"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie"

(Carlos Ruiz Zafon- Cień wiatru)

wtorek, 17 kwietnia 2012

Czary

Jak zapewne już wiecie, książka „Czarownice z Pomorza i Kujaw” ponownie trafiła do księgarń. Postanowiłam więc w kilku odsłonach przybliżyć Wam zarówno czarownice, jak i przebieg typowego procesu.

Zgodnie z ogólnie przyjętą definicją czarami nazywano praktyki oparte na przeświadczeniu o istnieniu sił nadprzyrodzonych- takich, które można okiełznać i wykorzystać do swoich celów za pomocą zaklęć, gestów i czynności. Cele, którym służyły były wszelako różne. Służyły bowiem do leczenia, wzbudzania miłości, zdobywania bogactwa i szczęścia, zsyłania chorób, nieszczęść, a nawet śmierci.
Ci, którzy zajmowali się tego typu praktykami uchodzili za ludzi potężnych, władających wielkim mocami. Byli oczywiście wyposażeni w różne „magiczne” akcesoria, wśród nich najczęściej znajdowały się: sznury wisielców, części ciał skazanych na śmierć, korzeń mandragory, magiczne garnki, w których przygotowywano wywary, ususzone zioła itp. W obecnych czasach mamy jednak ustalony wizerunek czarownicy, najczęściej jako starszej kobiety z haczykowatym nosem. Mamy także w wyobraźni jej atrybuty: spiczasty kapelusz i magiczną różdżkę. Warto w tym momencie wspomnieć, że spiczasty kapelusz trafił do naszej wyobraźni z Irlandii, a stara kobieta to nikt inny, jak Baba Jaga z bajki o Jasiu i Małgosi. Czarownica ma zaś odpowiednik w naszej tradycji, a mianowicie w postaci mało znanej matuchy. 

 
 W każdym bądź razie wszelkie podejrzane praktyki bardzo skrzętnie wykorzystywano do oskarżenia o czary, które opierało się na przeświadczeniu (li tylko i wyłącznie przeświadczeniu) jakoby winowajczyni ( lub winowajca) używała czarów i dopuszczała się stosowania czarów.
Bogactwo tych oskarżeń zadziwia. Poniżej wspomnę o kilku praktykach, które najczęściej powtarzały się w aktach procesowych:

- zsyłanie chorób i zabijanie ludzi
Wiele kobiet w owym czasie zajmowało się medycyną ludową. Stosowały zioła, dzięki którym potrafiły uleczyć z niejednej choroby; często zaś „zamawiały” choroby, co było jednoznaczne z uciekaniem się do czarów. Widok kobiety pochylającej się nad magicznym kotłem, to w rzeczywistości nic innego jak widok zielarki- wiedźmy (kobiety, która wie, a nie czarownicy w negatywnym znaczeniu, do którego przywykliśmy) przygotowującej napar z ziół. Wyobraźnia jednak sama podsuwa nam w tym momencie obraz czarownicy. Do najbardziej znanych chorób, które według ludzi żyjących w tamtych epokach z całą pewnością były efektem klątwy rzuconej przez czarownicę, możemy zaliczyć rwanie w kościach i zadawanie kołtuna. Podobnie sprawa się miała, gdy ktoś zmarł niespodziewanie. Winą obarczano wówczas czarownicę, która z całą pewnością odebrała nieszczęśnikowi życie.

- czary mleczne
Należały do najbardziej popularnych. Czarownica, która chciała się na kimś zemścić lub po prostu musiała popełniać złe czyny dla swego diabła, bardzo często odbierała krowom mleko. Czyniła to poprzez wydojenie krowy, która od tego czasu dawała mleko już wyłącznie czarownicy. Zatem, gdy krowy w danej wsi dawały mniej mleka, było to dowodem na to, że mieszka tam czarownica. Stąd zaś było już bardzo blisko do „polowania” na winowajczynię. W celu unieszkodliwienia czarów krowy okadzano ziołami.

- zsyłanie chorób i zabijanie bydła
Zsyłanie chorób i zabijanie bydła było również jednym z najczęstszych przyczyn oskarżenia. Gdy w jakimś gospodarstwie pojawił się pomór bydła, znaczyło to, że jest to sprawka czarownicy. Nawet pojedyncze wypadki śmierci zwierzyny były często sprawą bardzo podejrzaną związaną z magicznymi praktykami. Ludzie starali się chronić przed tym, wieszając bukiety ziół lub przybijając podkowę na drzwiach obory. Niestety, nie zawsze to skutkowało.

- zemsta
Konflikty istniały zawsze i często strony nie mogły się z tym pogodzić. Ażeby dokonać zemsty uciekano się więc do czarów. Magiczne praktyki czynione po to, by pomścić domniemane krzywdy, zdarzały się więc bardzo często. Mogło to być podanie usmażonej ropuchy na talerzu, pozostawienia woreczka z ziołami i kośćmi zwierzęcia pod progiem albo rzucona klątwa. Pomysłów na tego typu czary nigdy nie brakowało.

- czary miłosne
Były to najczęściej stosowane czary; miały na celu zdobycie uczuć albo przychylności; czasem zaś uzyskanie uległości wybranej osoby. W praktykach miłosnych używano najczęściej ziół: lubczyka albo cykorii, uciekano się do zlepiania w bryłce wosku włosów ukochanej osoby i wrzucania w ogień; splatania nici z odzienia; dodawania do napoju kropli własnej krwi i wiele, wiele innych.

- pakt z diabłem
Oskarżone kobiety były posądzone o pakt z diabłem, dzięki któremu otrzymywały moc i możliwość wezwania diabła w każdej chwili. W zamian oddawały mu swoją duszę i zobowiązywały się czynić zło. Dzięki paktowi czarownice mogły latać na miotłach i uczestniczyć w organizowanych na Łysych Górach sabatach - rozwiązłych biesiadach, w których brały udział także diabły.

- przekazywanie diabła
Ciekawym zjawiskiem było przekazywanie diabła. Czarownica, która miała niekiedy kilku diabłów potrafiła przekazać jednego lub nawet dwóch czy trzech innej kobiecie. Diabła można było otrzymać w beli materiału, we wrzecionie lub zwiniętej chuście. Kobieta, która takiego diabła otrzymała, sama często stawała się czarownicą. O przekazywaniu diabła mowa jest najczęściej w wypadku powoływania czarownic przez już oskarżoną.

- obcowanie z diabłem
Kolejnym z zarzutów, jakie padały pod adresem kobiet, było ich rzekome obcowanie z diabłem, który nie tylko pojawiał się, gdy był potrzebny do pracy, ale także stawał się kochankiem. Co ciekawe, mąż leżący obok nigdy niczego nie słyszał i nie widział.

- podmienianie noworodków
Wiele kobiet oskarżonych o czary było akuszerkami. To dzięki nim przychodziły na świat dzieci. Cóż jednak, gdy akuszerka była osobą podejrzaną już z racji swego zawodu? Podejrzewano, że akuszerki podmieniały dzieci albo poprzez stosowanie czarów oddawały noworodka we władzę diabła.

- zjadanie niemowląt
Domniemane czarownice oskarżano także o zjadanie niemowląt, które wcześniej kobiety uprowadziły. Nieszczęsne dzieci były rzekomo zabijane i przyrządzano z  nich potrawy na sabatach. Dusze takich niemowląt, oczywiście, trafiały w szpony diabła.

- wywoływanie klęsk żywiołowych
Czarownice były odpowiedzialne także za wszelkie klęski żywiołowe: powodzie, wichury, burze czy grad. To one kontrolowały pogodę i ściągały kataklizmy po to, by zniszczyć cudze plony. Jako, że zniszczenia dotyczyły wówczas całych gmin, a nie jednostek czary związane z pogodą były ścigane w sposób jeszcze bardziej surowy.

- wywoływanie pożarów
W owych czasach pożary były bardzo częste. Bywało, że płomienie ogarniały całe dzielnice miast, lub niemal całe wioski. Oczywiście, nie mogło to być naturalną konsekwencją rozniesienia pożaru- winą za to obarczano czarownice, które sprawiały, że pożar ogarniał kolejne domostwa zabierając dobytek ludzi.


W kolejnej części: proces o czary według CCC.

 

Literatura:

Baranowski B., Procesy czarownic w Polsce w XVII i XVIII w., Łódź 1952
Baranowski B., W kręgu upiorów i wilkołaków, Łódź 1981
Baschwitz K., Czarownice. Dzieje procesów o czary, Warszawa 1971
Bugaj Roman, Nauki tajemne w dawnej Polsce, Wrocław 1986
Czary i czarownictwo na Pomorzu. Materiały konferencji naukowej, która odbyła się w dniach 17-18 maja 2007r. w Marianowie, pod red. A. Majewskiej
Koprowska- Głowacka A., Czarownice z Pomorza i Kujaw, Gdańsk 2011
Łuczak A., Czary i czarownice - wczoraj i dziś", Wrocław 1971
Potkowski E.., Czary i czarownice. Warszawa 1970,
Wijaczka J., Magia i czary:, Toruń 2008

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz