Potykając się można zajść daleko, nie wolno tylko upaść i nie podnieść się.

(Johann Wolfgang Goethe)

W 2010 roku zdiagnozowano u mnie stwardnienie rozsiane. Z kobiety aktywnej zawodowo stałam się osobą niepełnosprawną z czterokończynowym niedowładem. Każdy dzień to dla mnie walka o tę część sprawności, która mi pozostała. Dewiza Karola V „PLUS ULTRA” (Wciąż dalej) jest moim mottem. Tylko dzięki Wam mogę iść wciąż dalej, podnosić się po każdej stoczonej bitwie i pisać – właśnie dla Was.

APEL

czwartek, 29 grudnia 2011

Wywiad w "Pozytywnym Impulsie"

W grudniowym numerze „Pozytywnego impulsu” (04/2011), magazynu dla zainteresowanych stwardnieniem rozsianym ukazał się wywiad, pt. „Dziewiąty krąg piekła”. W rozmowie z redaktor naczelną Izą Czarnecką opowiedziałam nie tylko o własnych zmaganiach z chorobą, ale także o książkach. W sposób szczególny zainspirowały nas „Czarownice z Pomorza i Kujaw”, w których odnalazłyśmy kilka analogii- zbyt intrygujących, by pozostawić je bez słowa komentarza.



Oto zaś mały fragment tego artykułu.

Nie masz poczucia, że SM to szatański wymysł?
Jeżeli tak, to zrodził się on w ostatnim, dziewiątym kręgu piekła. I chyba tam powinno być jego miejsce.

Pamiętasz pierwsze objawy?
Zaczęło się od notorycznego zmęczenia i potykania o własne nogi na równej drodze. Zrzucałam to na pośpiech, nieuwagę i… przemęczenie. (…)

(…) Pierwsze wzmianki o SM pojawiają się hagiografii. W 1395 roku św. Ludwina w wieku lat 15 upadła podczas zabawy na ślizgawce.
To zapoczątkowało jej problemy zdrowotne, kłopoty z widzeniem, niedowład rąk, paraliż nóg. Dziś padłaby diagnoza: SM. Potem następuje w historii o SM cisza aż do XVIII wieku. Mam poczucie, że jest to związane z epoką polowania na czarownice.
Możliwe. Wierzono w zadawanie chorób za pomocą czarów, a SM jest tak nieprzewidywalne, że rzucony urok to najprostsze wytłumaczenie pojawiającej się dolegliwości. (…) Przykład to proces Barbary Rahm z Grudziądza. W 1637 roku jeden ze świadków oskarżenia zeznał, że Barbara zagroziła, iż jeśli tknie choćby część majątku po bracie to zemrze w łożu. Klątwa okazała się najwyraźniej skuteczna. Mężczyzna zachorzał tak, że nie mógł nóg unieść.(…)

A same osoby z SM też trafiały na stos?
Nie zdziwiłabym się, bo wszystko, co niezrozumiałe, rodziło podejrzenia (…). Cóż bowiem sprawiło, że znana wszystkim sąsiadka z dnia na dzień zaczęła mieć problemy ze wzrokiem albo niewyraźnie mówiła? Może diabeł przez nią przemawiał, a oczy stały się „uroczne” (…)

Więcej na ten temat w kwartalniku.
http://www.pozytywnyimpuls.pl/index.php 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz