraz podpis samego autora.
Trudno tam nie westchnąć i szeptem nie powtórzyć słów: „memento mori”- pamiętaj o śmierci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz